Mateu Lahoz, kolejny 'rywal' Barçy na Calderón

Makaj

11 września 2015, 12:17

Mundo Deportivo

59 komentarzy

Jutro na Vicente Calderón FC Barcelona będzie musiała zmierzyć się nie tylko z drużyną Simeone, ale również z Mateu Lahozem i jego sposobem prowadzenia zawodów.

Statystyki meczów Barçy prowadzonych przez urodzonego w Walencji sędziego nie wyglądają źle. W siedemnastu spotkaniach piłkarze ze stolicy Katalonii wygrali trzynaście razy i cztery razy zremisowali. Mówimy oczywiście o podstawowym czasie gry, bo nie można zapomnieć o bolesnej porażce po dogrywce w finale Puchar Króla w 2014 roku.

W przypadku Lahoza chodzi jednak  o coś innego niż suche liczby. Od początku swojej kariery w Primera División sędzia wyraźnie skłaniał się ku "angielskiemu" stylowi prowadzenia meczów. Pozwalał na ostrą grę i mnóstwo rozmów z piłkarzami, co w środowisku hiszpańskim zostało odebrane bardzo dobrze po wielu latach zbyt szybko pokazywanych kartek i praktycznie zerowej możliwości dialogu na linii arbiter-piłkarz.

Wkrótce stało się jednak jasne, że styl prowadzenia zawodów okazał się być zaproszeniem dla wielu graczy i trenerów do wyszarpywania swoich racji. Piłkarze Barçy nie byli tutaj wyjątkiem, ale z biegiem czasu trenerzy drużyny czuli się skrzywdzeni przez Lahoza. Tak było w przypadku Tito Vilanovy, Gerardo Martino i Luisa Enrique.

Tito uważał, że Mateu nie reaguje na ewidentne faule przeciwników, przez co wyprowadza piłkarzy Barcelony z równowagi. Gerardo Martino z kolei opuścił klub bez zdobycia mistrzostwa Hiszpanii. Powodem był brak prawidłowego funkcjonowania drużyny w trakcie całego sezonu, ale nie zapominajmy, że w decydującym o losach tytułu spotkaniu Lahoz nie uznał

target="_blank">prawidłowo zdobytej bramki przez Leo Messiego. Z kolei Luis Enrique wyraźnie protestował, gdy arbiter z Walencji usunął z boiska Jordiego Albę w ostatnim meczu ligowym Barcelony z Espanyolem.

Przeprosiny dla Espanyolu

FC Barcelona nie zapomina sytuacji z wspomnianego wyżej meczu Espanyol-Barca, gdy w przerwie spotkania Lahoz przeprosił piłkarzy gospodarzy za uznanie bramki Messiego mimo pozycji spalonej Suáreza. W drużynie uznano to za skandal, że w trakcie zawodów sędzia przeprasza za swój mylny osąd. Już dziewięć minut po przerwie z boiska usunięty został Jordi Alba za protesty, co wywołało żywiołową reakcję ławki rezerwowych.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (59)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze