Dziś rano potwierdziły się najgorsze prognozy w sprawie kontuzji Rafinhi. FC Barcelona poinformowała, że Brazylijczyk zerwał więzadła krzyżowe i najprawdopodobniej nie zagra już w tym sezonie.
Dla młodego pomocnika to prawdziwy koszmar. Debiut w reprezentacji Brazylii i coraz większa rola w Barcelonie sprawiały, że jego kariera nabierała rozpędu. Niestety, podobnie jak w przypadku Thiago Alcântary, kontuzja przyszła w najgorszym możliwym momencie. Pech? Niestety tak.
Wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Rafinha zmienił nie najlepszego Ivana Rakiticia, ale po zaledwie kilku minutach opuścił Stadio Olimpico na noszach. Powtórki wślizgu Radji Nainggolana nie pozostawiały złudzeń - nie wyglądało to najlepiej. Później klub potwierdził czarny scenariusz, który brzmi jak wyrok: zerwane więzadła i operacja.
Sprawca całego zamieszania nie ukrywa smutku, a na Twitterze przeprosił pomocnika Barcelony. „Cześć Rafinha, bardzo mi przykro z powodu tej smutnej wiadomości. Nie chciałem cię skrzywdzić. Chciałbym jak najszybciej zobaczyć cię na boisku”, napisał Radja Nainggolan. Młodszemu z braci Alcântara pozostaje życzyć szybkiego powrotu do zdrowia. Niech wróci silniejszy.
Komentarze (116)