La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Aby uczestniczyć w dyskusji, musisz być zalogowany.

Online: 1250 Culés

0

ale jazda jest po Świątek na twitterze xD


1

Jakiś czas temu pisałem, że kotka, którą dokarmiam, przyprowadziła swoje małe.
Bez żenady, bez strachu, przyszła z dwojgiem urwisów, które ledwo trzymały się na nogach.
Zastanawiałem się, co mam zrobić z tą nieoczekiwaną dwójką malutkich gości.
Postanowiłem, że jeśli znajdzie się jakiś chętny, będzie musiał wziąć parę. Nie było jednak chętnych.
Kotka była bardzo radosna, beztroska, lubiła się bawić i niczego się nie bała. Kotek był bojaźliwy.
Tydzień temu, wieczorem, gdy leżałem już w łóżku, usłyszałem wrzask małego kotka.
Wyszedłem z domu, kotka schowała się u mnie w pralni, a kocica wkurzona biegała w kółko warcząc. Okazało się, że młody kot zniknął i została tylko ta kotka z mamą, która też zresztą zniknęła na dwa dni, bo pogonił ja pies jednego z turystów.
Postanowiłem zatem, że to będzie mój 4 kociak. Mam nadzieję, że moje koty nie będą robić awantury każdego dnia.

1

O etyce w sporcie pisze kibic Realu Madryt...no cóż
:)


0

https://www.facebook.com/share/v/1DRtDu42Zm/
Urzędniczka US w ramach prowokacji przyszła 10 minut przed otwarciem lokalu mówiąc, że z powodu upału źle się czuje i czy może kupić butelkę wody. Kasa jeszcze nie była gotowa, więc lokal został ukarany mandatem 500 zł za sprzedaż bez kasy. Co za powalona akcja...

8

1

Kto według Was jest bliżej zwycięstwa w dzisiejszym pojedynku? Moim zdaniem Maroko, ale ten mundial często takie przekonania weryfikuje więc pewnie Kanada przejdzie dalej


@Konradowskyy @Batys @blakkudium @macio_944 @martusiaaaa @MateS @Dari0G

4

A idę na wiejski festyn bo nuda na chacie

7

REWOLUCJA, KTÓRA OBRONIŁA SIĘ SAMA. Jak nowa faza grupowa i runda 1/16 finału zmieniła ocenę reformy mundialu?

Przed rozpoczęciem turnieju krytycy reformy nie szczędzili mocnych słów. Mówiono o rozmyciu prestiżu mistrzostw świata, obniżeniu poziomu sportowego i nadmiarze meczów pozbawionych stawki. Po zakończeniu fazy grupowej, a przede wszystkim po historycznej pierwszej rundzie 1/16 finału, wiele z tych obaw okazało się mocno przesadzonych. Nowy format nie tylko nie odebrał mundialowi emocji, ale stworzył zupełnie nową warstwę turniejowej dramaturgii.

Liczby mówią same za siebie. Już faza grupowa, obejmująca 72 spotkania, przyniosła aż 215 bramek. Rekord goli zdobytych podczas całego mundialu – 172 trafienia ustanowione w Katarze – został pobity już w 59. meczu turnieju, podczas spotkania USA z Turcją. Średnia 2,99 gola na mecz pokazuje, że mimo większej liczby uczestników nie zabrakło ofensywnego futbolu i widowiskowych spotkań.

Mit o „słabeuszach” nie wytrzymał zderzenia z rzeczywistością

Jednym z najczęściej powtarzanych argumentów przeciwników reformy było przekonanie, że dodatkowe reprezentacje znacząco obniżą poziom turnieju. Rzeczywiście, nie zabrakło wysokich zwycięstw – Niemcy pokonali Curaçao 7:0, a Belgia wygrała z Nową Zelandią 5:1. Nie jest to jednak nic nowego. Mundiale z udziałem 32 reprezentacji również obfitowały w jednostronne mecze – wystarczy przypomnieć 8:0 Niemiec z Arabią Saudyjską w 2002 roku czy słynne 7:1 z Brazylią w półfinale w 2014 roku.

Nowy format przyniósł natomiast coś, czego wcześniej często brakowało – nowe piłkarskie historie. Debiutanci, tacy jak Curaçao, Republika Zielonego Przylądka, Uzbekistan czy Jordania, mogli po raz pierwszy zaprezentować się na największej scenie światowego futbolu. Curaçao zdobyło historycznego gola przeciwko Niemcom, Jordania trafiła do siatki Argentyny, Uzbekistan pokonał bramkarza Kolumbii, Republika Zielonego Przylądka zremisowała z Hiszpanią 0:0, a DR Konga odebrała punkty Portugalii.
Nie zabrakło też sensacji jak odpadnięcie dwukrotnych mistrzów świata- Urugwaju już w grupie.

Jeszcze ważniejszy był jednak fakt, że aż siedem reprezentacji uznawanych za beneficjentów reformy awansowało do 1/16 finału. Republika Zielonego Przylądka, DR Konga, Algieria, Ghana, Republika Południowej Afryki, Szwecja i Paragwaj udowodniły, że nie przyjechały na mundial wyłącznie po cenne doświadczenie. Największą historię napisał Paragwaj, który kilka dni później sensacyjnie wyeliminował Niemców i zameldował się w 1/8 finału i RZP , które skazywane na pożarcie pokazało się z fantastycznej strony walcząc jak równy z równym przeciwko mistrzom świata.
. To właśnie dla takich historii FIFA poza aspektami finansowymi zdecydowała się rozszerzyć liczbę uczestników turnieju.
Nie zabrakło też tych , którzy absolutnie nie wykorzystali szansy na dobre zaprezentowanie się czy teoretycznie łatwiejsze wyjście z grupy:
-Irak ,zdecydowanie najgorszy uczestnik mś. Stracili niewiele mniej goli w trzech meczach fazy grupowej niż w całych, długich, kilkurundowych eliminacjach w Azji.
-Panama , jedyna drużyna, która nie strzeliła gola na turnieju. Aż dziwnie jest pomyśleć , że w eliminacjach do mś 2018 potrafili wyrzucić Amerykanów.
-Haiti, mimo, że potrafili dostawać się na mniejszy mundial to przez rosnącą siłę Concacafu(co pokazał aktualny turniej) i brak udziału gospodarzy w eliminacjach mieli ogromną szansę , która może się długo nie powtórzyć . 3 porażki z bilansem 2;8 jest rozczarowaniem. Szczególnie szkoda meczu ze Szkocją , bo 1pkt z tak ważną nacją dla piłki już nie byłby taki zły.
-Turcja, nie byli typowym beneficjentem reformy, ale jeśli ogrywasz w grupie złote pokolenie Gruzinów z Kvarą na czele , nie tracisz bramki w barażach , masz gwiazdy światowego formatu jak Güler, Yıldız, Çalhanoğlu i wygrywasz tylko mecz o honor w stylu kraju nad Wisłą z rezerwową Ameryką to jesteś ogromnym rozczarowaniem.
-Tunezja mimo historycznego wyczynu w afrykańskich eliminacjach, gdzie awansowali bez straty choćby jednej bramki (9 zwycięstw, 1 remis, bilans goli 22:0), turniej finałowy w Ameryce Północnej okazał się dla nich bardzo bolesny. Bilans bramkowy 2;12 , 3 porażki , skandal dopingowy i zmiana trenera w trakcie mistrzostw…
Runda 1/16 finału zdała egzamin

Największą niewiadomą nowego formatu była dodatkowa runda pucharowa. Sceptycy przewidywali, że będzie jedynie niepotrzebnym wydłużeniem turnieju. Tymczasem okazała się ona naturalnym filtrem, który bardzo szybko oddzielił drużyny gotowe walczyć o mistrzostwo świata od tych, dla których sam awans do fazy pucharowej był już sukcesem.

Nowa runda pokazała trzy oblicza mundialu.

Po pierwsze – wielcy faworyci nadal potrafią dominować. Francja pewnie rozprawiła się ze Szwecją, Hiszpania kontrolowała mecz z Austrią, Szwajcaria pokonała Algierię bez problemu podobnie jak Kolumbia wyeliminowała Ghanę.

Po drugie – dodatkowa runda nie odebrała turniejowi miejsca na sensacje, zaskoczenia. Największą z nich było zwycięstwo Paragwaju nad Niemcami. To właśnie takie mecze sprawiają, że mundial pozostaje najbardziej nieprzewidywalnym turniejem piłkarskim świata. Pozytywnie zaskoczył Meksyk . Zaprezentował efektowny futbol przeciwko solidnej drużynie z Conmebolu- Ekwadorowi na Aztece.

