Przed bitwą z "Milionerami"

Daniel Olbryś

20 grudnia 2015, 00:10

132 komentarze

River Plate

Herb River Plate

0:3

Herb River Plate

FC Barcelona

FCB

  • 36' Lionel Messi 
  • 49', 68' Luis Suárez 

Trzecie w historii Barçy Klubowe Mistrzostwo Świata i tym samym piąte trofeum w bieżącym roku kalendarzowym jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy pokonać zdobywcę Copa Libertadores i jeden z najbardziej utytułowanych klubów Ameryki Południowej. Czysto teoretycznie zadanie wydaje się najprostsze z możliwych. Czy faktycznie tak będzie? Przekonamy się już dziś rano. Początek meczu o godzinie 11.30 na stadionie w Jokohamie.

Los Millionarios rozpoczęli rywalizację w KMŚ, podobnie jak Barca, od półfinału, w którym po dość wyrównanym pojedynku wygrali 1:0. Nie zwiastuje to wielkich kłopotów dla Blaugrany, ale pozory mogą mylić. W barwach niedzielnego rywala piłkarzy Dumy Katalonii występuje kilku piłkarzy, których kibic interesujący się hiszpańskim futbolem powinien bez trudu skojarzyć, m.in. Eder Balanta, młody stoper swego czasu łączony z Barçą, Lucho González, były gracz m.in. Olympique Marsylia czy FC Porto, oraz stary znajomy culés, Javier Saviola, dawniej piłkarz zarówno Barçy, jak i Realu Madryt. Szkoleniowcem River jest były zawodnik m.in. AS Monaco oraz wielokrotny reprezentant Argentyny, Marcelo Gallardo.

Czego spodziewać się po przeciwniku Barçy? Gdyby punkt odniesienia stanowiło dla nas zdobyte przez ten klub Copa Libertadores, można by spodziewać się ciekawej, kombinacyjnej gry i składnych akcji z udziałem technicznych zawodników. Jednak drużyna ta została w międzyczasie mocno okrojona: jej szeregi opuścili napastnik Teofilo Gutierrez (Sporting Lizbona) oraz solidny stoper Ramiro Funes Mori (Everton). W tej sytuacji Gallardo musiał zadowolić się tym, co ma i oparł drużynę na szybkich zawodnikach, takich jak Vangioni, Carlos Sánchez czy Mora. Główną bronią ekipy Millionarios są kontrataki i agresywny pressing na połowie rywala. Możemy zatem spodziewać się River przyczajonego na własnej połowie ze świadomością, że to Barcelona "musi", oni zaś "tylko" mogą.

W obozie Blaugrany wciąż panuje niepewność co do występu Neymara i Leo Messiego. Sam Luis Enrique przyznał na konferencji prasowej, że Brazylijczyk i Argentyńczyk zagrają tylko wtedy, gdy będą całkowicie gotowi. Na szczęście w świetnej formie od dłuższego czasu jest Luis Suárez, który już w czwartek pokazał, że nieobecność kolegów z linii ataku nie jest dla niego problemem i zaliczył hat-tricka.

Co ciekawe, będzie to dopiero czwarty pojedynek Barçy z River w historii, zaś dopiero pierwszy oficjalny. Trzy wcześniejsze starcia to dla dzisiejszego kibica Blaugrany wręcz prehistoria: w 1961 roku Barça pokonała klub z Buenos Aires 2:0 po golach Eulogio Martíneza i Sandora Kocsisa. Mecz odbył się na stadionie w andaluzyjskim Kadyksie. Trzy lata później (1964) doszło do srogiego rewanżu, gdy River wygrało z Dumą Katalonii aż 5:1 na Estadio Monumental po (podobno) wielu kontrowersyjnych decyzjach sędziego. Ostatni pojedynek to Trofeo Costa del Sol na stadionie La Rosaleda w 1969 roku. Po nudnym meczu i 0:0 w regulaminowym czasie Barça pokonała Argentyńczyków w rzutach karnych.

Podsumowując, rywal Barçy nie imponuje jakością piłkarską i bezsprzecznym faworytem do zwycięstwa jest ekipa Luisa Enrique. River to jednak klub z bogatą historią, ogromną dumą i bez reszty oddanymi fanami, którzy postarają się jutro o stworzenie na stadionie w Jokohamie wyjątkowej atmosfery, sprawiającej drżenie nóg u piłkarzy Azulgrany. Największym wyzwaniem nie będzie zatem walka czysto piłkarska z zawodnikami River, lecz udowodnienie, że właśnie ta Barça jak mało kto zasługuje na tytuł Klubowego Mistrza Świata. Czy ktoś ma jeszcze co do tego wątpliwości? Vamos, força Barça!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (132)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze