Piłkarski świat w przyszłym sezonie z pewnością będzie śledził zaciętą rywalizację pomiędzy Pepem Guardiolą i José Mourinho, ale jest jeszcze jeden trener w Premier League, który potrafi skupić na sobie uwagę mediów. To szkoleniowiec dzisiejszego rywala Barçy, Liverpoolu – Jürgen Klopp.
Lekceważący, spontaniczny, pomysłowy i potrafiący radzić sobie z dziennikarzami Niemiec świetnie wpasował się w ducha Liverpoolu, który przechodził trudne chwile po nieudanym etapie pod wodzą Brendana Rodgersa. Przesadą będzie nazywanie Kloppa naturalnym następcą Billa Shankly’ego, jednak niemiecki szkoleniowiec również ma szansę zapisać się w historii z ekipą The Reds.
Osobowość Kloppa jest wielowymiarowa, jednak można ją streścić w kilku zdaniach wypowiedzianych przez niego w trakcie jego dotychczasowej kariery.
W trakcie mojej piłkarskiej kariery nie zdołałem przełożyć na boisko tego, co miałem w swojej głowie. Miałem talent zawodnika z trzeciej ligi, a głowę piłkarza z pierwszej, więc grałem w drugiej lidze.
Jeśli widzowie chcą przeżywać silne emocje, a ty im oferujesz partię szachów na trawie, to jedna z dwóch stron będzie musiała poszukać sobie nowego stadionu.
Nie wiem tak naprawdę, jak często się golę. Nie mam ustalonego terminu. Rano nie widzę się dobrze w lustrze, bo jestem krótkowidzem.
Kiedy przebywam w pomieszczeniu z innymi ludźmi, staram się zapewnić, by atmosfera nie była gorsza niż wtedy, gdy mnie nie ma. Podczas meczu staram się zapewnić, by był on atrakcyjniejszy niż wtedy, gdy mnie nie ma.
Arsène Wenger lubi rozgrywać mecze jak cicha orkiestra, ja wolę heavy metal.
Jeśli Barcelona byłaby pierwszą drużyną, której mecz zobaczyłbym w wieku czterech lat… zająłbym się grą w tenisa.
Lubię futbol walki: deszczowe dni, ciężkie boiska i widok brudnych piłkarzy, którzy mają dość gry na następne cztery tygodnie.
Nie wiem za bardzo dlaczego, ale szaleni piłkarze mnie uwielbiają.
Götze odszedł, ponieważ Guardiola go chciał, a on chciał grać u Guardioli. Nie mogę stać się niższy o 15 centymetrów i zacząć mówić po hiszpańsku, aby został.
Nie lubię mówić o sobie samym, ale jestem The Normal One. Jestem zupełnie normalnym gościem.
Nasi kibice nie mogą rozpoznawać nas jedynie po żółtych koszulkach. Choćbyśmy grali ubrani na czerwono, wszyscy mają myśleć: „wow, ten zespół to na pewno Borussia Dortmund”.
Komentarze (23)