W wywiadzie dla oficjalnej strony UEFA trener przygotowujący się już do finału Ligi Mistrzów wyjaśnił swoją filozofię i sposoby prowadzenia drużyny. Opowiedział również o swoich początkach w nowej roli oraz skomentował ostatniego w tym sezonie przeciwnika.
Początki: „Zaczynałem karierę jako trener zespołów młodzieżowych. To nie był pierwszy zespół, ale już wtedy miałem swoich współpracowników do dyspozycji. Oczywiście, gdy przebywałem w klubie coraz dłużej, musiałem radzić sobie z coraz większą liczbą osób, z piłkarzami na wyższym poziomie, którzy zawsze sprawiają, że sytuacja wygląda inaczej. To jest część zawodu trenera – wszystko zależy od twojego podejścia oraz postępów w pracy. Lata spędzone jako trener zawsze były bardzo intensywne i oczywiście męczące. Zarządzanie tak wieloma ludźmi czasem sprawia wiele kłopotów”.
Styl Barcelony: „Zawsze staramy się podkoloryzować rzeczy z przeszłości. Nie ma dwóch takich samych zespołów, każdy ma swój czas. Rolą trenera jest wyciągnąć z graczy to co najlepsze. Poza tym, w Barcelonie chcemy to zrobić w atrakcyjny sposób, ponieważ nasi kibice przywykli do oglądania dobrego futbolu, a dobry futbol można pokazać na wiele różnych sposobów. Potrzebujemy piłki i chcemy ją mieć przy nodze. W większości meczów, poza Bayernem, gdzie wydaje mi się, że posiadaliśmy ją po równo, używamy futbolówki, aby zdominować mecz i staramy się to robić na połowie przeciwnika”.
Nie oznacza to jednak, że zawsze możemy tak robić, ponieważ mamy przeciwników naprzeciwko siebie, ponieważ zawodnicy nie zawsze mają dobry dzień, ponieważ trenerzy zawsze popełniają błędy gdy przygotowują bądź przewidują różne rzeczy. Myślimy, że stanie się jedno, a wydarza się coś zupełnie innego. To dlatego, że w piłce wszystko zmienia się bardzo szybko, to skomplikowany sport. Boisko jest duże, wymaga się od jedenastu zawodników, aby postępowali tak samo i mieli te same pomysły. Bardzo ciężko jest stworzyć taki kolektyw".
Wizja trenera: „To trener ma ogólną wizję. Kiedy decyduje kto gra, a kto nie reakcja zawodników może być taka – ‘ten pajac mnie nie wybrał’. Możliwe, że zrobiłem to dlatego, gdyż myślę o jego grze w kontekście następnego meczu, w którym chce, żeby zagrał i nie chciałbym tutaj ryzykować. Czasem też uważam, że takie decyzje są najlepsze dla tego jednego, konkretnego meczu”.
„Twoja wizja jest ostateczna. To oznacza, że musisz przetworzyć wiele informacji, a następnie użyć ich, aby pomóc graczom. Czasem nie możesz powiedzieć im, kto zagra, a kto nie. Może okazać się tak dla nich lepiej, wtedy zawsze są w pełnej gotowości”.
„Kiedy tu przybywałem moja wizja znacznie różniła się od wizji różnych graczy. Niektórzy trenerzy, z którymi miałem okazję współpracować jako piłkarz, mieli swoje pewne zasady, których wtedy nie rozumiałem. Kiedy sam stałem się trenerem, pomyślałem – ‘Wow, ten facet, który to robił, musiał to robić z tego powodu’”.
„Te refleksje przyszły później, już po zakończeniu kariery piłkarskiej. Kiedy grałem, wizja gry była indywidulna. To było coś w stylu – ‘jak mogę zdobyć bramkę? Jak powinienem zaznaczyć swoją obecność? Zastanawiam się, czy wystąpię. Mam nadzieję zdobywać trofea.’ To było egoistyczne".
Odnalezienie się roli trenera: „Kiedy oglądasz mecz jako trener, jego obraz bardzo się zmienia. To bardzo skomplikowane, musisz rozwiązywać wiele problemów na bieżąco. Jest to niestety zawód, który zabieram ze sobą do domu. Spędzam wiele nocy myśląc ‘X gra dobrze, Y …’ . To bardzo intensywna profesja i wymaga od Ciebie wielu poświęceń, ale jest również ekscytująca. Ma ona dobre i złe strony. Kiedy widzisz, że drużyna gra tak jak jej mówiłeś, czujesz, że udało ci się ich czegoś nauczyć, coś przekazać, a najlepiej odzwierciedlają to wyniki. To wzmacnia wiarę drużyny w ciebie jako trenera, co jest bardzo miłym uczuciem”.
Xavi: „Xavi Hernández… Miał nas opuścić poprzedniego lata, ale na szczęście został. Z Xavim teraz jest dokładnie tak samo jak ze mną i Frankiem Rijkardem dziesięć lat temu. Nie jesteś już liderem na boisku, co prawda wciąż możesz wiele wnosić do gry. Mój ostatni rok jako piłkarz był zarazem pierwszym Franka Rijkarda. Ciężko mi było zmienić tak swoją rolę. Zawsze grałeś, byłeś jednym z liderów i nagle przestajesz grać. To ciężkie. Później jednak odkrywasz, że jest inny zawód, który możesz wykonywać”.
„Ostatecznie jestem zadowolony, że tak postąpiłem, gdyż teraz jestem dumny z tego co osiągnąłem w tym sezonie. Oczywiście idealna drużyna to taka, w której zawodnicy pomagają sobie nawzajem, podpowiadają sobie i wspierają się w trudnych chwilach. W rzeczywistości to bardzo ważna rzecz, której wiele osób nie umie wykonać. Rozumiem to, gdyż nie jest to łatwa sprawa".
Juventus: „Trzy sezony temu miałem okazję być trenerem Romy. Przez ostatnie dwa lata śledziłem włoską piłkę. W domu oglądam mecze Romy i Juventusu, jako kibic. W ostatnich latach oglądałem mecze Starej Damy z Antonio Conte. Pracowali bardzo ciężko, grają dobry futbol. Wcześniej nie mieli szczęścia w Lidze Mistrzów, ale są zespołem, grającym w piłkę na najwyższym poziomie”.
„Przygotujcie się na finał pomiędzy drużynami, które będą się bić o piłkę. Juventus umie zamknąć przeciwnika i grać swój futbol bez narażania się na stratę gola. Umieją grać piłką, również potrafią kontratakować. Myślę, że są bardzo dobrze zbalansowaną drużyną. Myślę również, że wszyscy możecie zobaczyć, co wniósł nowy trener do ich gry".
Komentarze (80)