Zakończyło się pierwsze spotkanie półfinału Klubowych Mistrzostw Świata pomiędzy Sanfrecce Hiroshimą a River Plate. Zwycięsko z tego meczu wyszła drużyna przyjezdnych z Ameryki Południowej (1:0) i to właśnie ona wystąpi w niedzielę w finale KMŚ.
Pierwsze półfinałowe starcie przyniosło niesprawiedliwe rozstrzygnięcie, ponieważ to gospodarze byli lepszym zespołem w przeciągu całego meczu. Japończycy grali na większej intensywności, stworzyli sobie więcej akcji bramkowych, jednak błąd bramkarza z 72. minucie przesądził, że to Argentyńczycy wywalczyli sobie przepustkę do wielkiego finału. Choć mecz rozpoczął się nerwowo z obu stron to z biegiem czasu inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze, tworząc sobie klarowne okazje do zdobycia goli. Niemal przez całe spotkanie stroną dominującą byli Japończycy, którzy mieli więcej z gry, jednak wykazywali się wysoką nieskutecznością. Można było odnieść wrażenie, że takie marnotrawienie kolejnych okazji przez gospodarzy będzie opłakane w skutkach. Jak się później okazało, rzeczywiście tak się stało.
Fatalny błąd przy wyjściu do górnej piłki popełnił bramkarz Sanfrecce Hiroshimy, z czego skorzystali Argentyńczycy, którzy wcześniej niewiele zrobili, aby wygrać to spotkanie. Koniec końców nieskuteczna gra w ataku i błąd bramkarza pozbawiły Japończyków szansy na występ w finale i sprawiły, że River Plate po raz pierwszy w swojej historii wystąpi w finale KMŚ.
Jutro o godzinie 11:30 FC Barcelona zmierzy się w drugim meczu półfinałowym z Guengzhou Evergrande. Zwycięzca tego meczu zagra w niedzielę z argentyńskim River Plate.
Komentarze (31)