28 lipca 1938 r. urodził się Luis Aragonés. To postać, której życie i kariera na zawsze zapiszą się w historii hiszpańskiego futbolu. Jako młody chłopak zafascynowany piłką nożną, szybko zwrócił uwagę na swoje umiejętności, zapowiadając swoją niezwykłą przyszłość. Luis Aragonés rozpoczął swoją profesjonalną karierę piłkarską w barwach Atletico Madryt w 1958 roku. Jego wszechstronne umiejętności, zwinność i zdolność do zdobywania bramek sprawiły, że szybko stał się kluczowym graczem w zespole. Jego wkład w sukcesy Atletico w latach 60-tych był nieoceniony, zdobywając Mistrzostwo Hiszpanii w sezonie 1965/66 oraz Puchar Króla w sezonie 1960/61. Luis Aragonés jest jednym z najwybitniejszych strzelców w historii Atletico Madryt, z imponującym dorobkiem bramkowym 123 goli w 265 występach w Primera Division. Jego umiejętności przyczyniły się do zdobycia Złotej Buty za sezon 1969/70, gdzie został najskuteczniejszym strzelcem ligi hiszpańskiej. Jego wpływ na grę zespołu sprawił, że stał się niezapomnianą postacią w sercach kibiców. Po zakończeniu kariery piłkarskiej, Luis Aragonés przeniósł się na ławkę trenerską, gdzie kontynuował swoje sukcesy. Jego najbardziej pamiętane osiągnięcie miało miejsce w latach 2004–2008, gdy był selekcjonerem reprezentacji Hiszpanii. Pod jego dowództwem drużyna narodowa zdobyła Mistrzostwo Europy w 2008 roku, co zakończyło długą suchą erę sukcesów dla hiszpańskiego futbolu. Luis Aragonés powrócił do swojego ukochanego Atletico Madryt jako trener w latach 2002–2003 i później w sezonie 2004/05. Jego charyzma, doświadczenie i wizja przyczyniły się do zreformowania zespołu, wprowadzając nowe strategie i skuteczne taktyki. Niestety, 1 lutego 2014 roku świat futbolu stracił legendę, gdy Luis Aragonés zmarł w wieku 75 lat. Jego dziedzictwo pozostaje jednak żywe, zarówno w sercach kibiców Atletico Madryt, jak i w historii hiszpańskiego futbolu. Jako gracz, trener i wizjoner, Aragonés pozostawił niezatarte ślady, inspirując kolejne pokolenia do pasji i oddania dla piłki nożnej. Jego wkład w transformację hiszpańskiego futbolu niezapomnianie wpisuje się w annały sportowej historii. @Adran360 @AssisMoreira @Bernard777 @Gary @Lionel_Messi10 @martusiaaaa @Marusek @misterio @Ogorinho1974 @Safrani
@FCBparasiempre 28 lipca 1897 r. w Krakowie urodził się Henryk Reyman, wielka legenda Wisły. Major Henryk Reyman, przedwojenny oficer Wojska Polskiego a zarazem czołowy napastnik ligi i dziś jedna z największych legend Białej Gwiazdy, piłke nożną traktował dokładnie niczym powinności żołnierskie, jak służbe. Wyróżniała go skuteczność i instynkt strzelecki. Największym atutem była jednak olbrzymia charyzma. Od swego pojawienia się w Wiśle szybko zdobył wielki autorytet. Cechy przywódcze sprawiały że wyraźnie górował w szatni Wisły Kraków. Reyman potrafił przywołać do porządku i strofować nawet największe gwiazdy. Znany jest epizod, gdy rozzuchwalonego dryblingami Józefa Kotlarczyka okrzyczał: ,,Smarkaczu, próbujesz wjechać do bramki?”. Reprymenda podziałała niemal z miejsca. ,,Ostoja napadu Wisły od lat paru jest Reyman na środku. Stanowi typ gracza niezastąpionego w Wiśle raczej ze względu na swe znaczenie moralne dla tej drużyny oraz role głównego dyrygenta całego zespołu. Zresztą nie można pominąć milczeniem jego nieprzeciętnych zdolności strzeleckich, które zapewniły Reymanowi wspaniały dorobek strzelecki”- pisał o nim ,,Przegląd Sportowy”. Dziś gra Reymana dałaby mu zapewne w oczach kibiców miano ,,klasycznego snajpera”. ,,Reyman, choć nie posiada wspaniałego zmysłu taktycznego i opanowania ciała i gry Kałuży, ma jednak doskonałą dyspozycję do strzału”- oceniał ,,Przegląd Sportowy”. Zresztą akurat z Kałużą rozpoczynał swą przygodę z piłką. Dwie wielkie osobowości piłki lat 20-tych spotkały się w Polonii Kraków w 1908 r. Tam Reyman odniósł swój pierwszy duży ,,sukces”, za jaki uważał wygraną 8:5 z reprezentacją Bieżanowa. Potem jednak ich drogi podążyły w innych kierunkach, choć kilkakrotnie się przecinały. Kałuża odszedł do RKS Kraków, zaś Reyman związał swe życie z Wisłą Kraków. W 1913 r. zmienił Kowala w ataku przeciwko BBSV Bielsko-Biała i tego miejsca już nie oddał praktycznie przez dwie dekady. Pod względem skuteczności swego głównego konkurenta krokowskiego, jak też i wszystkich innych napastników z pierwszych 2 sezonów Ekstraklasy, przebijał wyraźnie. Nie był wielkim technikiem, za to w polu karnym przeciwnika muskularny atleta siał prawdziwe spustoszenie. To on został królem strzelców premierowej edycji rozgrywek z wynikiem 37 goli na sezon! Do dziś nikt nie pobił tego niebotycznego rezultatu a konkurencje miał największą w historii ligi, gdyż aż 7 graczy zanotowało ponad 20 goli. Osiągnął wtedy zawrotne średnie: 1,43 gola na ligową kolejke i 1,61 na występ. W tej pierwszej kategorii przebił go w całej historii rozgrywek tylko Ernest Wilimowski w 1934 r. Dzięki 6 golom zdobytym przeciwko TKS Toruń stał się także głównym architektem najwyższego do dziś zwycięstwa w historii ligi(15:0). Bliski korony był też w następnej edycji. Według dzisiejszych wyliczeń nie żyjącego już Andrzeja Gowarzewskiego tytuł ten należy jednak samodzielnie do Ludwika Gintla z Cracovii, wówczas obaj ci zawodnicy współdzielili go z wynikiem 29 goli. Sprawa ta pewnie nigdy nie doczeka się ostatecznego rozstrzygnięcia. Kto wie, czy to nie jemu w ogóle liga zawdzięcza powstanie. Był najgłośniejszym orędownikiem przekształcenia rozgrywek w format ligowy wśród piłkarzy. W opozycji do niego stali dwaj koledzy z zespołu- Kotlarczyk oraz Skrynkowicz, którzy sprzyjali starym porządkom i grozili transferem do Tarnovii. Ostatecznie przeważył autorytet znakomitego napastnika a duet rozłamowców pozostał w szeregach Białej Gwiazdy i wspólnie sięgnęli po 2 mistrzostwa w dwóch pierwszych edycjach Ekstraklasy. Reyman indywidualnie został zaś pierwszym zawodnikiem, który pokonał bariere 50 oraz stu goli strzelonych w najwyższej polskiej lidze i drugim po Wacławie Kucharze, który dokonał tego w mistrzostwach Polski. Według różnych wyliczeń zanotował w Ekstraklasie od 108 do 115 goli. Pod względem średniej bramek(0,86) z członków Klubu 100 ustępuje miejsca tylko Ernestowi Wilimowskiemu. Był też pierwszym w historii ligi kapitanem, który mógł się cieszyć ze swoim klubem zdobytym mistrzostwem w lidze polskiej. Pokazał przy tym kawał niebywałej odporności psychicznej. O tytule decydowało spotkanie z klubem mniejszości niemieckiej 1. FC Katowice, które elektryzowało całą piłkarska Polske. Nikt jednak nie mógł lepiej od niego udźwignąć brzemienia odpowiedzialności. Wisła wygrała to starcie 2:0 a sam Reyman podwyższył wynik meczu, co pozwoliło krakowskiemu zespołowi wrócić do domu z tarczą, choć… pierwotnie świętowano wynik 3:0 a napastnikowi oficjalnie zaliczono dublet. Drużyna 1. FC Katowice, po tym jak sędzia podyktował rzut karny, zeszła bowiem z boiska. Reyman wykonał więc strzał z jedenastu metrów do pustej bramki. Wobec braku powrotu gospodarzy na boisko, arbiter zakończył mecz. Dopiero później wynik został zweryfikowany do stanu sprzed karnego. Sukces z Wisłą powtórzył też w roku następnym. Było to ostatnie mistrzostwo tego klubu przed wojną. Spadek formy drużyny splótł się ze słabszą dyspozycją Reymana. Nie można było jednak powiedzieć, by grał on gorzej. Po prostu rzadziej mógł się pojawiać na boisku. Zawodowo związany z wojskiem na pewien czas został przeniesiony do Wilna, mimo to starał się pojawiać w progach klubu najczęściej, jak się dało. Kiedyś po 24-godzinnej podróży z obecnej stolicy Litwy niemal prosto z pociągu wyszedł na boisko. Sam czul tez upływ czasu i brak sił. Zgodnie z honorem wojskowym postanowił zrezygnować z występów, czując przeciążenie pracą w CIWF. Po wyjeździe do Krakowa na Zielone Świątki złożył prośbe o zwolnienie. Została ona jednak potraktowana odmownie a pod Wawelem wybuchła prawdziwa histeria. ,,Podzielam w zupełności stanowisko zajęte w tej sprawie przez Zarząd Wisły. Jak już Panowie słusznie w jednym z ostatnich numerów ,,Przeglądu” podkreślili, cała opinia krakowska jest po prostu zaskoczona krokiem kpt. Reymana. Uważam to tylko za jakąś psychozę, która jest jednak tylko chwilowa i przejdzie wkrótce. Nie mogę bowiem zrozumieć aby gracz tej miary, związany z historią swego klubu jak właśnie kpt. Reyman, decydował się nagle na zmianę swych barw. Tym bardziej że nie jest mu obce przecież przyjeżdżanie na mecze swojego klubu. Czy bawiąc w Wilnie, nie przybywał na mecze do Krakowa?”- powiedział kapitan Dembiński, kierownik Białej Gwiazdy. Dodatkowo podejrzewano go o konszachty z Legią Warszawa, ponieważ w czasie pracy w CIWF trenował z tym klubem, co wzmagało negatywne nastroje w Krakowie. Ostatecznie Reyman poprosił o kilka tygodni do namysłu. Ten okres skrócił się do kilkunastu dni, po których znów pojawił się w składzie swego zespołu przeciwko Warcie Poznań. Szczególnym rywalem w jego życiorysie była Cracovia. Nie tylko z powodu napięć między dwoma krakowskimi zespołami. W meczu przeciwko temu zespołowi rozegrał swoje 400-ten spotkanie w barwach Białej Gwiazdy. Kilka miesięcy potem w starciu z Pasami zanotował też swoje setne trafienie w lidze. Na nim przyszło mu jednak również zakończyć piłkarską karierę. W 1933 r. Reyman został wykluczony prze sędziego w końcówce starcia z Pasami z boiska. Za nim podążyła cała drużyna. Kapitan nakazał im powrót na boisko, po minucie jednak zmienił zdanie i starcie zakończyło się walkowerem. Prawdopodobnie przekazał on tylko czyjeś polecenie. Znając jego charakter, ciężko jednak przypuszczać, by w tej sprawie postąpił wbrew sobie. Sprawe zakończył dowódca okręgu Kraków- generał Bernard Mond, który zakazał gry w lidze zawodowym oficerom. ..Nie możemy się zgodzić aby piłkarz w służbie czynnej schodził z boisku wśród gwizdów i okrzyków kilkutysięcznego tłumu”- napisał oburzony w oświadczeniu. Generał pozwolił oficerom na gre tylko w wojskowych klubach, samemu będąc prezesem… takiego tworu- Wawelu Kraków! W reprezentacji pan Henryk rozegrał 9 meczów, strzelając w nich 5 goli. Był pierwszym w historii kapitanem kadry Polski na Igrzyskach Olimpijskich. W czasie II Wojny Światowej pozostał wierny mundurowi. Ranny w bitwie nad Bzurą dostał się do niewoli niemieckiej ale zdołał zbiec, za co poszukiwany był przez gestapo. Po wojnie trzykrotnie obsadzano go na stanowisku selekcjonera Polski. Jego imię nosi ulica w Krakowie a także stadiony Wisły Kraków i w Kutnie. Zmarł w 1963 roku.
28 lipca 1925 r. urodził się genialny urugwajski napastnik Juan Alberto Schiaffino, mistrz Świata z 1950 roku oraz zdobywca Pucharu Miast Targowych(1961 z AS Roma). Piłkarz ten był najlepszym zawodnikiem, jakiego Urugwaj kiedykolwiek miał. Był on czczony jako wielki narodowy bohater. Sławę zdobył na mistrzostwach świata w Brazylii w 1950 roku. Piłkarska karierę rozpoczął w drużynie Peñarolu Montevideo (zdobył z nią cztery tytuły mistrza Urugwaju), w którym w wieku 18 lat stał się podstawowym zawodnikiem. Był wysoki ale bardzo szczupły, przez co wydawało się, że jest jeszcze wyższy. Chciał grać na środku ataku, jednak trenerzy drużyny juniorskiej Peñarolu uznali, że na tę pozycję jest zbyt kruchy i znaleźli mu miejsce łącznika, gracza ataku między środkowym a skrzydłowymi. Dzięki swojej szybkości, znakomitemu przeglądowi pola i mocnemu, ostremu strzałowi, został powołany do reprezentacji Urugwaju, w której już wkrótce miał osiągnąć sukces. Na mistrzostwach świata w 1950 był kluczowym zawodnikiem kadry Urugwaju, która sensacyjnie wywalczyła w Brazylii tytuł mistrzów świata. Schiaffino został jednym z bohaterów finałowego spotkania z Brazylią. Ekipa "Canarinhos" była wielkim faworytem imprezy, odbywającej się na jej ziemi, gromiąc kolejnych rywali. Piłkarze Urugwaju nie wystraszyli się rozpędzonych Brazylijczyków. W 47. minucie finału gospodarze objęli prowadzenie, jednak w 66. minucie Schiaffino uderzył z powietrza, będąc w polu karnym Brazylii i było 1:1. Trzynaście minut później Schiaffino idealnie obsłużył Alcidesa Ghiggię i Urugwaj został mistrzem świat, wygrywając w obecności blisko 200 tysięcy ludzi na słynnej Maracanie z Brazylią 2:1. Od tego czasu, dla upamiętnienia "Cudu na Maranie" w Rio de Janeiro, Schiaffino nazywano "El Maracanazo". Cztery lata później znów był kluczowym zawodnikiem reprezentacji Urugwaju na MŚ w Szwajcarii. To między innymi dzięki niemu "Urusi" dotarli do półfinału, gdzie przegrali trochę nieszczęśliwie z Węgrami 2:4. W tym samym roku Schiaffino przeszedł z Peñarolu do włoskiego AC Milan za rekordową wówczas sumę 72 tysięcy funtów. Ze swoim nowym klubem trzykrotnie sięgnął po tytuł mistrza Włoch i awansował do finału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (1958). W późniejszym okresie został wybrany przez kibiców Milanu do "10" najlepszych zawodników w historii klubu. Po przeprowadzce do Italii, posiadając włoskie korzenie, postanowił zakończyć przygodę z reprezentacją Urugwaju, w której rozegrał 25 spotkań, strzelając w nich 11 goli i zmienił obywatelstwo. Wystąpił nawet w czterech kwalifikacyjnych spotkaniach Włochów do MŚ ale "Squadra Azzura" nie zakwalifikowała się do turnieju w Szwecji (1958). W 1960 roku Schiaffino przeniósł się do AS Roma, gdzie dwa lata później zakończył karierę sportową. We Włoszech uważano go za najlepszego zagranicznego piłkarza. Tak było aż do czasu, kiedy w Italii pojawił się Michel Platini. W 1976 roku wrócił na futbolową scenę, zostając menedżerem Peñarolu i wkrótce potem selekcjonerem reprezentacji Urugwaju. Zmarł 13 listopada 2002 roku, w wieku 77 lat, w swoim rodzinnym mieście Montevideo. Tuż przed śmiercią został jeszcze wybrany najlepszym piłkarzem Urugwaju minionego wieku. @Adran360 @Bernard777 @Gary @KrychaFCB @Lionel_Messi10 @martusiaaaa @Marusek @misterio @Ogorinho1974 @Safrani
Kochani cules, dzisiaj 39 lat kończy Pedro Eliezer Rodriguez Ledesma. No tego pana to ja chyba przedstawiać nie musze? Ileż nam ten sympatyczny Kanaryjczyk radości przysporzył to głowa mała a to wszystko głównie dzięki Pepowi, który miał nosa i odwage na niego postawić. Jako pierwszy piłkarz w historii strzelił gola w sześciu różnych rozgrywkach w ciągu jednego roku! Dziękujemy Pedro i nigdy o tobie nie zapomnimy. @Safrani @Ogorinho1974 @misterio @martusiaaaa @Lionel_Messi10 @KrychaFCB @Gary @Bernard777 @AssisMoreira @Adran360
Kochani cules, pamiętajmy że 144 lata temu urodził się Hans-Max Gamper Haessig, człowiek, który założył FC Barcelone. Szwajcar nie jest jedynie założycielem i wieloletnim prezydentem FC Barcelony. Mało kto zdaje sobie sprawę, że był także pierwszym kapitanem Barcy zdobywając rekordowe 120 bramek w 51 spotkaniach. Bez cienia wątpliwości należy on do najważniejszych osób w całej historii klubu ze stolicy Katalonii, dlatego każdy culé nie tylko powinien, ale wręcz musi go znać.
Przez wielu uważany za pioniera piłki nożnej urodził się w Winterthur w Szwajcarii. Po śmierci matki reszta rodziny przeprowadziła się do Zurychu. Szwajcar był niezwykle usportowionym dzieckiem, łączył miłość do futbolu z golfem, kolarstwem, lekkoatletyką, pływaniem, rugby oraz tenisem. W Zurychu założył Excelsior, nieco później grał dla FC Basel i FC Zürich. W wieku 18 lat opuścił Szwajcarię i zamieszkał w Lyonie, we Francji, gdzie grał w rugby dla drużyny Athletique Union. Rok później w drodze do Afryki odwiedził w Barcelonie swego wuja Emila Gaisserta. Miasto tak go zauroczyło, że postanowił zostać tutaj na stałe. Po jakimś czasie nauczył się płynnie mówić po katalońsku oraz zmienił imię na Joan. W stolicy Katalonii pracował kolejno w firmie kolejowej, jako redaktor kolumny sportowej w gazetach szwajcarskich oraz pomagał w publikacji hiszpańskiego magazynu „Los Deports”. Szwajcarowi brakowało zespołu piłkarskiego z prawdziwego zdarzenia, dlatego 22 października 1899 roku umieścił w gazecie „Los Deports” ogłoszenie o chęci stworzenia klubu piłkarskiego w Barcelonie. Piłka nożna nie była jeszcze tak popularnym sportem jak dziś, lecz 29 listopada 1899 roku w sali gimnastycznej Gimnasio Solé brytyjscy, katalońscy i szwajcarscy miłośnicy futbolu założyli Futbol Club Barcelona. Akt założycielski podpisali: Joan Gamper, Walter Wild, Lluís d’Ossó, Bartomeu Terrados, Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, John Parsons i William Parsons. Pierwszym prezydentem klubu został Walter Wild, skarbnikiem mianowano Bartomeu Terradasa, a funkcję sekretarza powierzono Lluísowi d’Ossó. Wkrótce później stworzono herb oraz wybrano barwy FC Barcelony. Gamper nie chciał objąć urzędu prezydenta klubu, wolał skupiać się na jak najlepszej grze dla swojego zespołu. Założyciel FC Barcelony ma się czym pochwalić, bowiem zdobył aż 120 bramek w 51 meczach. Po serii spotkań towarzyskich w 1901 roku katalońska drużyna wzięła udział w turnieju o puchar ufundowany przez Alfonso Macaya (pierwowzór Mistrzostwa Katalonii) zajmując w nim drugie miejsce. Kolejna edycja była prawdziwą demolką. Barça rozgromiła wszystkich rywali strzelając w ośmiu meczach 60 goli, tracąc zaledwie dwa. W 1905 roku FC Barcelona triumfowała w Pucharze Katalonii, wygrywając w finale z Espanyolem 3:2. Mimo tego klubowi groził upadek. Nie miał kto płacić składek, gdyż w 1908 roku było jedynie 38 socios (członków klubu).
Po rezygnacji ze stanowiska Vicença Reiga (rządził klubem przez 22 dni) urząd prezydenta Blaugrany obejmuje jej założyciel Joan Gamper. Najprawdopodobniej tego samego dnia podczas zabrania klubu niezręczną ciszę przerwał jeden z piłkarzy niejaki Wallace mówiąc: „Czy naprawdę nie ma nikogo odważnego na tyle, żeby spróbować uratować klub. Jeśli ktoś się znajdzie, może liczyć na pełne poparcie graczy”. Reakcja nowego sternika Dumy Katalonii była niemal natychmiastowa. „FC Barcelona nie może umrzeć i nie umrze! Jeżeli nikt mnie nie poprze, wezmę całą odpowiedzialność za klub na siebie. Mam pewność, że będę miał wsparcie tych ludzi, którzy byli ze mną, kiedy futbol uważano za głupotę i dziwactwo. Pragnę zapomnieć o błędach, przez które oddaliłem się od klubu i mam zamiar walczyć o odzyskanie świetności klubu. Jeśli ktoś się ze mną zgadza, niech mówi”. Słowa założyciela zachęciły wszystkich do działania. Zaczęto wierzyć w odbudowę zespołu. Wśród wielu inicjatyw Gampera było między innymi sprowadzenie byłych członków klubu, dzięki czemu liczba socios przekroczyła 200 osób. W sezonie 1908-09 Barça dyrygowana przez Szwajcara nie przegrywając żadnego spotkania zdobyła kolejne Mistrzostwo Katalonii. Kolejnym z wyzwań, z jakim się spotkał w czasie swojej pierwszej kadencji było znalezienie swojemu klubowi kawałka ziemi w celu zbudowania pierwszego własnościowego stadionu Camp del Carrer Indústria.
Według historycznych anegdot właśnie na tym mającym jedynie drewniane ławki obiekcie powstało określenie słynne określenie fanów Barcelony – culés, ponieważ z perspektywy ulicy widać było jeden „tyłek” (culo oznacza tyłek) obok drugiego i tak już zostało do dnia dzisiejszego. 14 października 1909 roku Gamper zakończył swoją kadencję, lecz zdecydował się pozostać w zarządzie.
17 listopada 1910 roku, podczas spotkania zarządu ponownie wybrali na prezydenta Joana Gampera. O ile w pierwszej kadencji Szwajcar zmagał się jedynie z problemami finansowymi tym razem musiał sprostać także niechęci ze strony Hiszpańskiej i Katalońskiej Federacji Piłkarskiej. Mimo tego Duma Katalonii wywalczyła Mistrzostwo Katalonii, sięgnęła po Puchar Hiszpanii, a liczba socios wzrosła do 367. W sezonie 1911/12 FC Barcelona zdobyła wówczas (nieoficjalne) Mistrzostwo Hiszpanii oraz Puchar Pirenejów. Niestety przeciwko klubowi wystąpili piłkarze, domagając się zapłaty za ich grę. Ze względu na napiętą sytuację prezydent chciał podać się do dymisji, jednak ostatecznie pozostał na swoim stanowisku. Warto dodać, iż 14 sierpnia 1912 roku w klubie pojawił się jeden z najlepszych piłkarzy w historii Barcy Paulino Alcántara. Rok później nieporozumienia z Federacją Katalonii i Hiszpanii przybrały na sile wskutek czego Barcelona zostaje usunięta z obu organizacji. Pod koniec tego burzliwego sezonu (30 czerwca 1913 roku) zmęczony ciągłymi sporami Gamper składa rezygnację, lecz jego rozłąka ze stanowiskiem nie trwała długo. 17 czerwca roku 1917 ponownie zostaje wybrany na prezydenta, za cel stawiając sobie zrekonstruowanie klubu. Jedną z pierwszych decyzji było pozyskanie pierwszego profesjonalnego trenera Anglika Jacka Greenwell’a. W 1919 roku Gamper sprowadził kolejne dwie legendy Dumy Katalonii: Ricardo Zamorę i Josepa Samitiera. Jednak 19 czerwca tego samego roku, kolejne problemy nękające Blaugranę zmuszają Szwajcara do ustąpienia ze stanowiska.
17 lipca 1921 roku, założyciel klubu zostaje jego prezydentem po raz czwarty. Sezon 1921/22 na długo zapisał się w pamięci sympatyków Barcelony. Zespół wywalczył wówczas mistrzostwo Hiszpanii i Katalonii, a 20 maja 1922 roku do użytku został oddany nowy, mogący pomieścić 25 000 osób, legendarny już dzisiaj stadion Les Corts.
Pod koniec sezonu 1922/23 klub miał już ponad 10 000 socios, co w tamtych czasach było wynikiem godnym pozazdroszczenia. W końcu po 742 dniach prezydentury Joan Gamper odchodzi z zarządu, lecz nie na długo – 1 czerwca 1924 roku, tuż przed świętowaniem Srebrnej Rocznicy założenia Barcy, po raz ostatni obejmuje stery Dumy Katalonii. 17 grudnia 1925 roku, na rozkaz dyktatora Hiszpanii Miguela Primo de Rivery, cały zarząd został odsunięty od klubu za propagowanie katalońskiego nacjonalizmu. W odpowiedzi przed jednym ze spotkań kibice Blaugrany spalili hiszpańską flagę oraz zagłuszyli hymn Hiszpanii co zakończyło się zamknięciem Les Corts na pół roku. Oskarżony o dowodzenie całą akcją Joan Gamper raz na zawsze zakończył swoją długą przygodę z FC Barceloną i udał się do Szwajcarii. To był początek równi pochyłej dla założyciela Barcy. W obliczu problemów finansowych oraz rozłąki z ukochanym klubem Gamper popadł w głęboką depresję, która zakończyła się samobójstwem 30 lipca 1930 roku. Jak można się było spodziewać na jego pogrzeb przyszły tłumy fanów Blaugrany. Szwajcar został pochowany na cmentarzu Montjuic w Barcelonie. W celu uczczenia jego pamięci FC Barcelona zastrzegła kartę członkowską z numerem 1, kilkanaście lat później (w 1966 roku) ówczesny prezydent Enric Llaudet stworzył turniej na cześć założyciela i wieloletniego prezydenta klubu. Szwajcar był przykładem całkowitego poświęcenia się dla swojego „dziecka”. Na szczęście pamięć po nim nie zginęła. Joan Gamper jako jeden z najważniejszych osobistości w historii FC Barcelony powinien być doskonale znany nie tylko przez culés, ale także przez wszystkich sympatyków hiszpańskiego futbolu. Bez wątpienia bez jego zaangażowania dzisiejsza pozycja Blaugrany nie byłaby w ogóle możliwa. Zapamiętajcie historię człowieka, który stworzył i uczynił Dumę Katalonii znaną niemal na całym świecie.
Wydarzyło się coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć w takim klubie jak Barça:
26 marca 2010 r. Johan Cruijff został ogłoszony honorowym Prezydentem FC Barcelony. Decyzja zarządu Joana Laporty została później cofnięta przez Sandro Rosella, który twierdził że statut klubu nie przewiduje takiej funkcji. Cruijjf zwrócił prezydenckie insygnia i przestał pojawiać się na Camp Nou.
Pomyśleć że ci socios przez tyle lat pozwalali rządzić takim sukinsynom jak Rosell i Bartomeu…
Gdyby żył, wszyscy składalibyśmy mu życzenia i za wszystko dziękowali. Kochani cules dzisiaj przypada 76 rocznica urodzin Ś.P. Johannesa Hendrika Cruijffa. Pochylmy się w zadumie ku czci ikony futbolu i wielkiej legendy FC Barcelony…
Feliz cumpleaños Pep!!! Josep Guardiola właśnie kończy dzisiaj 51 lat! No, Pepito! Chopie, ileż ty mi(i wszystkim cules) dałeś radości to głowa mała! Niechaj szczęście Tobie sprzyja a smutek omija. Dobry Pan miłością otacza, Anioł swe skrzydła nad Tobą roztacza. Bóg w zdrowiu niechaj zachowa Cię i radością z uśmiechem obdarza Cię. Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia legendo! Sto lat!
Komentarze
6
Legendy hiszpańskiego futbolu:
28 lipca 1938 r. urodził się Luis Aragonés. To postać, której życie i kariera na zawsze zapiszą się w historii hiszpańskiego futbolu. Jako młody chłopak zafascynowany piłką nożną, szybko zwrócił uwagę na swoje umiejętności, zapowiadając swoją niezwykłą przyszłość. Luis Aragonés rozpoczął swoją profesjonalną karierę piłkarską w barwach Atletico Madryt w 1958 roku. Jego wszechstronne umiejętności, zwinność i zdolność do zdobywania bramek sprawiły, że szybko stał się kluczowym graczem w zespole. Jego wkład w sukcesy Atletico w latach 60-tych był nieoceniony, zdobywając Mistrzostwo Hiszpanii w sezonie 1965/66 oraz Puchar Króla w sezonie 1960/61. Luis Aragonés jest jednym z najwybitniejszych strzelców w historii Atletico Madryt, z imponującym dorobkiem bramkowym 123 goli w 265 występach w Primera Division. Jego umiejętności przyczyniły się do zdobycia Złotej Buty za sezon 1969/70, gdzie został najskuteczniejszym strzelcem ligi hiszpańskiej. Jego wpływ na grę zespołu sprawił, że stał się niezapomnianą postacią w sercach kibiców. Po zakończeniu kariery piłkarskiej, Luis Aragonés przeniósł się na ławkę trenerską, gdzie kontynuował swoje sukcesy. Jego najbardziej pamiętane osiągnięcie miało miejsce w latach 2004–2008, gdy był selekcjonerem reprezentacji Hiszpanii. Pod jego dowództwem drużyna narodowa zdobyła Mistrzostwo Europy w 2008 roku, co zakończyło długą suchą erę sukcesów dla hiszpańskiego futbolu. Luis Aragonés powrócił do swojego ukochanego Atletico Madryt jako trener w latach 2002–2003 i później w sezonie 2004/05. Jego charyzma, doświadczenie i wizja przyczyniły się do zreformowania zespołu, wprowadzając nowe strategie i skuteczne taktyki.
Niestety, 1 lutego 2014 roku świat futbolu stracił legendę, gdy Luis Aragonés zmarł w wieku 75 lat. Jego dziedzictwo pozostaje jednak żywe, zarówno w sercach kibiców Atletico Madryt, jak i w historii hiszpańskiego futbolu. Jako gracz, trener i wizjoner, Aragonés pozostawił niezatarte ślady, inspirując kolejne pokolenia do pasji i oddania dla piłki nożnej. Jego wkład w transformację hiszpańskiego futbolu niezapomnianie wpisuje się w annały sportowej historii.
@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@martusiaaaa
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
5
@FCBparasiempre
28 lipca 1897 r. w Krakowie urodził się Henryk Reyman, wielka legenda Wisły. Major Henryk Reyman, przedwojenny oficer Wojska Polskiego a zarazem czołowy napastnik ligi i dziś jedna z największych legend Białej Gwiazdy, piłke nożną traktował dokładnie niczym powinności żołnierskie, jak służbe. Wyróżniała go skuteczność i instynkt strzelecki. Największym atutem była jednak olbrzymia charyzma. Od swego pojawienia się w Wiśle szybko zdobył wielki autorytet. Cechy przywódcze sprawiały że wyraźnie górował w szatni Wisły Kraków. Reyman potrafił przywołać do porządku i strofować nawet największe gwiazdy. Znany jest epizod, gdy rozzuchwalonego dryblingami Józefa Kotlarczyka okrzyczał: ,,Smarkaczu, próbujesz wjechać do bramki?”. Reprymenda podziałała niemal z miejsca. ,,Ostoja napadu Wisły od lat paru jest Reyman na środku. Stanowi typ gracza niezastąpionego w Wiśle raczej ze względu na swe znaczenie moralne dla tej drużyny oraz role głównego dyrygenta całego zespołu. Zresztą nie można pominąć milczeniem jego nieprzeciętnych zdolności strzeleckich, które zapewniły Reymanowi wspaniały dorobek strzelecki”- pisał o nim ,,Przegląd Sportowy”. Dziś gra Reymana dałaby mu zapewne w oczach kibiców miano ,,klasycznego snajpera”. ,,Reyman, choć nie posiada wspaniałego zmysłu taktycznego i opanowania ciała i gry Kałuży, ma jednak doskonałą dyspozycję do strzału”- oceniał ,,Przegląd Sportowy”. Zresztą akurat z Kałużą rozpoczynał swą przygodę z piłką. Dwie wielkie osobowości piłki lat 20-tych spotkały się w Polonii Kraków w 1908 r. Tam Reyman odniósł swój pierwszy duży ,,sukces”, za jaki uważał wygraną 8:5 z reprezentacją Bieżanowa. Potem jednak ich drogi podążyły w innych kierunkach, choć kilkakrotnie się przecinały. Kałuża odszedł do RKS Kraków, zaś Reyman związał swe życie z Wisłą Kraków. W 1913 r. zmienił Kowala w ataku przeciwko BBSV Bielsko-Biała i tego miejsca już nie oddał praktycznie przez dwie dekady. Pod względem skuteczności swego głównego konkurenta krokowskiego, jak też i wszystkich innych napastników z pierwszych 2 sezonów Ekstraklasy, przebijał wyraźnie. Nie był wielkim technikiem, za to w polu karnym przeciwnika muskularny atleta siał prawdziwe spustoszenie. To on został królem strzelców premierowej edycji rozgrywek z wynikiem 37 goli na sezon! Do dziś nikt nie pobił tego niebotycznego rezultatu a konkurencje miał największą w historii ligi, gdyż aż 7 graczy zanotowało ponad 20 goli. Osiągnął wtedy zawrotne średnie: 1,43 gola na ligową kolejke i 1,61 na występ. W tej pierwszej kategorii przebił go w całej historii rozgrywek tylko Ernest Wilimowski w 1934 r. Dzięki 6 golom zdobytym przeciwko TKS Toruń stał się także głównym architektem najwyższego do dziś zwycięstwa w historii ligi(15:0). Bliski korony był też w następnej edycji. Według dzisiejszych wyliczeń nie żyjącego już Andrzeja Gowarzewskiego tytuł ten należy jednak samodzielnie do Ludwika Gintla z Cracovii, wówczas obaj ci zawodnicy współdzielili go z wynikiem 29 goli. Sprawa ta pewnie nigdy nie doczeka się ostatecznego rozstrzygnięcia. Kto wie, czy to nie jemu w ogóle liga zawdzięcza powstanie. Był najgłośniejszym orędownikiem przekształcenia rozgrywek w format ligowy wśród piłkarzy. W opozycji do niego stali dwaj koledzy z zespołu- Kotlarczyk oraz Skrynkowicz, którzy sprzyjali starym porządkom i grozili transferem do Tarnovii. Ostatecznie przeważył autorytet znakomitego napastnika a duet rozłamowców pozostał w szeregach Białej Gwiazdy i wspólnie sięgnęli po 2 mistrzostwa w dwóch pierwszych edycjach Ekstraklasy. Reyman indywidualnie został zaś pierwszym zawodnikiem, który pokonał bariere 50 oraz stu goli strzelonych w najwyższej polskiej lidze i drugim po Wacławie Kucharze, który dokonał tego w mistrzostwach Polski. Według różnych wyliczeń zanotował w Ekstraklasie od 108 do 115 goli. Pod względem średniej bramek(0,86) z członków Klubu 100 ustępuje miejsca tylko Ernestowi Wilimowskiemu. Był też pierwszym w historii ligi kapitanem, który mógł się cieszyć ze swoim klubem zdobytym mistrzostwem w lidze polskiej. Pokazał przy tym kawał niebywałej odporności psychicznej. O tytule decydowało spotkanie z klubem mniejszości niemieckiej 1. FC Katowice, które elektryzowało całą piłkarska Polske. Nikt jednak nie mógł lepiej od niego udźwignąć brzemienia odpowiedzialności. Wisła wygrała to starcie 2:0 a sam Reyman podwyższył wynik meczu, co pozwoliło krakowskiemu zespołowi wrócić do domu z tarczą, choć… pierwotnie świętowano wynik 3:0 a napastnikowi oficjalnie zaliczono dublet. Drużyna 1. FC Katowice, po tym jak sędzia podyktował rzut karny, zeszła bowiem z boiska. Reyman wykonał więc strzał z jedenastu metrów do pustej bramki. Wobec braku powrotu gospodarzy na boisko, arbiter zakończył mecz. Dopiero później wynik został zweryfikowany do stanu sprzed karnego. Sukces z Wisłą powtórzył też w roku następnym. Było to ostatnie mistrzostwo tego klubu przed wojną. Spadek formy drużyny splótł się ze słabszą dyspozycją Reymana. Nie można było jednak powiedzieć, by grał on gorzej. Po prostu rzadziej mógł się pojawiać na boisku. Zawodowo związany z wojskiem na pewien czas został przeniesiony do Wilna, mimo to starał się pojawiać w progach klubu najczęściej, jak się dało. Kiedyś po 24-godzinnej podróży z obecnej stolicy Litwy niemal prosto z pociągu wyszedł na boisko. Sam czul tez upływ czasu i brak sił. Zgodnie z honorem wojskowym postanowił zrezygnować z występów, czując przeciążenie pracą w CIWF. Po wyjeździe do Krakowa na Zielone Świątki złożył prośbe o zwolnienie. Została ona jednak potraktowana odmownie a pod Wawelem wybuchła prawdziwa histeria. ,,Podzielam w zupełności stanowisko zajęte w tej sprawie przez Zarząd Wisły. Jak już Panowie słusznie w jednym z ostatnich numerów ,,Przeglądu” podkreślili, cała opinia krakowska jest po prostu zaskoczona krokiem kpt. Reymana. Uważam to tylko za jakąś psychozę, która jest jednak tylko chwilowa i przejdzie wkrótce. Nie mogę bowiem zrozumieć aby gracz tej miary, związany z historią swego klubu jak właśnie kpt. Reyman, decydował się nagle na zmianę swych barw. Tym bardziej że nie jest mu obce przecież przyjeżdżanie na mecze swojego klubu. Czy bawiąc w Wilnie, nie przybywał na mecze do Krakowa?”- powiedział kapitan Dembiński, kierownik Białej Gwiazdy. Dodatkowo podejrzewano go o konszachty z Legią Warszawa, ponieważ w czasie pracy w CIWF trenował z tym klubem, co wzmagało negatywne nastroje w Krakowie. Ostatecznie Reyman poprosił o kilka tygodni do namysłu. Ten okres skrócił się do kilkunastu dni, po których znów pojawił się w składzie swego zespołu przeciwko Warcie Poznań. Szczególnym rywalem w jego życiorysie była Cracovia. Nie tylko z powodu napięć między dwoma krakowskimi zespołami. W meczu przeciwko temu zespołowi rozegrał swoje 400-ten spotkanie w barwach Białej Gwiazdy. Kilka miesięcy potem w starciu z Pasami zanotował też swoje setne trafienie w lidze. Na nim przyszło mu jednak również zakończyć piłkarską karierę. W 1933 r. Reyman został wykluczony prze sędziego w końcówce starcia z Pasami z boiska. Za nim podążyła cała drużyna. Kapitan nakazał im powrót na boisko, po minucie jednak zmienił zdanie i starcie zakończyło się walkowerem. Prawdopodobnie przekazał on tylko czyjeś polecenie. Znając jego charakter, ciężko jednak przypuszczać, by w tej sprawie postąpił wbrew sobie. Sprawe zakończył dowódca okręgu Kraków- generał Bernard Mond, który zakazał gry w lidze zawodowym oficerom. ..Nie możemy się zgodzić aby piłkarz w służbie czynnej schodził z boisku wśród gwizdów i okrzyków kilkutysięcznego tłumu”- napisał oburzony w oświadczeniu. Generał pozwolił oficerom na gre tylko w wojskowych klubach, samemu będąc prezesem… takiego tworu- Wawelu Kraków! W reprezentacji pan Henryk rozegrał 9 meczów, strzelając w nich 5 goli. Był pierwszym w historii kapitanem kadry Polski na Igrzyskach Olimpijskich. W czasie II Wojny Światowej pozostał wierny mundurowi. Ranny w bitwie nad Bzurą dostał się do niewoli niemieckiej ale zdołał zbiec, za co poszukiwany był przez gestapo. Po wojnie trzykrotnie obsadzano go na stanowisku selekcjonera Polski. Jego imię nosi ulica w Krakowie a także stadiony Wisły Kraków i w Kutnie. Zmarł w 1963 roku.
5
Wyjątkowe legendy polskiego futbolu(czytajcie w odpowiedzi na komentarz):
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@kosiarz92
@KrychaFCB
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360
7
Wybitne legendy futbolu:
28 lipca 1925 r. urodził się genialny urugwajski napastnik Juan Alberto Schiaffino, mistrz Świata z 1950 roku oraz zdobywca Pucharu Miast Targowych(1961 z AS Roma). Piłkarz ten był najlepszym zawodnikiem, jakiego Urugwaj kiedykolwiek miał. Był on czczony jako wielki narodowy bohater. Sławę zdobył na mistrzostwach świata w Brazylii w 1950 roku. Piłkarska karierę rozpoczął w drużynie Peñarolu Montevideo (zdobył z nią cztery tytuły mistrza Urugwaju), w którym w wieku 18 lat stał się podstawowym zawodnikiem. Był wysoki ale bardzo szczupły, przez co wydawało się, że jest jeszcze wyższy. Chciał grać na środku ataku, jednak trenerzy drużyny juniorskiej Peñarolu uznali, że na tę pozycję jest zbyt kruchy i znaleźli mu miejsce łącznika, gracza ataku między środkowym a skrzydłowymi. Dzięki swojej szybkości, znakomitemu przeglądowi pola i mocnemu, ostremu strzałowi, został powołany do reprezentacji Urugwaju, w której już wkrótce miał osiągnąć sukces. Na mistrzostwach świata w 1950 był kluczowym zawodnikiem kadry Urugwaju, która sensacyjnie wywalczyła w Brazylii tytuł mistrzów świata. Schiaffino został jednym z bohaterów finałowego spotkania z Brazylią. Ekipa "Canarinhos" była wielkim faworytem imprezy, odbywającej się na jej ziemi, gromiąc kolejnych rywali. Piłkarze Urugwaju nie wystraszyli się rozpędzonych Brazylijczyków. W 47. minucie finału gospodarze objęli prowadzenie, jednak w 66. minucie Schiaffino uderzył z powietrza, będąc w polu karnym Brazylii i było 1:1. Trzynaście minut później Schiaffino idealnie obsłużył Alcidesa Ghiggię i Urugwaj został mistrzem świat, wygrywając w obecności blisko 200 tysięcy ludzi na słynnej Maracanie z Brazylią 2:1. Od tego czasu, dla upamiętnienia "Cudu na Maranie" w Rio de Janeiro, Schiaffino nazywano "El Maracanazo". Cztery lata później znów był kluczowym zawodnikiem reprezentacji Urugwaju na MŚ w Szwajcarii. To między innymi dzięki niemu "Urusi" dotarli do półfinału, gdzie przegrali trochę nieszczęśliwie z Węgrami 2:4. W tym samym roku Schiaffino przeszedł z Peñarolu do włoskiego AC Milan za rekordową wówczas sumę 72 tysięcy funtów. Ze swoim nowym klubem trzykrotnie sięgnął po tytuł mistrza Włoch i awansował do finału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (1958). W późniejszym okresie został wybrany przez kibiców Milanu do "10" najlepszych zawodników w historii klubu. Po przeprowadzce do Italii, posiadając włoskie korzenie, postanowił zakończyć przygodę z reprezentacją Urugwaju, w której rozegrał 25 spotkań, strzelając w nich 11 goli i zmienił obywatelstwo. Wystąpił nawet w czterech kwalifikacyjnych spotkaniach Włochów do MŚ ale "Squadra Azzura" nie zakwalifikowała się do turnieju w Szwecji (1958). W 1960 roku Schiaffino przeniósł się do AS Roma, gdzie dwa lata później zakończył karierę sportową. We Włoszech uważano go za najlepszego zagranicznego piłkarza. Tak było aż do czasu, kiedy w Italii pojawił się Michel Platini.
W 1976 roku wrócił na futbolową scenę, zostając menedżerem Peñarolu i wkrótce potem selekcjonerem reprezentacji Urugwaju. Zmarł 13 listopada 2002 roku, w wieku 77 lat, w swoim rodzinnym mieście Montevideo. Tuż przed śmiercią został jeszcze wybrany najlepszym piłkarzem Urugwaju minionego wieku.
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@martusiaaaa
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani
11
Feliz cumpleaños panie Pedro!
Kochani cules, dzisiaj 39 lat kończy Pedro Eliezer Rodriguez Ledesma. No tego pana to ja chyba przedstawiać nie musze? Ileż nam ten sympatyczny Kanaryjczyk radości przysporzył to głowa mała a to wszystko głównie dzięki Pepowi, który miał nosa i odwage na niego postawić. Jako pierwszy piłkarz w historii strzelił gola w sześciu różnych rozgrywkach w ciągu jednego roku! Dziękujemy Pedro i nigdy o tobie nie zapomnimy.
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@martusiaaaa
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
95
Kochani cules, pamiętajmy że 144 lata temu urodził się Hans-Max Gamper Haessig, człowiek, który założył FC Barcelone. Szwajcar nie jest jedynie założycielem i wieloletnim prezydentem FC Barcelony. Mało kto zdaje sobie sprawę, że był także pierwszym kapitanem Barcy zdobywając rekordowe 120 bramek w 51 spotkaniach. Bez cienia wątpliwości należy on do najważniejszych osób w całej historii klubu ze stolicy Katalonii, dlatego każdy culé nie tylko powinien, ale wręcz musi go znać.
Przez wielu uważany za pioniera piłki nożnej urodził się w Winterthur w Szwajcarii. Po śmierci matki reszta rodziny przeprowadziła się do Zurychu. Szwajcar był niezwykle usportowionym dzieckiem, łączył miłość do futbolu z golfem, kolarstwem, lekkoatletyką, pływaniem, rugby oraz tenisem. W Zurychu założył Excelsior, nieco później grał dla FC Basel i FC Zürich. W wieku 18 lat opuścił Szwajcarię i zamieszkał w Lyonie, we Francji, gdzie grał w rugby dla drużyny Athletique Union. Rok później w drodze do Afryki odwiedził w Barcelonie swego wuja Emila Gaisserta. Miasto tak go zauroczyło, że postanowił zostać tutaj na stałe. Po jakimś czasie nauczył się płynnie mówić po katalońsku oraz zmienił imię na Joan. W stolicy Katalonii pracował kolejno w firmie kolejowej, jako redaktor kolumny sportowej w gazetach szwajcarskich oraz pomagał w publikacji hiszpańskiego magazynu „Los Deports”. Szwajcarowi brakowało zespołu piłkarskiego z prawdziwego zdarzenia, dlatego 22 października 1899 roku umieścił w gazecie „Los Deports” ogłoszenie o chęci stworzenia klubu piłkarskiego w Barcelonie. Piłka nożna nie była jeszcze tak popularnym sportem jak dziś, lecz 29 listopada 1899 roku w sali gimnastycznej Gimnasio Solé brytyjscy, katalońscy i szwajcarscy miłośnicy futbolu założyli Futbol Club Barcelona. Akt założycielski podpisali: Joan Gamper, Walter Wild, Lluís d’Ossó, Bartomeu Terrados, Otto Kunzle, Otto Maier, Enric Ducal, Pere Cabot, Carles Pujol, Josep Llobet, John Parsons i William Parsons. Pierwszym prezydentem klubu został Walter Wild, skarbnikiem mianowano Bartomeu Terradasa, a funkcję sekretarza powierzono Lluísowi d’Ossó. Wkrótce później stworzono herb oraz wybrano barwy FC Barcelony. Gamper nie chciał objąć urzędu prezydenta klubu, wolał skupiać się na jak najlepszej grze dla swojego zespołu. Założyciel FC Barcelony ma się czym pochwalić, bowiem zdobył aż 120 bramek w 51 meczach. Po serii spotkań towarzyskich w 1901 roku katalońska drużyna wzięła udział w turnieju o puchar ufundowany przez Alfonso Macaya (pierwowzór Mistrzostwa Katalonii) zajmując w nim drugie miejsce. Kolejna edycja była prawdziwą demolką. Barça rozgromiła wszystkich rywali strzelając w ośmiu meczach 60 goli, tracąc zaledwie dwa. W 1905 roku FC Barcelona triumfowała w Pucharze Katalonii, wygrywając w finale z Espanyolem 3:2. Mimo tego klubowi groził upadek. Nie miał kto płacić składek, gdyż w 1908 roku było jedynie 38 socios (członków klubu).
Po rezygnacji ze stanowiska Vicença Reiga (rządził klubem przez 22 dni) urząd prezydenta Blaugrany obejmuje jej założyciel Joan Gamper. Najprawdopodobniej tego samego dnia podczas zabrania klubu niezręczną ciszę przerwał jeden z piłkarzy niejaki Wallace mówiąc: „Czy naprawdę nie ma nikogo odważnego na tyle, żeby spróbować uratować klub. Jeśli ktoś się znajdzie, może liczyć na pełne poparcie graczy”. Reakcja nowego sternika Dumy Katalonii była niemal natychmiastowa. „FC Barcelona nie może umrzeć i nie umrze! Jeżeli nikt mnie nie poprze, wezmę całą odpowiedzialność za klub na siebie. Mam pewność, że będę miał wsparcie tych ludzi, którzy byli ze mną, kiedy futbol uważano za głupotę i dziwactwo. Pragnę zapomnieć o błędach, przez które oddaliłem się od klubu i mam zamiar walczyć o odzyskanie świetności klubu. Jeśli ktoś się ze mną zgadza, niech mówi”. Słowa założyciela zachęciły wszystkich do działania. Zaczęto wierzyć w odbudowę zespołu. Wśród wielu inicjatyw Gampera było między innymi sprowadzenie byłych członków klubu, dzięki czemu liczba socios przekroczyła 200 osób. W sezonie 1908-09 Barça dyrygowana przez Szwajcara nie przegrywając żadnego spotkania zdobyła kolejne Mistrzostwo Katalonii. Kolejnym z wyzwań, z jakim się spotkał w czasie swojej pierwszej kadencji było znalezienie swojemu klubowi kawałka ziemi w celu zbudowania pierwszego własnościowego stadionu Camp del Carrer Indústria.
