FC Barcelona wygrała z Sevillą 2:1 w meczu kończącym 26. kolejkę Primera División. Prowadzenie gościom dał Vitolo w 20. minucie, 11 minut później wyrównał Messi, a zwycięską bramkę strzelił Piqué na początku drugiej połowy. Regularność, z jaką gra ta drużyna w tym sezonie, jest godna podziwu.
Pierwsza połowa upłynęła pod dyktando Barcelony, chociaż druga linia złożona z Busquetsa, Ardy i Sergiego Roberto miała problem z kreowaniem bramkowych okazji. Pierwsze strzały na bramkę oddali piłkarze Sevilli, ale gospodarze byli groźniejsi. W 13. minucie Messi wykonywał rzut rożny i... trafił w słupek, a po chwili sprzed pola karnego kropnął Suárez, lecz tym razem piłka zatrzymała się na poprzeczce. W 20. minucie Sevilla wyszła z kontrą prawą stroną, za akcją nie zdążył Vidal, piłka trafiła do Vitolo, który pokonał Bravo. Barça odpowiedziała po pół godzinie gry za sprawą Messiego, który kolejny raz fantastycznie wykonał rzut wolny, trafiając niemal w samo okienko bramki Sergio Rico. Kolejne minuty to gra Barçy w ataku pozycyjnym, szanse Messiego, ale do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie.
Drugą część gry zespół Luisa Enrique rozpoczął z dużym animuszem. Sygnał do ataku dał Neymar, a po chwili trójkowa akcja Messi - Suárez - Piqué zakończyła się golem tego ostatniego. Barcelona wyszła na prowadzenie, ale mecz był otwarty i akcje toczyły się z obu stron. W 51. minucie znakomitą szansę na wyrównanie miał Gameiro, który po świetnym podaniu Vitolo stanął oko w oko z Bravo, jednak Chilijczyk popisał się się bardzo dobrą interwencją. Po chwili po drugiej stronie boiska gola na 3:1 mógł strzelić Neymar, który również miał przed sobą tylko bramkarza, który i tym razem stanął na wysokości zadania.
Przez kolejne 20 minut na boisku działo się mniej, a później mieliśmy powtórkę z początku drugiej połowy. Najpierw bliski zdobycia bramki był Iborra, a 60 sekund później w świetnej sytuacji znalazł się Suárez, który jednak nie trafił dobrze w piłkę i Sergio Rico zanotował kolejną udaną interwencję. Ostatni kwadrans meczu to próba gry Sevilli w ataku pozycyjnym i kontrataki Barçy. Okazje mieli Messi, Suárez i Neymar, jednak żadnemu z nich nie udało się podwyższyć wyniku.
Mistrzowie Hiszpanii zanotowali 34. mecz z rzędu bez porażki. Nawet jeśli był to kolejny występ, w którym kilku zawodników nie zagrało na najwyższym poziomie, docenienie zaangażowania tej drużyny i jej woli walki jest obowiązkiem każdego kibica, zwłaszcza że Sevilla postawiła dziś naprawdę trudne warunki. Na górze status quo został utrzymany. Osiem punktów przewagi nad Atlético to dobry prognostyk na dalszą część sezonu. Trzeci w tabeli Real Madryt, mający 12 punktów straty do lidera, ma już tylko iluzoryczne szanse na mistrzostwo.
Komentarze (1284)