Po wczorajszym meczu Barçy z Atlético nie milkną echa słabej postawy sędziego Felixa Brycha, który swoimi decyzjami wpłynął na przebieg spotkania. W prasie rozpatrywane są dwa kluczowe dla tego meczu momenty: wyrzucenie Torresa i zignorowanie skandalicznego zachowania Luisa Suáreza.
Na początku zajmijmy się sytuacją z El Niño. W 29. minucie napastnik Atlético nieprzepisowo zatrzymuje Neymara, za co otrzymuje żółtą kartkę. Decyzja Felixa Brycha jest całkowicie słuszna. Torres wyraźnie nie jest zainteresowany piłką, lecz nogami swojego przeciwnika. Uderza w Brazylijczyka z całym impetem, nie mając najmniejszych szans na odzyskanie piłki. Intencją El Niño jest sfaulowanie napastnika Barçy, za co słusznie otrzymuje pierwsze upomnienie.
Zaledwie sześć minut później Torres dokonuje kolejnego faulu (w międzyczasie faulował Mascherano, lecz sędzia puścił grę, ponieważ Barça kontynuowała swoją akcję), tym razem na Busquetsie. Napastnik Atléti ponownie nie ma szans na przejęcie piłki. Wbiega od tyłu w nogi pomocnika Barcelony, powodując, że ten się przewraca. Tym razem również ciężko stwierdzić, aby intencją gracza Atléti było odzyskanie piłki. Decyzja Brycha o pokazaniu drugiej żółtej kartki ponownie była słuszna.
Reasumując, Torres dwukrotnie popełnia faul w sytuacji, gdy nie ma żadnej szansy na odzyskanie piłki. Dwukrotnie atakuje nogi swoich rywali i dwukrotnie ich przewraca. Faktem jest, że drugi faul nie należał do brutalnych, lecz w mojej opinii nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ kluczowe są tu intencje. Hiszpan za każdym razem (w akcji z Mascherano także) atakuje nie piłkę, a nogi zawodników Barçy, chcąc wyrządzić im krzywdę. Skoro El Niño nie chce grać w piłkę, a woli urządzać sobie polowanie na nogi przeciwnika, musi opuścić boisko przeznaczone do uprawiania futbolu.
W madryckiej prasie (AS i Marca) na pierwszych stronach królują dzisiaj tematy dotyczące faworyzowania FC Barcelony. Przytaczane są różne statystyki, mające ukazać, że to kataloński zespół najczęściej gra w przewadze, najczęściej otrzymuje rzuty karne i najrzadziej sam jest nimi karany. Muszę przyznać, że niezwykle podoba mi się rozumowanie płynące ze stolicy Hiszpanii. My (Atlético, Real) będziemy grać ostro, będziemy przekraczać granicę i was (Barcelona) faulować, a potem będziemy lamentować nad tym, że gracie w przewadze liczebnej. Oczywiście poprzemy to odpowiednimi statystykami. Brakuje jedynie tylko tego, aby w Madrycie zaczęli pisać, że w sumie wykluczenia Ramosa (ostatni Klasyk), Godína i Filipe Luisa (poprzednie starcie w Lidze na Camp Nou) też były „przesadzone”. Na koniec może paść jakiś „kwiatek” w stylu Gabiego, dla którego moment meczu także był zbyt wczesny, aby podjąć decyzję o pokazaniu czerwonej kartki Torresowi. Zawsze ciekawi mnie, skąd piłkarze biorą zapis w regulaminie o tym, że minuta meczu ma znaczenie przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym upomnieniu.
O ile w przypadku wykluczenia Torresa arbiter Brych podjął słuszną decyzję, o tyle w przypadku skandalicznego zachowania Luisa Suáreza Niemiec kompletnie się pomylił, wpływając tym samym diametralnie na przebieg meczu. Dzięki ustrzeleniu dubletu Luis Suárez został wczoraj bohaterem, lecz prawda jest taka, że Urugwajczyk powinien zostać jego antybohaterem po swoich bandyckich występkach.
W pierwszej połowie przy wyniku 0:1 Luis Suárez w niezrozumiały sposób postanawia wyładować swoją agresję na Juanfranie. Na poniższym wideo możecie zobaczyć, jak napastnik Barçy kopie bez piłki obrońcę Atlético. W obliczu takiego zachowania Felix Brych może podjąć tylko jedną słuszną decyzję – czerwona kartka dla El Pistolero za niesportowe, nacechowane agresją zachowanie.
Moim zdaniem warto zwrócić uwagę na zachowanie samego poszkodowanego, czyli Juanfrana. Gracz Atlético ignoruje ten występek Suáreza i nie domaga się kartki dla swojego przeciwnika. Gdyby Hiszpan teatralnie upadł na murawę i zaczął okazywać, jak bardzo cierpi, wówczas być może niemiecki arbiter sięgnąłby po przynajmniej żółtą kartkę. Wspaniałe piłkarskie zachowanie Juanfrana sprawia, że Luis zostaje oszczędzony.
W 70. minucie Suárez po raz drugi „popisuje” się brutalnym zachowaniem, tym razem wymierzając uderzenie w twarz Filipe Luisa (wideo poniżej). W mojej ocenie sytuacja ta nie jest tak klarowna jak pierwsza, dlatego ukaranie Urugwajczyka żółtą kartką uważam za słuszne, choć nie miałbym żadnego kontrargumentu w przypadku pokazania przez sędziego czerwonej kartki.
W mojej ocenie Felix Brych wpłynął na losy spotkania, lecz nie mam na myśli tutaj wyrzucenia z boiska Fernando Torresa, które było słuszne, lecz oszczędzenie Luisa Suáreza, który nie wytrzymywał trudów tego meczu pod względem emocjonalnym.
Jestem ciekaw, jakie Wy macie zdanie odnośnie opisanych powyżej sytuacji. Uważacie, że Felix Brych podjął dobre decyzje, a może przy którejś z nich całkowicie się pomylił? Jak oceniacie pracę arbitra wczorajszego starcia?
Komentarze (267)