Aleix Vidal spełnia marzenia

Julia Cicha

18 stycznia 2016, 12:57

El Pais

20 komentarzy

W pierwszym meczu z Athletikiem Luis Enrique wystawił swoją najlepszą jedenastkę. Z jednym wyjątkiem: na prawej obronie Alvesa zastąpił Aleix Vidal, piłkarz, który stosunkowo niedawno myślał, że jego marzenia, jakie wyśnił w niewielkiej miejscowości Puigpelat, w Tarragonie, pozostaną właśnie tym - marzeniami. Po wielu wydarzeniach jeden telefon od Andoniego Zubizarrety dał mu możliwość powrotu tam, gdzie wszystko się zaczęło. I tam właśnie jest - na prawej obronie na Camp Nou.

- Oczekiwaliśmy od niego wkładu w drużynę. Zawodnik na skrzydle, z warunkami fizycznymi, umożliwiającymi mu ciągłe zmiany miejsca, z błyskotliwą grą. To piłkarz z wieloma zaletami i mam nadzieję, że jeszcze się poprawi - wychwalał go Luis Enrique po wczorajszym meczu.

Życie Vidala nie było łatwe, tak jak jego kariera sportowa. Ze szkółki Barcelony "nie zabrali go na młodzieżowy turniej Brunete i zrozumiał, że nie miał przyszłości". Stamtąd trafił do Escoli de Veterans Cambrils, po czym na krótko do Madrytu, by ostatecznie spędzić trzy lata w młodzieżowej drużynie Espanyolu. - Nie udało mi się trafić do pierwszego zespołu - wspomina. Grał w Reus, w Damm i w wieku 17 lat wyjechał do Grecji, gdzie dostawał niewiele minut w Panathinaikosie. Następnie wrócił do domu, gdzie grał w Nàsticu i w La Pobla Mafumet. Kolejnymi klubami były Mallorca B i Almería B. - To była moja ostatnie szansa - powiedział Vidal.

W końcu wypatrzył go Lucas Alcaraz, który dał mu szansę gry w pierwszej drużynie. - Odmienił moje życie - stwierdził Aleix. Stamtąd obrońca trafił do Sevilli, skąd pozyskał go Zubizarreta. Jego marzenie było na wyciągnięcie ręki i nie mógł pozwolić mu uciec. - Zdawałem sobie sprawę, że nie będę mógł grać przez kilka miesięcy ze względu na sankcję FIFA, wiedziałem, że muszę się poświęcić, ale kiedy zgłosiła się po mnie Barcelona, nie myślałem ani minuty. Chciałem spełnić w końcu moje marzenie - zapewnia. I to właśnie robi.

Aleix twierdzi, że jego konkurencja z Alvesem jest "bardzo zdrowa" i wydaje się jasne, że utrudnia życie Brazylijczykowi, który po raz pierwszy od dłuższego czasu nie czuje się niezastąpiony. - Jestem fanem Daniego ze względu na jego sposób treningu i rywalizacji. Staram się rozporządzać środkami, które mam, by dotrzeć do końca sezonu w jak najlepszym stanie - wyjaśniał Luis Enrique, gdy zapytano go o zmianę na lewej obronie.

Podczas gdy Alves gra bardzo ofensywnie, Katalończyk wydaje się czuć wygodnie na pozycji bardzo oddalonej od tej, na jakiej obsadził go Unai Emery w Sevilli. Broni mniej niż w poprzedniej drużynie i częściej pojawia się w pobliżu połowy przeciwnika.

Aleix z pewnością nie zapomni minionego święta Trzech Króla, w które otrzymał prezent, o którym marzył od dziecka: numer 22 na koszulce i debiut z Barceloną na Camp Nou. Od tego czasu zagrał cztery mecze w mniej niż miesiąc. Mówi się, że Barça jest na wygranej pozycji, ponieważ Alves dostrzegł zagrożenie i również podkręcił tempo.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (20)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze