Po siedmiu tygodniach przerwy z powodu kontuzji ścięgna udowego, Carlos Arroyo jest gotowy do pierwszej dużej imprezy sezonu.
Po siedmiu tygodniach nieobecności z powodu kontuzji uda, Carlos Arroyo wraca do gry gotowy na pierwsze duże wydarzenie sezonu. Barça odzyska dzięki temu odrobinę magii podczas tej ważnej imprezy, która rozpoczyna się w La Coruñii.
Jak nastroje przed Pucharem?
Wiemy, że jest to bardzo prestiżowy i ważny turniej i jesteśmy przygotowani do niego. Rozmawialiśmy o tym, a teraz mamy nadzieję wykonać dobrą robotę.
To będą cztery intensywne dni.
Tak i jesteśmy przygotowani do tego. Każdy jest spokojny i rozumie zobowiązania wynikającego z sytuacji.
Sezon zaczyna się od teraz?
Nie, już rozpoczął się dawno. Myślę, że mamy dobrą kampanię, radziliśmy sobie w skomplikowanych sytuacjach, ale nadal możemy robić ważne rzeczy. Najwyższy poziom przed nami.
Czy Puchar będzie bardzo wyrównany?
Nie widzę faworyta. Musimy podejść z czystym umysłem. Jest tu wysoki poziom turnieju, mamy nadzieję, że wygramy.
W rozgrywkach z takimi emocjami i napięciem jak Puchar, jest miejsce na wyobraźnię w tworzeniu gry?
Zawsze. Dziś, jeśli nie jesteś dobrym kreatorem, to jesteś w trudnej sytuacji, trzeba więcej pracować bez piłki, ale jesteś znacznie ograniczony. Zawsze lubiłem tworzenie gry, dostawanie się pod kosz, aby stworzyć sytuacje dla moich kolegów z drużyny. Mając tak wiele zespołów znających twój system gry nie możemy wyjść na parkiet grając jak roboty. Trzeba czytać grę i znajdować najlepsze zawsze opcje.
W klubie masz swobodę, która jest ci potrzebna, aby dobrze grać?
Tak, Xavi dobrze się ze mną rozumie i jest elastyczny. Powiedział mi żebym był sobą. Jednocześnie, mam rozumieć, że istnieje system i muszę prowadzić drużynę według systemu. Musimy być skupieni na realizacji swoich planów.
Osobiście, jak się czujesz po urazie?
Czułem się dobrze w niedzielę. Plan był taki, aby wrócić powoli i na szczęście udało się zakończyć mecz z dobrym odczuciem. Mam nadzieję, że tak będzie w dalszym ciągu. Sztab wykonał świetną robotę i dzięki temu wróciłem do pracy z moimi kolegami, aby im pomóc.
Trudno było czekać?
W moim wieku pewne rzeczy są łatwiejsze i rozumiem, że jest to proces. Gdybym miał 20 czy 21 lat, to z pewnością byłbym sfrustrowany. Zasadniczo, to zespół dał mi taki spokój.
Jak widzisz zespół z zewnątrz?
Dużo się nauczyłem. Rozmawialiśmy co moglibyśmy zrobić lepiej, jak pokryć czy znaleźć przestrzenie na parkiecie, jak poprawić ruch piłki, jak podejmować dobre decyzje czy jak poprawić komunikację w obronie. Kontuzja Lawala boli, ponieważ istnieje niewielu graczy, którzy robią takie rzeczy jak on. Pasję z jaką gra musimy pokryć wszyscy razem.
Ważne jest, aby przykryć te braki?
Niezwykle ważne. Wierzę, że sukcesem jest bycie zdrowym. Mamy elastyczną drużynę i dużo broni, ale on ma w sobie dużo pasji i jego energia jest zaraźliwa. Gra świetnie nad obręczą i pokrywa wiele stref. To ważny element, ale mamy graczy, którzy rozumieją zobowiązania i wypełnią te braki.
Ten tytuł może być ważnym prognostykiem w sezonie?
Wszystko zależy od nas. Cokolwiek się stanie, wciąż będzie długi sezon i będą inne cele do osiągnięcia. Jeśli zachowamy zdrowie i rozsądek, to możemy osiągnąć wiele pięknych rzeczy.
Jak ocenisz ćwierćfinał z Bilbao?
Jest to zespół, który ma wiele różnych rozwiązań w defensywie, który zmusza cię do ciągłego myślenia. Mają zawodników z możliwością zmiany gry. Mamy nadzieję, że zagramy swoje i utrudnimy im zadanie.
Można się odnieść w tym przypadku do rozgrywek w lidze?
Mamy bilans 0-0, każdy zaczyna tak samo w Pucharze. Liczby nie są takie same w obu rozgrywkach. Jest to turniej, w którym każdy może zadziwić i wszyscy będą chętni i zmotywowani. Nie możemy patrzeć na jakiekolwiek rekordy z ligi, bo jeśli przegrasz to jedziesz do domu.
Komentarze (0)