Po trzecie – nawet najwięksi musieli ciężko walczyć o awans. Anglia długo męczyła się z DR Konga, Argentyna do ostatnich minut w horrorze walczyła z Republiką Zielonego Przylądka, Portugalia stoczyła niezwykle wyrównany bój z Chorwacją, a Belgowie odwrócili losy spotkania z bardzo mocnym Senegalem dopiero po efektownym comebacku.

Ogromnych emocji dostarczyło także starcie Holandii z Marokiem. Marokańczycy przez długie fragmenty spotkania prezentowali dojrzalszy futbol i stworzyli więcej dogodnych sytuacji, jednak ostatecznie o awansie zdecydowała seria rzutów karnych.

Runda 1/16 finału pokazała również fizyczną stronę reformy. Japonia przez długi czas skutecznie przeciwstawiała się Brazylii, lecz w końcówce wyraźnie opadła z sił, co Canarinhos bezlitośnie wykorzystali. Podobny scenariusz miał miejsce w spotkaniu Wybrzeża Kości Słoniowej z Norwegią, gdzie ostatecznie różnicę zrobili Erling Haaland i znakomicie dysponowany Nusa.

Nie zabrakło także romantycznych historii. Kanada po raz pierwszy awansowała do 1/8 finału mistrzostw świata, eliminując RPA, natomiast Egipt pokonał Australię, dzięki czemu Mohamed Salah wreszcie zapisał na swoim koncie sukces, którego przez lata brakowało jego reprezentacyjnej karierze. Egipcjanie wyrównali tym samym najlepszy wynik swojej kadry od mundialu w 1934 roku.

Pyrrusowym zwycięstwem nad Bośnią odnieśli Amerykanie. Stracili przez czerwo -Baloguna.
Reforma przyniosła korzyści również poza boiskiem
Nowy format oznacza oczywiście większą liczbę spotkań i większe obciążenie zawodników. To argument, którego nie można całkowicie zignorować. Dotychczasowy przebieg turnieju pokazuje jednak, że zyskały zarówno widowisko sportowe, jak i jego globalny wymiar.
Format z udziałem 48 reprezentacji i 104 meczami oznacza rekordowe zainteresowanie kibiców, sponsorów i nadawców telewizyjnych. Według prognoz FIFA przychody całego cyklu 2023–2026 mają osiągnąć około 13 miliardów dolarów, wyraźnie przewyższając wyniki poprzedniego cyklu mundialowego. Część tych środków ma zostać przeznaczona na rozwój piłki nożnej w mniej zamożnych regionach świata.
Już po fazie grupowej padł także rekord frekwencji na trybunach, przewyższając rezultat ustanowiony podczas mundialu w USA w 1994 roku. Wielkie stadiony w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku niemal nie mają pustych miejsc, co pokazuje, że zainteresowanie turniejem nie zmalało mimo zwiększenia liczby uczestników.
Reforma zdała pierwszy egzamin
Po pierwszym mundialu w historii z udziałem 48 reprezentacji coraz trudniej utrzymywać, że sama liczba uczestników miała odebrać turniejowi prestiż. Sportowy poziom pozostał wysoki, liczba emocjonujących spotkań wzrosła, a nowe reprezentacje nie tylko uzupełniły stawkę, ale w wielu przypadkach realnie wpłynęły na przebieg rywalizacji.
Runda 1/16 finału okazała się brakującym ogniwem między fazą grupową a walką o medale. Dała miejsce zarówno dominacji największych potęg, jak i sensacjom, które od dziesięcioleci stanowią istotę mundialu. Zwiększyły się też przychody FIFY i stacji tv z turnieju.
Jeśli pierwsza edycja w nowym formacie miała być egzaminem reformy, to można uznać, że został on zdany z bardzo dobrym wynikiem.
@FcPortoFan1999 @FCBparasiempre @Marcelinho132 @blakkudium @Lanosss @mekston @escarabajo @Lionel_Messi10 @Stinger_ @barcelonaLM

9

Kolejny wysoko ceniony odcinek wlatuje na kanał Polsatu. "Bolak".

Panie, jaki bolok jak to zwykły nagniot jest.



@FcPortoFan1999 @gumaz @Szklaner @michaleu @Sinirsey @DragonxNF @PatrychoO @1LY0

0

Kimi po mistrza świata:-)))
Najważniejsze że maxxx daleko

2

Ale przecież nikt nie kupuje płyt ;P


@marcin62 @Jakchcesz @macio_944

0

Kwiato ruszył :)
A zaraz Gradek ;)

0

Panie Ferdku ale mnie się bolak zrobił bolesny i mnie boli...

