Javier Mascherano udzielił wywiadu dla popularnej argentyńskiej gazety Clarín, podczas którego mówił o reprezentacji swojego kraju, Leo Messim, Gerardo Martino i przyszłości. Poniżej prezentujemy zapis tej rozmowy.
Czy zagoiła się już rana po przegranym finale Copa América?
- Trzeba patrzeć przed siebie i szukać nowych wyzwań. Zarówno Copa América, jak i przede wszystkim mistrzostwa świata były dla nas wielkimi ciosami. Ten z mundialu był najcięższy. Bardzo trudno jest o tym nie pamiętać, bo to zostaje w tobie na całe życie. Dotarło się, dokąd mogło, i trzeba spłacić ten dług za pomocą nowych wyzwań.
Jaka jest nagroda za powrót do reprezentacji pomimo całej krytyki? Co motywuje do ciągłego grania dla niej?
- Ciągłe poszukiwanie jakiegoś zwycięstwa. Wszystko się do tego sprowadza. Warto jest cierpieć, aby spróbować wygrać coś z reprezentacją. Kiedy docierasz do tak kluczowego momentu, jakim jest finał, zdajesz sobie z tego sprawę. Każdy dokonuje balansu, wkładając krytykę i presję, a chęć zdobycia czegoś w tej koszulce zawsze bardziej cię kosztuje.
Czy słabe rozpoczęcie eliminacji jest konsekwencją przegranego finału Copa América?
- Może tak, a może nie. Fakt jest taki, że nie rozpoczęliśmy dobrze i że w ostatnich meczach mogliśmy się poprawić. Zdajemy sobie sprawę z tego, że wciąż pozostaje wiele do poprawy i będziemy starać się podążać tą drogą. W kwalifikacjach nie możemy pozwolić sobie na to, aby się nie poprawić, bo możemy przez to bardzo cierpieć. Trzeba być bardzo ostrożnym.
Messi nie mógł zagrać przeciwko Kolumbii z powodu kontuzji. Co ci powiedział, gdy się ponownie zobaczyliście?
- Był bardzo zadowolony, nie tylko z tego wyniku, ale także z meczu przeciwko Brazylii, chociaż tam tylko zremisowaliśmy. Wszyscy wiedzieliśmy o znaczeniu zwycięstwa w Kolumbii i Messi był szczęśliwy, tak samo jak wszyscy, którzy nie mogli wziąć udziału w tym spotkaniu.
Czy postrzegasz tegoroczne Copa América jako ostatnią szansę na zdobycie czegoś z Argentyną, czy celujesz także w Mistrzostwa Świata 2018 w Rosji?
- Obieram cele na krótką metę. Najpierw mamy mecze kwalifikacyjne, a później Copa América w USA. Nie stawiam sobie daty ważności, to wyznaczą mój poziom oraz trener. Nie wariuję na myśl o Rosji. Nie pozostaje mi dziesięć lat kariery, dlatego chcę cieszyć się całym pozostałym czasem.
Można było dostrzec, że po porażce w finale Copa América byłeś bardzo dotknięty i podałeś w wątpliwość twoją dalszą karierę w reprezentacji. Byłbyś w stanie znieść kolejny podobny cios?
- Nigdy się tego nie wie. Nie mogę zagwarantować, że będzie, co będzie. Szczerze, nie myślę o tym. Razem z reprezentacją stawiamy czoła przeciwnościom, robiąc to z wielkimi nadziejami i nie myśląc o tym, co stanie się ze mną w takiej lub innej sytuacji. Myślę o drużynie. Wygranie czegoś z reprezentacją dałoby nam wszystkim wyzwolenie i impuls na to, co przyjdzie.
Czy podobają ci się metody Gerardo Martino, który daje więcej swobody graczom?
- Martino jest szczerym trenerem, nie owija zbytnio w bawełnę i nie szuka rzeczy tam, gdzie ich nie ma. Daje dużo swobody graczom. Jesteśmy piłkarzami, którzy wiedzą, jak o siebie zadbać, aby móc dawać z siebie to co najlepsze. W tym sensie czujemy się bardzo komfortowo.
Komentarze (18)