Ostatni moment na przebudzenie

Błażej Gwozdowski

20 kwietnia 2016, 12:21

94 komentarze

Deportivo La Coruña

DEP

Herb Deportivo La Coruña

0:8

Herb Deportivo La Coruña

FC Barcelona

FCB

  • 11', 24', 53', 64' Luis Suárez 
  • 47' Ivan Rakitić 
  • 74' Lionel Messi 
  • 78' Marc Bartra 
  • 81' Neymar Jr 
  • środa, 20 kwietnia 20:00
  • El Riazor
  • Eleven

Po czterech kolejnych meczach bez zwycięstwa Barcelona poważnie skomplikowała sobie drogę do obrony tytułu mistrzowskiego. Ostatnio pożegnała się także z Ligą Mistrzów, przegrywając w dwumeczu z Atlético Madryt. Dziś na El Riazor podopieczni Luisa Enrique rozpoczynają spacer po polu minowym – każde potknięcie może wyłączyć Barcelonę z walki o tytuł, którego zdobycie jeszcze kilka tygodniu temu wydawało się formalnością.

Ostatnie spotkanie przeciwko Valencii miało być przełomowe, ale goście zaproponowali niebywałą efektywność, co przy rażącej nieskuteczności Barcelony zaowocowało nieoczekiwaną porażką. Sama gra zespołu wyglądała jednak całkiem dobrze i wszystko wskazuje na to, że tę drużynę wciąż stać na to, by wrócić do gry. Pierwszą przeszkodą jest Deportivo, które zeszłoroczną wizytę na Camp Nou musi wspominać całkiem pozytywnie.

Spotkanie z podtekstem

Przed ostatnią kolejką spotkań w sezonie 2014/15 Barcelona była już pewna zdobycia tytułu mistrzowskiego. Tymczasem Deportivo z zaledwie dwoma punktami przewagi nad Eibarem walczyło o życie. Spotkanie na Camp Nou rozpoczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Gospodarze dominowali i bardzo szybko objęli prowadzenie dzięki trafieniu Leo Messiego. W 60. minucie Argentyńczyk podwyższył na 2:0 i wydawało się, że goście muszą pogodzić się ze spadkiem, bowiem Eibar pewnie prowadził z Córdobą 3:0. Wtedy to nagle Barcelona stanęła, a Deportivo szybko doprowadziło do wyrównania. Ostatni kwadrans wyglądał tak, jakby reżyserował go Sheldon Lettich – niby dużo się działo, ale zakończenie było więcej niż oczywiste.

Dziś Deportivo już może być spokojne o pozostanie w lidze. Nie trzeba być zatem entuzjastą teorii spiskowych, by spodziewać się meczu przyjaźni. Choć w poprzednim sezonie ostatecznie relegowane zostało Elche, a w związku z tym utrzymała się także ekipa Eibaru, to trudno oprzeć się wrażeniu, że pewnego rodzaju zobowiązanie zostało zaciągnięte.

Symptomy wypalenia po obu stronach

O fatalnej serii Barcelony napisano już wiele artykułów. Ostatnie zwycięstwo w lidze to mecz z Getafe z 16 marca. Później mogliśmy obserwować serię potknięć, poczynając od tych akceptowalnych – jak remis z Villarrealem – a kończąc na tych najbardziej bolesnych – jak porażka z Realem na Camp Nou. Dwumecz z Atlético również nie będzie mile wspominany, a marzenia o LM trzeba odłożyć na kolejny rok. Na szczęście pomimo serii niepowodzeń z trwającego sezonu wciąż można wycisnąć bardzo dużo. Trzeba jednak dziś rozpocząć serię zwycięstw.

Dla Deportivo cała runda rewanżowa wygląda rozczarowująco. Zaledwie jedno zwycięstwo w 14 spotkaniach pokazuje, że zdobywanie punktów przychodzi ekipie z A Coruñii z wielkim trudem. Dzięki aż 17 remisom gospodarze dzisiejszego meczu nie muszą jednak walczyć w każdym pojedynku jak o życie – dziewięć punktów przewagi daje naprawdę spory margines błędu na tym etapie rozgrywek.

Wygrana lub kompromitacja

Dziś trzeba wygrać – a pomimo absencji Gerarda Piqué okoliczności są ku temu bardzo sprzyjające. W kadrze Deportivo zabraknie bowiem Arribasa i Germána Luxa, a niepewny jest również występ Federico Cartabii i Luisa Alberto. Czy porażka w walce o tytuł w tym sezonie byłaby rozpatrywana jako kompromitacja? Jeśli przypomnimy sobie, że po 29. kolejce spotkań podopieczni Luisa Enrique mieli osiem punktów przewagi nad Atlético i aż 12 nad Realem Madryt – trudno inaczej rozpatrywać takie rozstrzygnięcie. Zwłaszcza jeśli tytuł zdobyłby Real Madryt.

Mecz na żywo obejrzysz w STS TV

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (94)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze