Javier Mascherano mobilizuje się na spektakularny finisz sezonu. W niektórych meczach był nawet najlepszy w drużynie, wyróżniając się nie tylko charakterystycznymi dla niego aspektami defensywnymi jak wślizg czy przewidywanie, ale także konstruowaniem akcji ofensywnych. Szczególnie ceniona była jego postawa w meczu z Valencią na Camp Nou, w którym mimo porażki 1:2 kibice, trenerzy i zawodnicy docenili grę Argentyńczyka. Mimo to sezon doskonale uwidocznił, że Barcelona potrzebuje wzmocnień w formacji obronnej i z pewnością priorytetem dyrekcji sportowej będzie sprowadzenie stopera.
Luis Enrique nie liczy na Marca Bartrę, Thomas Vermaelen jest wciąż gnębiony problemami zdrowotnymi, które nie zostały rozwiązane, natomiast Jérémy Mathieu, cieszący się zaufaniem trenera, ma już 31 lat i przeszedł niedawno operację kolana. Tym samym to odpowiedni moment, by sprowadzić dobrego środkowego obrońcę, mogącego już od pierwszego dnia wzmocnić formację defensywną. Kandydatów jest wielu. Marquinhos, który jest młody i uniwersalny, czy równie perspektywiczny Aymeric Laporte, mający duże umiejętności techniczne, ale będący blisko podpisania kontraktu z Manchesterem City. Thiago Silva jest chyba obecnie najlepszy z wszystkich kandydatów, ale już kilka razy odmówił Barcelonie, a trzeba w jego przypadku dodać, że skończy w tym roku 32 lata i ostatnie doniesienia o zainteresowaniu Brazylijczyka przenosinami na Camp Nou mogą okazać się dla niego zwyczajnie spóźnione. Kolejni młodsi gracze to chwalony przez Érica Abidala Samuel Umtiti, a także odkryty przez Diego Simeone José Gimenez. Są jeszcze inni defensorzy, na bieżąco obserwowani przez Roberto Fernándeza.
Potrzeby klubu są jasne. Stanowi to jednak alarm dla Mascherano, który współpracując w obronie z Piqué, dołożył swoją cegiełkę do zdobycia dwukrotnie Ligi Mistrzów przez Barcelonę. W zespole wszyscy chwalą Argentyńczyka, od zawodników, przez trenerów, po samą dyrekcję klubu, co wydaje się szczere, ale komplementy nie zawsze przekładają się na działania kadrowe. A mniej nietykalny z duetu Mascherano-Piqué wydaje się mimo wszystko ten pierwszy.
Tym samym drogi Argentyńczyka i Barcelony mogą się rozejść. Czy Jefecito zmieści się w składzie, jeśli przybędzie do klubu nowy środkowy obrońca? Twierdząco odpowiedzieć na to pytanie można, przywołując ogromne zaufanie, jakim był obdarzany Mascherano przez kolejnych trenerów. Do stolicy Katalonii przybyli Song, Vermaelen, Mathieu, a z drużyny rezerw wypromowali się Bartra, Fontàs, Muniesa i Sergi Gómez, ale po zakończeniu kariery przez Puyola zawsze grał Masche. Niemniej jednak logika nakazuje przyznać, że nie po to klub zamierza wydać w lecie na stopera 30-40 milionów euro, by ten siedział na ławce.
Mascherano ponadto trochę uwiera to, że nie gra na swojej nominalnej pozycji defensywnego pomocnika. Niedawno stwierdził, że chciałby tam występować, ale zdaje sobie sprawę, że w Barcelonie to terytorium jest zarezerwowane dla Busquetsa. Mając prawie 32 lata na karku, Mascherano zbliża się do momentu, w którym będzie chciał jeszcze powrócić w swoje ulubione miejsce na boisku. Pytanie brzmi, w jakiej drużynie. Na razie może na tej pozycji występować w reprezentacji Argentyny. Podczas mundialu w Brazylii, gdzie Albicelestes awansowali do finału, zebrał znakomite recenzje za postawę w środku pola.
Kontrakt Mascherano obowiązuje do czerwca 2018 roku, kiedy to zawodnik będzie miał 34 lata. Na dzień dzisiejszy w głowie Jefecito jest tylko Barcelona, ale to wynika z jego natury, która nie pozwala mu myśleć o niczym innym niż rywalizacja w następnym meczu. Po zakończeniu sezonu piłkarz może jednak zacząć rozważać różne możliwości. Argentyńczyk zdaje sobie sprawę z zainteresowania chińskich klubów, oferujących gigantyczne pieniądze. Ponadto jego kolega z reprezentacji Ezequiel Lavezzi może go zapewnić o gwarancjach płatności z ich strony. Javier mógłby także kontynuować karierę w bardziej znanych klubach europejskich, jak np. Juventus, który kusił go zeszłego lata, czy też któryś z zespołów Premier League. Na razie to wszystko jest jednak wyłącznie kwestią domniemań. Dla Masche liczą się obecnie tylko Espanyol, Granada i Sevilla. Dopiero po tych wyzwaniach będzie musiał wybrać, w którą stronę iść dalej.
Komentarze (27)