4

Italia katem Niemców:
Pod względem czysto piłkarskim nie było to być może najlepsze widowisko tamtego mundialu ale w kategorii dramatyzmu tak. Niemcy zostali wyrzuceni przez Włochów z turnieju, rozgrywanym na własnych boiskach. W dogrywce, krok przed finałem. „Andiamo a Berlino”– krzyczał wówczas podekscytowany Fabio Carresa, włoski komentator a realizator wyłowił z tłumu jedną z wielu zapłakanych Niemek. Gospodarze turnieju odnieśli komplet zwycięstw w swojej grupie. Szczególnie bolesny dla nas był gol Olivera Neuville’a, który pokonał w doliczonym czasie gry fantastycznie broniącego Artura Boruca. Dla Niemców oznaczało to już awans z grupy, a dla drużyny Pawła Janasa powrót do domu (na szczęście było blisko). Niemcy bez trudu w 1/8 rozprawili się ze Szwedami po dwóch golach 21-letniego Lukasa Podolskiego, rewelacji tamtego turnieju. Na drodze stanęła później Argentyna. W 49. minucie Albicelestes wyszli na prowadzenie po bramce Roberto Ayali. Na 10 minut przed końcem do remisu doprowadził Miroslav Klose. Więcej bramek nie padło i potrzebna była dogrywka. Nie przyniosła ona jednak rozstrzygnięcia. W serii rzutów karnych więcej zimnej krwi zachowali niemieccy piłkarze, zwyciężając 4:2. Włosi znaleźli się w grupie z Ghaną, USA i Czechami. W drugiej serii gier Squadra Azzurra zagrała przeciwko Amerykanom. Padł remis 1:1 a samo spotkanie było brutalne. Sędzia zmuszony był pokazać aż trzy czerwone kartki – jedną dla Włochów i dwie dla Amerykanów. Przed ostatnią serią spotkań wszystkie cztery zespoły zachowały szanse na awans. Włosi mieli zmierzyć się z Czechami. Pavel Nedved i jego koledzy nie byli w stanie pokonać ani razu Gianluigiego Buffona. Drużyna Lippiego wygrała 2:0 i znalazła się w fazie pucharowej. Australijczycy sprawili Włochom wiele problemów. Dodatkowo w 50. minucie czerwoną kartkę obejrzał Marco Materazzi. Cały czas utrzymywał się wynik bezbramkowy. W doliczonym czasie w pole karne Australii wpadł Fabio Grosso i…. podopieczni Lippiego otrzymali karnego z kapelusza, którego na awans zamienił Francesco Totti. Napastnik Romy pewnym strzałem pokonał Marka Schwarzera. W ćwierćfinale Italia już bez większych problemów poradziła sobie z Ukrainą, wygrywając 3:0. Spotkanie było bardzo wyrównane. Lepszy poziom gry w pierwszej połowie meczu pokazała drużyna Lippiego, ale to gospodarze byli bliżej wyjścia na prowadzenie. Miroslav Klose znakomicie dograł do Bernda Schenidera, ale strzał pomocnika Bayeru Leverkusen minął o centymetry poprzeczkę włoskiej bramki. Po przerwie Niemcy podkręcili tempo gry, ale tylko raz stworzyli poważne zagrożenie po uderzeniu Lukasa Podolskiego. Bramki nie padły, więc potrzebna była dogrywka. Zdecydowanie lepiej rozpoczęli ją Włosi. Najpierw w słupek trafił Alberto Gilardino, a już chwilę potem minimalnie niecelnie z dystansu strzelał Gianluca Zambrotta. W 110. minucie w znakomitej sytuacji znalazł się Podolski, ale jego uderzenie doskonale obronił Gianluigi Buffon. Kiedy wydawało się, że potrzebne będą rzuty karne, Włosi zadali dwa zabójcze ciosy. W 119. minucie Andrea Pirlo podał sprytnie do Fabio Grosso. Obrońca bardzo precyzyjnym strzałem przy słupku pokonał Jensa Lehmanna. Niemcy próbowali jeszcze odpowiedzieć rzucając się rozpaczliwie do ataku. Wtedy jednak Fabio Cannavaro przejął piłkę we własnym polu karnym i podał ją do Alberto Gilardino. Napastnik Milanu podholował futbolówkę pod pole karne rywali i wypuścił w uliczkę Alessandro Del Piero. Snajper Juventusu bardzo pewnie umieścił piłkę pod poprzeczką i przypieczętował awans Włochów do finału. Pamiętamy, jak to się później skończyło… Składy obu drużyn:
Niemcy: Jens Lehmann, Arnie Friedrich, Sebastian Kehl, Miroslav Klose (111′ Oliver Neuville), Michael Ballack, Philipp Lahm, Per Mertesacker, Tim Borowski (73′ Bastian Schweinsteiger), Bernd Schneider (83′ David Odonkor), Lukas Podolski, Christoph Metzelder
Włochy: Gianluigi Buffon, Fabio Grosso, Fabio Cannavaro, Gennaro Gattuso, Luca Toni (74′ Alberto Gilardino), Francesco Totti, Mauro Camoranesi (91′ Vincenzo Iaquinta), Gianluca Zambrotta, Simone Perrotta (104′ Alessandro Del Piero), Andrea Pirlo, Marco Materazzi

,,Nic nie odda lepiej obrazu tamtego spotkania niż wspomnienia i przeżycia jego uczestników. Włosi nie grali wielkiej piłki w tamtym turnieju. Jednak ich najlepszym spotkaniem na całym mundialu był półfinał. Nie finał, nie ćwierćfinał, ale właśnie półfinał. Zagrali bardzo dobrze, ten mecz charakteryzował się wielką intensywnością. Powinnyśmy wtedy strzelić jedną albo dwie bramki, ale nie byliśmy w stanie tego zrobić”– ocenił Tim Borowski. Rosły pomocnik był bardzo krytyczny wobec siebie. W tamtym spotkaniu zastępował zawieszonego Torstena Fringsa. Twierdzi, że gdyby to jego kolega a nie on zagrał w tym meczu, to prawdopodobnie Niemcy znaleźliby się w finale. ,,Poczuliśmy, że turniej nagle się dla nas skończył. Niektórzy z nas płakali. Nie byliśmy w stanie pojąć co się tak naprawdę stało. To było jak wbicie noża w serce”– dodał dalej Borowski. Marcello Lippi zdawał sobie sprawę jak trudne zadanie czekało jego piłkarzy. ,,Po wygranej z Ukrainą nasza wiara w siebie było dużo większa od tej, którą mieliśmy w fazie grupowej. Z tego też względu zagraliśmy naprawdę dobrze przeciwko Niemcom w Dortmundzie a więc miejscu gdzie byli praktycznie nie do pokonania”– wspomina ówczesny trener włoskiej kadry. Kontra Włochów, która przyniosła bramkę na 2:0 została zapoczątkowana przez efektowny odbiór piłki Fabio Cannavaro. Stoper bardzo dobrze pamięta ten moment. ,,Wydaje mi się, że odebranie piłki Podolskiemu mogło mieć decydujący wpływ na to, że wygrałem później tytuł Piłkarza Roku FIFA. To był niesamowity mecz z wieloma interwencjami na takim poziomie. Kiedy teraz patrzę na tę akcję, to pytam sam siebie: 'Naprawdę udało mi się tak odebrać piłkę?’ To obraz, który na zawsze zapisał się w historii futbolu. Fantastyczna bramka strzelona Niemcom, którzy grali na własnym terenie. Pozwoliło to nam zameldować się w Berlinie”– podsumowuje kapitan włoskiej drużyny w czasie tamtego turnieju. W przywoływanych wspomnieniach nie może zabraknąć również oczywiście największego bohatera tamtego meczu a więc Fabio Grosso. ,,Andrea Pirlo po raz kolejny zachował się genialnie dogrywając mi dokładnie piłkę. Mój strzał był instynktowny. Widziałem, że mogę umieścić piłkę w bramce tylko w jednym możliwym miejscu. Tak jak powiedziałem, zrobiłem to instynktownie. Ten moment wciąż przywołuje we mnie wiele emocji”– wspomina były lewy obrońca. Tak jak napisałem na początku tekstu, z pewnością nie był to najbardziej efektowny mecz turnieju, ale dramaturgia, która trwała aż do 119. minuty gry powoduje, że się o nim pamięta. Włosi nie zachwycali swoją grą ani w grupie, ani też w fazie pucharowej. W najważniejszym momencie byli jednak w stanie się rozkręcić i zniszczyć marzenie gospodarzy o grze w wielkim finale. „Andiamo a Berlino” i płacząca dziewczyna w niemieckiej koszulce to obrazki tamtego półfinału.
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

Załaduj kolejne wpisy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?