Jérémy Mathieu wyleczył już swoją kontuzję i w meczu z Granadą, w którym rozegrał ostatnie minuty, mógł świętować mistrzostwo. W tej chwili obrońca Barcelony przygotowuje się na pełnych obrotach do finału Pucharu Króla z Sevillą. Ze znaną dla siebie szczerością francuski zawodnik opisuje sezon jako „trudny” i „wspaniały”.
Gratulacje, zdobyłeś mistrzostwo!
Tak, Liga jest już nasza i teraz musimy wygrać mecz z Sevillą, by zdobyć puchar. Mieliśmy ciężki miesiąc ze względu na spadek wyników i formy, ale dublet jest bardzo blisko.
Mocno świętowałeś zdobycie mistrzostwa.
Oczywiście, to najważniejszy puchar, którego zdobycie pokazało naszą regularność.
A Puchar Króla?
Również jest celem klubu. To ostanie trofeum, jakie zostało nam do zdobycia. Szatnia pragnie tego trofeum podwójnie.
Sevilla właśnie wygrała Ligę Europejską i rozegra dwa finały w tygodniu, czy to dla niej przewaga?
Nie wiem, czy to przewaga. To jest finał i będzie to nieistotne, gdy przyjedziemy na mecz. Chcemy po prostu wygrać.
Doznałeś kontuzji pod koniec marca, jednak udało ci się wrócić na finisz sezonu ligowego i finał Pucharu Króla.
Szczerze mówiąc, to nie sądzę, że mecz z Sevillą rozpocznę od pierwszej minuty. Ważną rzeczą jest to, że udało mi się wrócić bardzo szybko, w takim czasie, by być ponownie z moimi kolegami i razem z nimi cieszyć się grą.
Gdy przeszedłeś do Barcelony, powiedziałeś, że chcesz wygrać wszystko, i się to udało.
To prawda. Po przybyciu do Barçy chciałem wygrać wszystko. Wchodzisz do szatni i już wiesz, że celem jest wygranie potrójnej korony. Pierwszy sezon był fantastyczny.
Nie udało się wygrać Ligi Mistrzów. Jak oceniasz możliwe zdobycie dubletu?
Liga jest najważniejszym trofeum, ponieważ trzeba na nią pracować przez cały rok. Należy rozegrać 38 meczów i zająć pierwsze miejsce w tabeli, co jest niesamowitym wyczynem. W szatni bardzo cenimy sobie to trofeum i jestem pewny, że kibice również.
Czy ten sezon był trudniejszy od poprzedniego?
Początkowo wydawało się, że taki nie będzie. Później mieliśmy trudny miesiąc, ale to zdarza się to w wielu klubach.
Byliście niepokonani przez 39 meczów, a potem wasza forma spadła. Czy to wyczerpanie?
Nie wiem, czy przemęczenie może być wyjaśnieniem, ale ja nie chcę dawać żadnego usprawiedliwienia. Stało się tak i tyle, jednak udało nam się podnieść. Może i było to wyczerpanie, ale jesteśmy ludźmi, nie maszynami, to normalne.
Czy kapitanowie musieli interweniować?
Nie, sytuacja była prosta. Musieliśmy podnieść głowy i pamiętać, o co walczymy.
Czy czujesz się doceniony przez kibiców?
Nie wiem, czuję się doceniony przez trenerów i zawodników, a to jest dla mnie najważniejsze. Niektórzy ludzie zawsze krytykują, ale mi to nie przeszkadza. W każdym razie niektórzy zawsze będą z nami. Nie interesują mnie ci, którzy mnie krytykują, nie dbam o to.
Luis Enrique zawsze pokazywał, że ci ufa.
Enrique ufa wszystkim zawodnikom. Przeszedłem trudny moment. Popełniłem błędy, tak jak każdy, ale robiłem też dobre rzeczy.
Mówisz o błędach, a więc chodzi ci o mecz z Villarrealem?
Nie rozmawiałem jeszcze o meczu z Deportivo u siebie. W spotkaniu z Villarrealem wszedłem zupełnie nierozgrzany, co nie było dla mnie dobre. Miałem wtedy pecha. Piłka mnie dotknęła i wpadła do bramki. Taki jest futbol.
Kto był z tobą w tamtej chwili?
Każdy. Rozmawiałem wtedy z trenerem i go przeprosiłem. Powiedział tylko, że źle wszedłem w mecz, i nic poza tym. To ważne, że trener i zawodnicy wierzą we mnie, dzięki temu cały czas mogę iść do przodu.
Kiedy tu przychodziłeś, mówiłeś, że jesteś gotowy wytrzymać presję.
Cały czas ciąży na nas presja wyników. Wiemy, że musimy wygrać wszystko, i czasami jest to trudne, ponieważ z Barceloną walczy wiele klubów.
Twoja adaptacja w zespole nie poszła źle.
Wszystko poszło dobrze i szybko. Cały skład jest niesamowity. Nie da się grać we wszystkich spotkaniach, ponieważ tutaj jest wielu bardzo dobrych zawodników. Jestem zadowolony z minut, które otrzymuję. Jestem szczęśliwy.
