Aleksandr Hleb przyznał, że opuszczenie Arsenalu na rzecz Barcelony w 2008 roku było błędem, a jego kariera w stolicy Katalonii nie wyglądała tak dobrze jak w Londynie.
- Swój najwyższy poziom prezentowałem podczas gry w Arsenalu, to były dla mnie najlepsze lata. W moim pierwszym sezonie w klubie dotarliśmy do finału Ligi Mistrzów, który niestety przegraliśmy. Lepiej wspominam zwycięski finał Barcelony w 2009 roku, chociaż w nim nie zagrałem - powiedział Hleb, który podczas trzyletniego pobytu w Arsenalu nie zdobył żadnego trofeum.
Pomocnik trafił do zespołu Kanonierów w 2005 roku ze Stuttgartu. Trzy lata później przeniósł się do Barcelony, która zapłaciła za niego 17 milionów euro. Hleb nie spełnił jednak pokładanych w nim nadziei i już po jednym sezonie odszedł z klubu. Barcelona wypożyczyła go do Stuttgartu, a później do Birmingham i Wolfsburga.
- Z jednej strony żałuję, że nie zostałem w Arsenalu. Wenger był dla mnie jak ojciec i wierzył we mnie. Czuję się smutny, kiedy o tym myślę. Z drugiej strony Barcelona była i jest największym klubem. Nie grałem dużo, ale trochę minut na boisku zaliczyłem - stwierdził Białorusin.
Hleb nie zamierza jednak obwiniać za zbyt małą liczbę występów ówczesnego trenera Barçy i sam bije się w pierś. - Zachowywałem się jak nastolatek. Guardiola był młody i został trenerem pierwszej drużyny niedługo przed moim przybyciem do klubu. Nie potrafił znaleźć słów, którymi by do mnie przemówił. Wenger zawsze umiał do mnie dotrzeć. Nie obwiniam o to Guardioli, myślę, że sam powinienem być bardziej profesjonalny. Natomiast gdyby nie błędna decyzja o odejściu z Arsenalu, może pograłbym w klubie z najwyższego poziomu jeszcze przez pięć lat.
Hleb wypowiedział się również na temat pracy Guardioli w Manchesterze City. - Myślę, że Manchester City i Arsenal będą walczyć o tytuł mistrza Anglii. Uważam, że Guardiola może w drużynie Obywateli odnosić podobne sukcesy jak w Barcelonie.
Komentarze (6)