Zapewne nie pomoże to w zapomnieniu tegorocznej porażki Barçy, jednak awans Atlético do finału sprawia, że odżywa teoria, która niemal zawsze sprawdzała się w ostatnich edycjach Ligi Mistrzów. Zespół, który wyeliminował Barcelonę, zdobywał później trofeum.
W pięciu z ostatnich sześciu sezonów Barça odpadała z Ligi Mistrzów po porażce z późniejszym triumfatorem rozgrywek. W 2008 roku drużyna prowadzona przez Rijkaarda przegrała w półfinale z Manchesterem United, który następnie pokonał w finale Chelsea. Dwa lata później Inter José Mourinho, który zamknął Blaugranie drogę do finału, wygrał z Bayernem i po 45 latach ponownie podniósł trofeum.
2012 to rok pamiętnej klęski z Chelsea, również w półfinale. Do awansu do finału brakowało jednej bramki, ale Messi przestrzelił karny i Fernando Torres przesądził losy dwumeczu. Ostatecznie to właśnie Anglicy wygrali Ligę Mistrzów, na którą z pewnością zasługiwało pokolenie piłkarzy takich jak Cech, Terry, Lampard czy Drogba.
Rok później Barça odpadła z Bayernem, który następnie zdobył tryplet. Nie miał jednak łatwo, bo w finale gol Robbena padł w ostatnich minutach spotkania.
2014 to jedyny rok, w którym powyższa reguła nie sprawdziła się. Brakowało dokładnie dwóch minut. Atlético wyeliminowało Barcelonę w ćwierćfinale i było niezwykle blisko wygranej w finale, ale gol Sergio Ramosa w 93. minucie zniszczył marzenia los Colchoneros. Będzie trzeba poczekać do 28 maja, by zobaczyć, czy w tym roku będą mieli oni więcej szczęścia.
Warto wspomnieć, że w ciągu ostatnich dwunastu lat, w których Real Madryt odpadał z Ligi Mistrzów, tylko raz miało to miejsce z późniejszym mistrzem. Była nim właśnie Barcelona w sezonie 2010/11.
Komentarze (37)