Po pierwsze, ty i Piqué nie do końca się rozumieliście. Teraz nawet żartujesz z nim na Periscope.
To normalne, bo nie znaliśmy się nawzajem. Gdy przychodzi gracz do klubu, trzeba go dobrze poznać. To kwestia czasu. Teraz jest bardzo szczęśliwy i na boisku, i poza nim. Ze wszystkimi się dobrze dogaduję.
Czy pięciu środkowych obrońców to dużo?
Nasza sytuacja jest skomplikowana, jednak zawsze może przydarzyć się jakiś uraz. Wszyscy zawodnicy chcą grać jak najwięcej, jednak ja nie narzekam na liczbę moich występów. Byłem zadowolony w poprzednim sezonie i w tym też jestem. Mam świadomość, że znajduję się za Mascherano oraz Piqué.
Jednak ty masz inne cechy.
Każdy ma swoje własne cechy. Kiedy gram, staram się robić to dobrze. Zawsze staram się pomóc, dlatego daję z siebie 100%.
Czy bycie szczerym i uczciwym graczem może być wadą?
Zawsze mówię prawdę, ponieważ nie lubię okłamywać ludzi. Jeśli są rzeczy, które uważam, że ktoś powinien wiedzieć, to mówię to prosto w twarz i nie wywijam się od odpowiedzi na pytanie.
Czasami bycie szczerym przyniosło problemy, tak jak wtedy, gdy powiedziałeś o incydencie związanym z Messim i Enrique.
Tak, to prawda. Powiedziałem o tym drobnym incydencie, bez żadnego znaczenia. Takie coś dzieje się w każdym klubie. Czasami takie przypadki to nic niezwykłego. Myślę, że trochę winy jest po stronie prasy, która wszystko wyolbrzymia, ale w tej chwili wszystko jest w porządku.
Czy atmosfera w szatni jest dobra?
Tak, tak. Wszyscy są zjednoczeni, nie widziałem czegoś takiego wcześniej. Dobra atmosfera w szatni to jedna z najważniejszych rzeczy w kontekście zdobywania trofeów. Gdybyśmy nie śmiali się w szatni, nie bylibyśmy w stanie pokonywać przeciwności.
Kiedy przychodziłeś do Barcelony, mówiłeś, że będziesz jednym z tych zawodników, którzy będą jedynie słuchać i oglądać. Co usłyszałeś, co widziałeś?
Widzę, że wszyscy są zadowoleni. Kiedy mamy się śmiać, to się śmiejemy. Kiedy mam mówić, to to robię, jednak ja wolę słuchać i się śmiać. Są ludzie, którzy w zespole wprowadzają świetny nastrój, jak Gerard, Aleix czy Dani Alves.
Inne gwiazdy Barcelony zawsze znajdują się na pierwszych stronach gazet.
To dla mnie niesamowite, że mogę z tak wielkimi zawodnikami dzielić szatnię. Nie czuję się tutaj gwiazdą. Myślę, że jestem nieco z boku i nie lubię, gdy ludzie o mnie mówią.
Ale ty również jesteś ważny.
Nie czuję się tak samo ważny jak inni w drużynie. Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Jestem częścią zwycięskiego zespołu, jednak to oni są wyjątkowi.
Messi?
Nie mówi za dużo, jednak kiedy robi to na boisku, to każdy go słucha. To prawda, że trzyma z Luisem i Piqué. Na boisku Leo jest fantastycznym zawodnikiem.
Usunąłeś swoją łąkotkę, aby zagrać na EURO?
Nie, moim celem był jak najszybszy powrót do gry w klubie. Powiedziałem to, gdy graliśmy jeszcze w Lidze Mistrzów. Odpadliśmy z tych rozgrywek i ostatecznie zdążyłem na końcówkę sezonu ligowego i finał Pucharu Króla. Oczywiście myślałem też o EURO, jednak gdybym nie grał w Barcelonie, to nie myślałbym tak samo.
Mówią, że jesteś już na finiszu kariery.
Obojętnie mi, chcę cieszyć się moją pasją, czyli grą w piłkę. Mam prawie 33 lata i jestem pod koniec mojej kariery. Chcę grać tyle, ile mogę. To moja pasja od piątego roku życia.
Czy czujesz się dobrze w Barcelonie?
Bardzo dobrze. Dzieci są szczęśliwe, mają przyjaciół w szkole. Żyje nam się tutaj świetnie. Mam ważny kontrakt, jednak wiem, że klub szuka obrońcy.
Tak, ale jeszcze nic nie zostało powiedziane.
Nie, nikt mi nic nie powiedział.
Więc?
Cóż, nie jestem podstawowym zawodnikiem. Za każdym razem, gdy gram, daję z siebie wszystko i staram się zdobywać zaufanie u trenera, ale jeśli on powie mi, że na mnie już nie liczy, to odpowiem „dobrze, odchodzę”.
Nie wydaje mi się, by o to chodziło.
Mi również.
Komentarze (14)