Tylko trzy numery pozostały bez właściciela w pierwszym zespole FC Barcelony - 2, 15 i 16. Z „piętnastką" występował w poprzednich rozgrywkach Marc Bartra, który przeszedł w minionym okienku transferowym do Borussii Dortmund, a „szesnastka" pozostawała bez właściciela. Natomiast wydawać się może, że od jakiegoś czasu „dwójka" przynosi pecha jej posiadaczowi.
Wszystko zaczęło się od sezonu 2013/2014. Z tym numerem grał wcześniej Dani Alves, ale zdecydował się wraz ze zmianą fryzury dokonać także korekty numeru na koszulce. Najpierw wybrał „22", aby oddać hołd Abidalowi, a dwa lata później postawił na „6". Numer ten zwolnił odchodzący z Barcelony Xavi. W ten sposób Brazylijczyk chciał upamiętnić kolegów z zespołu.
Od czasu rezygnacji Alvesa z tego numeru dwóch zawodników Barcelony przywdziewało „2" na koszulce. Pierwszym był Martín Montoya, który zajmował ten numer w rozgrywkach 2013/2014 i 2014/2015. W żadnym z tych sezonów piłkarz nie potrafił udowodnić, że zasługuje na miano gracza pierwszego zespołu. Częściowo było to też spowodowane brakiem zaufania ze strony Luisa Enrique. Dziś Montoya jest już graczem Valencii, a w poprzednim sezonie był wypożyczony do Interu, a następnie Betisu.
Numer ten nie przyniósł szczęścia także Douglasowi. Zdecydował się on na przejęcie „dwójki" w poprzednim sezonie. Wystąpił tylko w trzech spotkaniach Barcelony, w których przebywał na murawie łącznie przez 116 minut. Zwolnił ten numer, odchodząc w minionym okienku na wypożyczenie do Sportingu Gijón. Odkąd Alves zostawił „dwójkę", nie kojarzy się ona kibicom Barcelony zbyt szczęśliwie.
Komentarze (51)