W ciszy stadionu. Neymar, nowy lider na Gran Derbi

Challenger

20 listopada 2015, 23:20

własne

20 komentarzy

Osiągnięcia Neymara z ubiegłego sezonu – podobnie jak Suáreza – nie zostały odpowiednio docenione. Ich trafienia, asysty i rosnąca z wyzwaniami forma miały decydujące znaczenie dla bilansu Barçy na koniec sezonu. Jeśli trzeba było trwałej nieobecności Messiego aby jego koledzy z ataku potwierdzili poziom rezerwowany do tej pory tylko dla Leo to jakkolwiek głupio to zabrzmi w tej sytuacji: dobrze, że mieli taką okazję.

Odkładając na bok luźniejszy ton, Messi jest liderem tej ekipy i będzie nim jeszcze jakiś czas. Jego znakomita dyspozycja poparta golami, szarżami i kreacją na 20.-30. metrze pozwoliła zespołowi dotrzeć wiosną do decydujących starć. Postawa Neymara z Suárezem zdecydowała o ich wygraniu.

W nowych rozgrywkach obaj mają świetną passę. Zmuszeni okolicznościami liderują drużynie bez Messiego. Poza złym w wykonaniu całej drużyny starciem z Sevillą, od zwycięstwa do zwycięstwa. Z wielkiego kłopotu wynikło coś bardzo dobrego. W kontekście Gran Derbi i wyzwań na wiosnę.

Udany sezon 14/15 i jeszcze lepszy obecny

Brazylijczyk i Urugwajczyk udanie zastępują Barcelonie Messiego dzięki temu co osiągnęli od początku swojej współpracy w klubie. Zgranie z drużyną w sezonie trypletu i sobą nawzajem pozwala im teraz „ciągnąć” drużynę nawet gdy straciła swój nr 1.

Włożyli w tamten sezon wielki wysiłek. Nabrali wprawy w nowych rolach, dotarli się, „zeszli” z ambicjami – każdy po trochu, Messi także, dla wspólnej korzyści.

Liczby z nieobecności Argentyńczyka pokazują, że jest dobrze: 10 goli jednego, 9 drugiego, łącznie 10 asyst, komplet zwycięstw w LM, 8 z 9 w La Liga. Messi opuszczał boisko gdy po meczu z Celtą Barça była na 5. miejscu. Wraca gdy jest pierwsza. Przez ten czas oglądaliśmy dojrzewający z tygodnia na tydzień duet, świadomy swoich ról i obowiązków.

Głosy o możliwym zajęciu całego podium Złotej Piłki przez barcelońskie trio oddają zasługi Neymara i Suáreza w ostatnich tygodniach i miesiącach. Ceni ich świat, barcelonismo też powinno.

Bez Messiego, bez problemu

Podczas blisko 2-miesięcznej nieobecności Messiego wyczyny Neymara i podbramkowa precyzja Suáreza wybijają się na pierwszy plan i na dobre zaczęły budować ich własną barcelońską renomę. W starciach z Bayerem i Sevillą – pierwszych bez Messiego – widzieliśmy zrozumiałe początkowe trudności Neymara z odnalezieniem się w tej sytuacji. W ostatnich tygodniach (BATE, Eibar, Getafe, VCF) stał się liderem drużyny na serio. Pewnością, rozwagą w grze i okazywaną w wielu akcjach świadomością nowych wymagań – nawet bardziej niż suchą statystyką 4 goli z Rayo.

Urugwajczyk popisuje się bramkową regularnością (zwracam uwagę na niską skalę czystych okazji jakie kreuje mu z wolna wchodząca w sezon drużyna – to nie 10 „patelni” co mecz) jakiej nie miał nawet uwielbiany na Camp Nou Samuel Eto’o. Kameruńczyk, podobnie jak Villa, Sánchez i Pedro, potrzebował niekiedy 5 sytuacji do zdobycia jednej bramki. Suárezowi czasami wystarcza pół.

Rozkręcili się napastnicy, rozkręca się drużyna. Łącznie 20 goli w 9 meczach Ney’a z Suárezem należy przyjmować pozytywnie z uwagi na bilans klubu w tym okresie 8-0-1* oraz kontekst. Liderzy statystyk często nie są liderami zespołu. Tymczasem im dalej w sezon Barça – mająca wcześniej szereg problemów w kilku obszarach boiska – rozpędziła się jako drużyna. Jeszcze miesiąc temu w meczu z Rayo było naprawdę kiepsko. Od tego czasu widać stały, konkretny postęp widoczny we wszystkich formacjach.

To już dawno nie jest „drużyna Messiego” choć części obserwatorów trzeba było jego fizycznej nieobecności aby to zauważyć. Z drużyny pomocników Barça stała się drużyną napastników – wszystkich trzech, obecnie nawet dwóch (pozostałych), a nie tylko tego jednego. Pewność gry duetu NS – nabrana w parę tygodni bez Leo statystykami indywidualnymi, wynikami zespołu i jeszcze lepszym zgraniem – oznacza moim zdaniem korzyści dla klubu w dalszej części sezonu, wyższą nawet niż w zeszłym sezonie „dywersyfikację zagrożenia” dla przeciwników. W efekcie, gdy wróci Messi, statystyki strzeleckie całej trójki z kampanii 14/15 mogą zostać szybko pobite.

Kandydat na lidera – stworzony i mianowany

Moment powrotu Messiego nie jest oczywisty. Stawiam, że jeśli wejdzie w GD, to w drugiej połowie. Jak się bardzo uprze, zagra od pierwszej minuty, ale to bez znaczenia dla tego co zasadnicze. Zaczynając mecz w I składzie po takim urazie, nie można spodziewać się Messiego w jego najlepszym wydaniu. Z Leo na boisku czy nie – zespół i tak potrzebuje na ten mecz innego lidera.

Neymar już w ubiegłym sezonie miewał mecze kiedy przejmował „dowodzenie”. Czasem na dłużej, czasem krócej. Mam tu na myśli wrażenie ogólne, sposób zachowania się w poszczególnych akcjach, jak również suche statystyki. W fazie pucharowej LM Ney zdobył 7 goli. Teraz sytuacja była inna i wymagała od piłkarza przystosowania. Oglądało się to przednio. Na przestrzeni kilku tygodni zobaczyliśmy wspaniałą ewolucję Neya z pomocnika lidera na lidera.

Na przestrzeni całego sezonu 14/15 dojrzał w porównaniu do debiutanckiego sezonu w klubie – jako profesjonalista i jako zawodnik: jest dziś pod wieloma względami lepszym piłkarzem niż jeszcze rok temu. Każdy aspekt tego procesu „dojrzewania” postępuje dalej na starcie obecnej kampanii. Z Atléti, Eibar, Getafe, w dwumeczu z BATE czy starciu z Villarreal był liderem drużyny z prawdziwego zdarzenia. Cofał się po piłkę, pracował w pressingu, strzelał, dryblował, asystował. Co równie ważne jak skuteczność w tej roli, nie było w jego zachowaniu z ostatnich tygodni egoizmu, zagarniania show wyłącznie dla siebie. Lider Neymar to gracz niezwykle zespołowy – jak na jego wiek, historię wcześniejszych problemów wychowawczych i wzorce z innych klubów. Jestem pod wrażeniem! Żadnego tuzina strzałów co mecz, gry dla siebie, nie „dryblował się na śmierć”. Dzielił się piłką gdy tylko była okazja (asysty do Rakiticia!), stale wypatrywał partnerstwa Suáreza, oddał mu rzut karny.

Ze względu na swoją charakterystykę i udane ostatnie tygodnie Ney staje się naturalnym kandydatem na przywódcę Barçy w GD w zastępstwie Messiego… ale nie tylko dlatego. Myślę, że Suárez mu tę rolę „oddał”, dobrowolnie zrzekł się własnych aspiracji, koncentrując na swojej robocie. Upraszczając, powiedzmy, że podczas bezkrólewia lionelskiego panowie podzielili się boiskiem. Suárez wziął Królestwo Pola Karnego, Neymarowi przypadła cała reszta.

Można by powiedzieć, że to umniejszenie roli gracza roku Premier League, MVP Copa América 2011, kapitana Ajaksu w wieku 22 lat. Mam inne zdanie. Na boisku są od siebie doskonale zależni. Jak tandem. Nie ma żadnego bez tego drugiego. Pozbawiony Suáreza Neymar zatrzyma się na trzecim czy czwartym obrońcy, z Neymarem Luisito ma czyste okazje bramkowe. W pewnym sensie piłkarski profil, szybkość, technika preferują Neymara do roli lidera, ale wszyscy wiemy, że w Liverpoolu szukając gry Urugwajczyk cofał się nawet głębiej niż Ney w Barcelonie. Uważam, że Suárez spokojnie byłby w stanie pełnić w ekipie Enrique bardziej wyrazistą rolę niż egzekutora czy target-mana, jak określa się w Anglii środkowego napastnika o zadaniu zbijania do partnerów wysokich piłek. A jednak jest inaczej. Suárez zagrał w swoim pierwszym finale Ligi Mistrzów po 28. urodzinach. Uważam, że poza innymi aspektami taki podział ról w duecie NS wynika także z dojrzałości doświadczonego Urugwajczyka. Widać to na boisku. Nie ma z jego strony żadnej „złej karmy”, złych emocji. Jest wielka radość z kolejnych asyst i goli. Różne zadania, wspólny interes.

Postawa Brazylijczyka gdy brakowało Leo to obietnica na resztę sezonu, że w roli przywódcy drużyny – pod każdym względem, estetycznym i statystycznym – może wspierać i zastępować Messiego jeszcze częściej niż w ubiegłej kampanii. Mecz o wymiarze Gran Derbi to wymarzona okazja aby udowodnić, że Ney jest do tego zdolny w spotkaniach najwyższej rangi. Zwracając ogromną uwagę na jego grę i rozwój od przyjścia do stolicy Katalonii uważam, że już dziś ma kwalifikacje na lidera Barçy nie tylko na tle Getafe, BATE czy Villarreal.

Z wielką chęcią zobaczę potwierdzenie tej tezy na boisku.

 

* Świadomie pomijam I rundę Pucharu Króla z Villanovense, gdzie zespół zagrał bez podstawowych napastników. Decyzją trenera Messi też nie grał na tym etapie rok temu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (20)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze