Duża aktywność Gerarda Piqué na Periscope w ostatnim czasie zaniepokoiła klub. Pokazywanie kolegów w trakcie podróży samolotem nie idzie bowiem w parze ze środkami powziętymi przez Barcelonę, aby chronić intymność zawodników.
Dziennikarze od jakiegoś czasu nie podróżują już z pierwszą drużyną, wejście na pokład kibiców również podlega coraz większym restrykcjom. Klub oficjalnie mówi, że „analizuje tę sytuację”, gdyż jest to kwestia „wymagająca refleksji”. Fakty są jednak takie, że aktywność niektórych zawodników w mediach społecznościowych budzi duże zastrzeżenia wśród władz FC Barcelony.
Przypadek Gerarda Piqué jest szczególnie znamienny. W ostatnim tygodniu piłkarz trzy razy prowadził transmisje na żywo za pośrednictwem aplikacji Periscope. Po raz pierwszy po meczu z Sevillą na Camp Nou. Zrobił to w swoim samochodzie na parkingu. Było to dosyć osobiste nagranie, a większą uwagę przykuło jedynie zdanie: „dam sobie rękę uciąć, że Neymar nie odejdzie do Realu”.
Druga transmisja wzbudziła już większą polemikę. Po wyjazdowym meczu z Rayo przekazał w ten sposób wiadomość mediom: „wiele osób pytało mnie, dlaczego robię te transmisje. Strefy mieszane są świetne i będę tam się pojawiał za każdym razem, kiedy przyjdzie na mnie kolej, telewizje za to płacą i trzeba to robić, a dziennikarze to dobrzy ludzie. Jednak czasami odpowiadasz i ucinają twoją wypowiedź, emitują to, co chcą. Tylko te wypowiedzi, które lepiej się sprzedają. Wolę robić to w ten sposób, by nie było nieporozumień i nagranie było kompletne”.
Trzecia transmisja katalońskiego obrońcy to był istny chaos. Piqué pokazał drużynę w samolocie podczas powrotu z meczu z Eibarem. Razem z Jordim Albą zapowiedzieli, że „zrobią zamieszanie” na pokładzie i w efekcie tak było. Mathieu udawał, że pali papierosa, Mascherano prosił, by go nie nagrywać, bo rozmawia z żoną, Messi nie chciał komentować stu goli strzelonych przez MSN, a Pepe Costa, który dba o zawodników, mówił, by przestał nagrywać.
To, co dla wielu kibiców wydaje się zabawą i pokazaniem piłkarzy od ich „ludzkiej” strony, dla klubu jest bólem głowy. Problem tkwi w tym, że trudno przewidzieć konsekwencje takiego zachowania. Klub nie ma kontroli nad tym, co zawodnicy robią i mówią w mediach społecznościowych. Nie ma żadnego wewnętrznego regulaminu na temat używania takich portali. Zarząd nie czuje się za bardzo na siłach, by zatrzymać tę samowolkę niektórych zawodników. Jedyną możliwością jest uregulowanie tego przez władze ligi. Podobne rozwiązanie jest stosowane w Premier League, NBA czy NFL. Taki regulamin powinien zawierać dwie podstawowe zasady: po pierwsze, dopóki piłkarz podlega dyscyplinie klubu, nie może używać mediów społecznościowych wedle własnego widzi mi się, a po drugie, prowadzenie interesów na tych profilach powinno być kontrolowane przez klub, który opłaca zawodników. Inną sprawą jest życie prywatne piłkarzy – na tym polu mogą oni robić i mówić co chcą, dopóki nie naruszają dobrego imienia klubu.
Piqué rozpoczął prowadzenie transmisji przez Periscope w Madrycie jako akt buntu przeciwko mediom, które oskarża o manipulację, ale w Barcelonie istnieje obawa, że ta gra „wymknie się spod kontroli”. Póki co wszystko jest w porządku. Barça wygrywa mecze, jest liderem ligi… Nie zawsze jednak musi tak być, a wtedy atmosfera w szatni się zmieni. Może dojść nawet do wewętrznego konfliktu. W związku z tym niektórzy piłkarze mogą nie być zadowoleni z takiej publicznej ekspozycji, jaka miała miejsce w samolocie z Eibaru.
Wszystko wskazuje na to, że Piqué będzie kontynuować swoje transmisje na Periscope, mimo że nie prosił klubu o pozwolenie na to. To samo jeśli chodzi o jego tweety. W ubiegłym tygodniu Piqué prowadził dyskusję z Espanyolem oraz kibicem tego klubu na Twitterze. Niejednokrotnie odpowiadał też mediom z Madrytu za pośrednictwem swojego profilu. Bardzo aktywny jest również Dani Alves na Instagramie. Na tym portalu w mocnych słowach wypowiedział się o prasie, nazywając ją „gównem”. W efekcie klub musiał opublikować sprostowanie. Jako że na razie kwestie prowadzenia portali społecznościowych pozostają nieuregulowane, Barça interweniuje jedynie wtedy, gdy wiadomości wywołują większy konflikt. Nie ulega jednak wątpliwości, że klub będzie się starał zaprowadzić porządek, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.
Komentarze (109)