Według historycznych anegdot właśnie na tym mającym jedynie drewniane ławki obiekcie powstało określenie słynne określenie fanów Barcelony – culés, ponieważ z perspektywy ulicy widać było jeden „tyłek” (culo oznacza tyłek) obok drugiego i tak już zostało do dnia dzisiejszego. 14 października 1909 roku Gamper zakończył swoją kadencję, lecz zdecydował się pozostać w zarządzie.
17 listopada 1910 roku, podczas spotkania zarządu ponownie wybrali na prezydenta Joana Gampera. O ile w pierwszej kadencji Szwajcar zmagał się jedynie z problemami finansowymi tym razem musiał sprostać także niechęci ze strony Hiszpańskiej i Katalońskiej Federacji Piłkarskiej. Mimo tego Duma Katalonii wywalczyła Mistrzostwo Katalonii, sięgnęła po Puchar Hiszpanii, a liczba socios wzrosła do 367. W sezonie 1911/12 FC Barcelona zdobyła wówczas (nieoficjalne) Mistrzostwo Hiszpanii oraz Puchar Pirenejów. Niestety przeciwko klubowi wystąpili piłkarze, domagając się zapłaty za ich grę. Ze względu na napiętą sytuację prezydent chciał podać się do dymisji, jednak ostatecznie pozostał na swoim stanowisku. Warto dodać, iż 14 sierpnia 1912 roku w klubie pojawił się jeden z najlepszych piłkarzy w historii Barcy Paulino Alcántara. Rok później nieporozumienia z Federacją Katalonii i Hiszpanii przybrały na sile wskutek czego Barcelona zostaje usunięta z obu organizacji. Pod koniec tego burzliwego sezonu (30 czerwca 1913 roku) zmęczony ciągłymi sporami Gamper składa rezygnację, lecz jego rozłąka ze stanowiskiem nie trwała długo. 17 czerwca roku 1917 ponownie zostaje wybrany na prezydenta, za cel stawiając sobie zrekonstruowanie klubu. Jedną z pierwszych decyzji było pozyskanie pierwszego profesjonalnego trenera Anglika Jacka Greenwell’a. W 1919 roku Gamper sprowadził kolejne dwie legendy Dumy Katalonii: Ricardo Zamorę i Josepa Samitiera. Jednak 19 czerwca tego samego roku, kolejne problemy nękające Blaugranę zmuszają Szwajcara do ustąpienia ze stanowiska.
17 lipca 1921 roku, założyciel klubu zostaje jego prezydentem po raz czwarty. Sezon 1921/22 na długo zapisał się w pamięci sympatyków Barcelony. Zespół wywalczył wówczas mistrzostwo Hiszpanii i Katalonii, a 20 maja 1922 roku do użytku został oddany nowy, mogący pomieścić 25 000 osób, legendarny już dzisiaj stadion Les Corts.
Pod koniec sezonu 1922/23 klub miał już ponad 10 000 socios, co w tamtych czasach było wynikiem godnym pozazdroszczenia. W końcu po 742 dniach prezydentury Joan Gamper odchodzi z zarządu, lecz nie na długo – 1 czerwca 1924 roku, tuż przed świętowaniem Srebrnej Rocznicy założenia Barcy, po raz ostatni obejmuje stery Dumy Katalonii. 17 grudnia 1925 roku, na rozkaz dyktatora Hiszpanii Miguela Primo de Rivery, cały zarząd został odsunięty od klubu za propagowanie katalońskiego nacjonalizmu. W odpowiedzi przed jednym ze spotkań kibice Blaugrany spalili hiszpańską flagę oraz zagłuszyli hymn Hiszpanii co zakończyło się zamknięciem Les Corts na pół roku. Oskarżony o dowodzenie całą akcją Joan Gamper raz na zawsze zakończył swoją długą przygodę z FC Barceloną i udał się do Szwajcarii. To był początek równi pochyłej dla założyciela Barcy. W obliczu problemów finansowych oraz rozłąki z ukochanym klubem Gamper popadł w głęboką depresję, która zakończyła się samobójstwem 30 lipca 1930 roku. Jak można się było spodziewać na jego pogrzeb przyszły tłumy fanów Blaugrany. Szwajcar został pochowany na cmentarzu Montjuic w Barcelonie. W celu uczczenia jego pamięci FC Barcelona zastrzegła kartę członkowską z numerem 1, kilkanaście lat później (w 1966 roku) ówczesny prezydent Enric Llaudet stworzył turniej na cześć założyciela i wieloletniego prezydenta klubu. Szwajcar był przykładem całkowitego poświęcenia się dla swojego „dziecka”. Na szczęście pamięć po nim nie zginęła. Joan Gamper jako jeden z najważniejszych osobistości w historii FC Barcelony powinien być doskonale znany nie tylko przez culés, ale także przez wszystkich sympatyków hiszpańskiego futbolu. Bez wątpienia bez jego zaangażowania dzisiejsza pozycja Blaugrany nie byłaby w ogóle możliwa. Zapamiętajcie historię człowieka, który stworzył i uczynił Dumę Katalonii znaną niemal na całym świecie.
66
Po stokroć Feliz cumpleaños Tarzanie!
Panie i Panowie, szanowni cules, Carles Puyol Saforcada kończy dzisiaj 45 lat! Wznieśmy toast za żywa legendę Blaugrany.
59
Wydarzyło się coś, co nigdy nie powinno się wydarzyć w takim klubie jak Barça:
26 marca 2010 r. Johan Cruijff został ogłoszony honorowym Prezydentem FC Barcelony. Decyzja zarządu Joana Laporty została później cofnięta przez Sandro Rosella, który twierdził że statut klubu nie przewiduje takiej funkcji. Cruijjf zwrócił prezydenckie insygnia i przestał pojawiać się na Camp Nou.
Pomyśleć że ci socios przez tyle lat pozwalali rządzić takim sukinsynom jak Rosell i Bartomeu…
46
Gdyby żył, wszyscy składalibyśmy mu życzenia i za wszystko dziękowali. Kochani cules dzisiaj przypada 76 rocznica urodzin Ś.P. Johannesa Hendrika Cruijffa. Pochylmy się w zadumie ku czci ikony futbolu i wielkiej legendy FC Barcelony…
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Monix10
@Symson
@Sensible
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@patataj
46
Feliz cumpleaños Pep!!! Josep Guardiola właśnie kończy dzisiaj 51 lat! No, Pepito! Chopie, ileż ty mi(i wszystkim cules) dałeś radości to głowa mała! Niechaj szczęście Tobie sprzyja a smutek omija. Dobry Pan miłością otacza, Anioł swe skrzydła nad Tobą roztacza. Bóg w zdrowiu niechaj zachowa Cię i radością z uśmiechem obdarza Cię. Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia legendo! Sto lat!