Jeśli Neymar odejdzie z Barcelony, na przykład ze względu na problemy podatkowe, na pewno wybierze inny kraj. Przeprowadzka do Realu Madryt nie wchodzi w grę - pisze kataloński Sport.
Niektóre źródła sugerują, że Florentino Pérez rozbije bank i zapłaci równowartość klauzuli odejścia zapisanej w kontrakcie Brazylijczyka. Ta wynosi obecnie 190 mln euro, a wkrótce wzrośnie do 250 mln. Lluis Mascaro pisze, że to całkowicie niemożliwe, mimo że ojciec piłkarza powiedział kilka dni temu, że "jeśli się nie dogadamy, będziemy musieli odejść". Słowa te dotyczą jednak nie relacji z FC Barceloną, a kłopotów piłkarza z hiszpańskim urzędem skarbowym.
Jeśli Neymar odszedłby do Realu, miałby dokładnie takie same problemy podatkowe co obecnie. Ojciec piłkarza zaznaczył, że "w przypadku pozostawania w niekomfortowej sytuacji nie będziemy mogli zostać w Hiszpanii". Mascaro pisze, że była to raczej wiadomość skierowana w stronę urzędu skarbowego, który może stracić jednego ze swoich największych podatników. Z tego powodu następnym klubem Neymara nie może być Real. Jeśli piłkarz odszedłby już z Barcelony, trafiłby pewnie do Premier League.
Komentarze (114)