Od momentu przybycia na ławkę Luisa Enrique FC Barcelona ma patent na drużynę Diego Simeone. Ekipa asturyjskiego szkoleniowca trzykrotnie udawała się na Vicente Calderón i trzykrotnie wracała do stolicy Katalonii ze zwycięstwem.
W sezonie 2013/14 Barça Gerardo Martino przegrała na obiekcie Atlético rewanżowy mecz ćwierćfinałowy Ligi Mistrzów, przez co to zespół ze stolicy Hiszpanii awansował do dalszej fazy rozgrywek. Od tamtego spotkania Barcelona trzykrotnie grała na Calderón, wygrywając wszystkie te spotkania.
Pierwszy mecz Barçy Luisa Enrique na Calderón miał miejsce w ćwierćfinale Pucharu Króla w zeszłym sezonie. Po wyniku 1:0 na Camp Nou Katalończycy przypieczętowali awans do półfinałów, pokonując Atléti na jego własnym obiekcie 3:2.
W przedostatniej kolejce sezonu 2014/15 Barcelona dokonała zemsty na Los Colchoneros, którzy rok wcześniej zdobyli tytuł mistrzowski na Camp Nou. Tym razem to Blaugrana po zwycięstwie 1:0 mogła unieść ręce w geście triumfu i zaśpiewać: „campeones!”. Ostatnie starcie na Calderón miało miejsce już w trwającym sezonie. W trzeciej kolejce La Ligi goście odnieśli minimalne zwycięstwo 2:1.
Przed jutrzejszym rewanżowym spotkaniem Barça znajduje się w korzystnej sytuacji, ponieważ pierwszy mecz na Camp Nou zakończył się wynikiem 2:1 dla gospodarzy. Oznacza to tym samym, że Katalończycy mogą pozwolić sobie jutro na remis bądź nawet jednobramkową przegraną, wyższą niż 1:2 (np. 2:3, 3:4 itd.). W drużynie Luisa Enrique z pewnością nikt nie będzie bawił się w takie kalkulacje, ponieważ asturyjski szkoleniowiec zawsze powtarza, że do każdego spotkania podchodzi indywidualnie i nie ma znaczenia to, że jego zespół przystąpi do meczu w korzystnej sytuacji. Za każdym razem cel jest jeden - zwycięstwo.
Komentarze (21)