Piqué: Chciałbym zostać prezydentem Barçy

Łukasz Lewtak

14 października 2016, 09:00

AS/MD/Sport

24 komentarze

Gerard Piqué był gościem programu „Fora de Serie” w TV3, w którym podkreślił, że chciałby zostać w przyszłości prezydentem FC Barcelony.

– To krok, który chciałbym wykonać po zakończeniu kariery. Tak, chciałbym być prezydentem Barçy, ponieważ nie widzę się w roli trenera, nie cieszyłbym się tym aż tak bardzo. Z kolei myślę, że w roli prezydenta mógłbym działać dla dobra klubu, ponieważ to mnie pasjonuje. Widzę też, że kariera piłkarska dobiega końca i następnym krokiem jest prezydentura – powiedział Piqué, który w wywiadzie opowiedział również o wielu innych tematach.

Katalonia: „W pełni popieram prawo Katalończyków do decydowania. Kiedy w coś wierzę, bardzo się w to angażuję. Myślę, że robię dobrze, chodząc na manifestacje. Przez to przyjęto mnie w taki, a nie inny sposób, kiedy pojechałem na zgrupowanie reprezentacji, ale uważam, że powinienem był to zrobić i zrobiłem to, nie myśląc o reperkusjach. W kraju takim jak Hiszpania, która mówi, że jest demokratyczna, prawo do decydowania jest najważniejszym przejawem demokracji”.

Wspieranie niepodległości Katalonii: „To problem dla sportowca z elity. Polityka zawsze była związana ze sportem. Jeśli ktoś mówi inaczej, zwyczajnie kłamie. Jeśli ktoś zaangażuje się po jednej lub drugiej stronie, będzie stratny. Ja się nie zaangażowałem, a i tak to odczułem. Nie wyobrażam sobie, co by było, gdybym rzeczywiście się w to zaangażował”.

Estelady: „Nie wiem, dlaczego obecność estelad na Camp Nou jest problemem. Uważam, że UEFA pomyliła się, zabraniając tego”.

Czasy Mourinho w Realu: „To była przemoc. Jeśli ktoś wkłada innej osobie palec w oko, to już nie jest sport, to dosłownie przemoc”.

Relacje piłkarzy Barçy i Realu: „Stopniowo zaczynamy się rozumieć. Były trudne chwile, jednak mieliśmy zwyczaj spotykać się w komplecie w pokoju kapitana. Było nas ok. piętnastu i rozmawialiśmy o tym i innych sprawach. Sergio Ramos jest kapitanem, kiedy nie ma Ikera, i piłkarze Barçy cały czas chodzą do jego pokoju. Relacje z nim są bardzo dobre”.

Stosunek do hiszpańskiej piłki: „Przyznaję, że lubię prowokować, aby powstało pewne kontrolowane napięcie, ale sportowe. Bez tego ludzie nie lubiliby sportu. Bez rywalizacji Barçy z Realem to nie byłoby to samo. To prawda, że zacząłem się powstrzymywać, podejrzewam, że dlatego, iż jestem uwikłany we wszystkie spory. Pod względem sportowym od nieco ponad dwóch lat gram na wspaniałym poziomie, ale wydaje się, że o Gerardzie Piqué mówi się tylko z innych powodów”.

Opaska kapitańska: „Ludzie pytają, dlaczego nie jestem kapitanem. Było głosowanie i szatnia wskazała innych piłkarzy. Bardzo bym się cieszył z bycia kapitanem, ponieważ to krok naprzód, ale nim nie jestem. Nasi kapitanowie są wspaniali, mają charakter i są bardzo ważni na boisku. Ostatecznie opaska to szczegół, ponieważ wszyscy zdają sobie sprawę z roli, jaką ktoś odgrywa w szatni. Ja oczywiście pomagam, w czym trzeba. Andrés wielokrotnie pyta mnie, co myślę albo co trzeba zrobić, a czego nie. W szatni rozumiemy się perfekcyjnie”.

Leo Messi: „On najbardziej przejdzie do historii futbolu. Później przekonamy się, że jest tak wyjątkowy i robi tak ogromną różnicę. Nie przeżyłem tego osobiście, ale mogę sobie wyobrazić, że dzień, w którym odejdzie, będzie tak smutny jak dzień śmierci ojca. Trzeba będzie radzić sobie bez niego. W historii futbolu nie ma żadnej drużyny, która zawsze zwyciężała. Dlatego przyjdzie dzień, kiedy przestaniemy wygrywać, i wtedy będziemy musieli wytrzymać, aby rozpocząć kolejną zwycięską epokę. Tak tworzą się wielkie zespoły. Odejście Messiego będzie miało na nas wielki wpływ, jednak nadejdzie ten dzień, kiedy zakończy karierę lub opuści klub, i wtedy będzie się wydawało, że jesteśmy nadzy. Nie będzie drugiego Messiego, nie oczekujemy tego. Nie będzie też drugiej takiej generacji piłkarzy jak Puyol, Xavi, Andrés, Víctor, Pedro, Busi, ja… Tego też się nie spodziewamy, jednak oby kiedyś to się wydarzyło”.

Relacje z Cristiano w Manchesterze United: „Miałem z nim bardzo dobre relacje. Był w gronie trzech lub czterech piłkarzy, z którymi najlepiej się dogadywałem. Zawsze było tak samo. Odkąd go znam, jest stworzony do rywalizacji, jest maszyną, a jego ciało staje się coraz lepsze. Jest ambitny jak nigdy, to jeden z najlepszych piłkarzy w historii futbolu. Wielkim gwiazdom, m.in. piłkarskim, zdarza się, że nie wiedzą, czy ich ambicja jest chora”.

Carles Puyol: „W wieku 21 lat Puyi potrafił rozwiązać każdą sprawę. Jeśli grało się dobrze, gratulował, a jeśli popełniało się błąd, naprawiał to. W wieku 29 lat to ty musisz rządzić ze względu na lata gry, doświadczenie i odpowiedzialność. Teraz przeżywam najlepsze lata w swojej karierze. W ostatnich dwóch sezonach można było oglądać najbardziej kompletnego Piqué”.

Motywacja: „Zazwyczaj mecze z najtrudniejszymi rywalami wychodzą mi dobrze i gram na wysokim poziomie. To ma związek z motywacją. Przeżywam takie mecze w inny sposób, ponieważ rywalizowanie z najlepszymi i bycie najlepszym zawsze są wyzwaniem. W takich spotkaniach drużyna najbardziej nas potrzebuje i trzeba być na swoim miejscu”.

„Nie lubię trenować, wstawać o 10 i kopać piłkę. Ludzie myślą, że to tak, jakby pójść pograć z kolegami, ale tak nie jest. Trening to przygotowywanie taktyki i strategii, ale wiadomo, że to konieczne. Kiedy jednak przychodzi do rywalizacji, wariuję”.

Żarty w szatni: „Śmiech to rozwój. Oczywiście robiłem żarty w szatni, najwięcej w Manchesterze. Uwielbiam angielski humor, wku*wiają się nawzajem i nic się nie dzieje, bo prędzej czy później to do ciebie wróci. Kiedyś Evra przyszedł w nowych butach z imionami dzieci. Prosił o nie od czterech miesięcy, były bardzo spersonalizowane. Poszedł pod prysznic, rozpalili ogień na środku, spaliliśmy je i nagraliśmy wideo. To był taki poziom. W angielskiej szatni dochodziło do barbarzyństwa. W Barçy zmuszamy nowych piłkarzy i tych przychodzących z Barçy B do śpiewania i tańczenia w trakcie presezonu. Bijemy brawo i tyle”.

Najlepszy mecz: „Finał na Wembley w 2011 roku. To było nadzwyczajne spotkanie ze wspaniałą drużyną. To mecz całej generacji piłkarzy. Nie ma lepszego dnia niż tamten. To wtedy wszyscy staliśmy się naprawdę wielcy. W Barcelonie były okresy posuchy, ale także wygraliśmy z Tito ligę stu punktów. Z Luisem Enrique przeżywamy kolejną złotą epokę. Zdobyliśmy tryplet, jednak oczywiście zdajemy sobie również sprawę, że możemy obniżyć loty”.

Początek znajomości z Shakirą: „Kiedy w Madrycie przygotowywaliśmy się do mundialu, poprosiłem ją o telefon. Przyjechała do Afryki wcześniej, ponieważ brała udział w ceremonii otwarcia, i zapytałem ją o pogodę, bo przyjeżdżaliśmy cztery dni później. Wygłosiła całą przemowę o pogodzie i zimnie… i umówiliśmy się, że zobaczymy się podczas finału, ale nie wiedzieliśmy, czy w nim zagramy. Drugi raz zobaczyłem ją podczas finału. Ona znowu zaśpiewała i wygraliśmy”.

Guardiola czy Luis Enrique: „Obaj”.

Messi, Neymar czy Luis Suárez: „Cała trójka”.

Periscope czy Facebook Live?:Periscope. I oczywiście nigdy na tym nie zarabiałem”.

Czy piosenki Shakiry „23” i „La Bicicleta” są o tobie?: „Tak, obie”.

Jaka jest twoja ulubiona kuchnia?: „Japońska i włoska, ale lubię wszystko”.

Dżin z tonikiem czy whisky: „To i to”.

Star Wars czy Star Trek: „Ani to, ani to”.

Czy Shakira dobrze gotuje?: „Broni się. Ma kilka popisowych dań”.

Nowy Jork czy San Francisco?: „Podobają mi się oba miasta, ale ze względu na temat technologii chyba postawiłbym na San Francisco”.

Plaże Tayrony czy Costa Brava?: „Wolę te na Costa Brava, ale nigdy nie byłem w Kolumbii, tak więc nie mogę w to wnikać”.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (24)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze