Alen Halilović coraz lepiej radzi sobie na wypożyczeniu w Sportingu Gijon. Niewiele jednak brakowało by w ogóle nigdy nie trafił do Barcelony.
Jeśli jego progres w Sportingu będzie postępował, to może wyrosnąć z niego kolejny wielki piłkarz z przyszłością na Camp Nou. Wypożyczenie do klubu z Gijon, którego wychowankiem jest Luis Enrique i trenowanego obecnie przez Pitu Abelardo, zaczyna wiele dawać Chorwatowi. Wreszcie ma on możliwość sprawdzenia się na poziomie Primera División, w zespole w którym może odgrywać ważną rolę, przyjmując w nim nawet przywództwo, jako że Sporting oprócz wypożyczonego z Romy Antonio Sanabrii nie posiada innych graczy o takich możliwościach jak Alen. Jak narazie ma on w dorobku dwa gole i trzy asysty w dziewięciu spotkaniach. Rozegrał łącznie 679 minut i aż 8 razy wybiegał na boisko w wyjściowym składzie.
To wypożyczenie było jednym z pierwszych sukcesów dyrektora sportowego Roberta Fernándeza. Być może, idąc za przykładem Rafinhii, pobyt w Gijon pozwoli Haliloviciowi poczynić pierwszy poważny krok w seniorskiej karierze, a następnie wrócić na Camp Nou, już w roli ważnego gracza pierwszego zespołu.
W przypadku jego odejścia z Dynama Zagrzeb ważne było skupienie się na dołączeniu właśnie do Barcelony, mimo że jedną nogą był w Madrycie, a zainteresowane nim były także inne wielkie kluby europejskie. Wola i determinacja Halilovicia odegrały kluczową rolę, gdy w decydującym momencie mając lepsze oferty na stole, poprosił ojca, żeby jego agent podjął ostatnie negocjacje z Barceloną. Jego transfer mógł się nie udać, ponieważ Zubizarreta nie był przekonany co do transferu Chorwata. Jednak naciski piłkarza doprowadziły do spotkania na najwyższym poziomie decyzyjnym, w którym prezydent Sandro Rosell podjął decyzję o transferze piłkarza, mimo że dział sportowy wyrażał swoje wątpliwości co do zasadności takiego działania.
Halilović koniecznie chciał przejść do Barcelony i zrealizował swoje marzenie. Szybko jednak zauważył, że dużym problemem będzie przebicie się do pierwszego zespołu. Z tego też powodu zaakceptował wypożyczenie do Sportingu, żeby pokazać odpowiednie umiejętności, rozwijać się i prędzej czy później udowodnić, że nadszedł czas by grał w pierwszym zespole. Barcelona wciąż jest jego celem.
Podobna sytuacja ma miejsce z Marco Asensio, który jest obecnie wypożyczony z Realu Madryt do Espanyolu, gdzie ciężko pracuje by móc powrócić pewnego dnia na Bernabéu. Barcelona w pewnym momencie zrezygnowała ze starań o Asensio, gdy ten był już zdecydowany na odejście z Mallorki. W jego przypadku wygrały oszczędności wydatków przez Zubiego.
Komentarze (24)