Jasper Cillessen przyszedł w sierpniu do Barçy jako następca Claudio Bravo. Teraz jest drugim bramkarzem drużyny, ale nie ukrywa, że jego celem jest wygranie walki z ter Stegenem.
W wywiadzie dla magazynu Helden Holender opowiedział między innymi o swoich wrażeniach z pobytu w Barcelonie, rywalizacji z ter Stegenem oraz sposobach na radzenie sobie z byciem drugim golkiperem. Poniżej przedstawiamy wypowiedzi holenderskiego bramkarza.
Barcelona
– W Barçy najważniejsza jest przyjemność z grania w piłkę. Czasem byłem zbyt skoncentrowany, zbyt przejęty spotkaniami. Z Hoogerlandem [„mental coach” Cillessena – przyp. red.] popracujemy nad moim podejściem do gry w Barçy. Najpierw muszę zrobić krok do tyłu, by następnie dać dwa do przodu i zostać pierwszym bramkarzem zarówno w Barcelonie, jak i w reprezentacji. Przegrywanie mnie wkurza, a siedzenie na ławce jest jak porażka.
– Nie przyszedłem tu, by być turystą. Kościół Sagrada Familia widziałem już 16 lat temu i nie był ukończony, wydaje mi się, że dalej tak jest. Kiedy zdobędę miejsce w pierwszym składzie, pójdę pozwiedzać i porobić zdjęcia.
– Ostatni rok w Ajaksie nie cieszył mnie już tak bardzo. Lubiłem grać w piłkę, ale szybko się irytowałem. Teraz znów jestem zajęty i cieszę się każdym dniem.
– Zawsze dawałem z siebie wszystko i teraz będzie tak samo.
Marco Hoogerland, „mental coach” Cillessena
– W trakcie presezonu więcej rozmawialiśmy, luźno, ale podłoże tych rozmów było poważne. Marco zawsze mówi, że możemy robić wszystko według poważnego planu, ale wtedy nie miałoby to sensu.
– Pomaga mi radzić sobie ze wszystkim i myśleć w inny sposób. Nie zna się na piłce, na wszystko patrzy inaczej. Rozmawiamy przez chwilę i potem się żegnamy. Będziemy opracowywać plan za każdym razem, gdy przyleci do Hiszpanii.
– Czuję się dobrze w swojej skórze, jestem zrelaksowany. Wiem, że wszystko, co robię, robię po to, by być pierwszym bramkarzem.
Przejście do Barcelony
– Propozycja z Manchesteru United? Nie było nic konkretnego, nie skontaktowali się z moim agentem. Jeśli mam brać pod uwagę plotki, to interesowały się mną też Real, Bayern, Milan i Juventus.
– Koniec końców przeszedłem do Barcelony. Wiedziałem, że ter Stegen jest dobrym bramkarzem, ale powtarzano mi „spróbuj, wykorzystaj okazję”. Sztab szkoleniowy powiedział, bym dał sobie czas, poinformował mnie, że wie, do czego jestem zdolny i że chce, bym był sobą. To dało mi dużo pewności siebie.
– Kiedy otrzymuje się ofertę z Barçy, nie mówi się „nie”. Rozmawiałem o tym z tatą i bratem i zgodziliśmy się ze sobą. Jestem wdzięczny Frankowi de Boerowi, który również przyczynił się do tego transferu. Wiem, że dobrze o mnie mówił.
– Po prezentacji poszedłem na kolację z rodzicami, bratem, dziewczyną i moim agentem. Wpadliśmy na Rafinhę, który spytał, jak podoba im się miasto. Być bardzo miły, a wcześniej spotkaliśmy się tylko na badaniach medycznych.
– Tutaj wszystko jest większe niż w Ajaksie. Na początku było dziwnie, czułem się bardzo mały. Rozglądałem się i myślałem „co tutaj może się zdarzyć”.
Debiut w Barçy
– W Holandii o tym, czy będę grał, mówiono mi na dwa dni przed meczem. Tutaj dowiadujemy się o tym 1,5 godziny przed spotkaniem. Tak było też z Alavés. Luis Enrique powiedział mi, bym cieszył się tą chwilą.
– Mimo porażki trener bramkarzy był zadowolony. Mogłem powiedzieć, że oficjalnie zostałem zawodnikiem Barcelony. Wszystko się zaczęło.
Nastrój w szatni
– Treningi bramkarzy w Ajaksie i Barçy są podobne, ale już ćwiczenie z resztą piłkarzy jest zupełnie inne. Wszystko jest szybsze. Poza tym tutaj widać dużo więcej radości z gry. Piłkarze śmieją się i żartują między sobą. Grupa zawodników z Ameryki Południowej jest bardzo zżyta, Messi, Suárez i Neymar dobrze się bawią, Mascherano też spędza z nimi czas. Luis i Leo są bardzo blisko. Czy to nie wyjątkowe, że na tak wysokim poziomie tak bardzo cieszą się z gry?
– W szatni rozmawia się po hiszpańsku. Jeszcze nie mówię w tym języku, ale chodzę na zajęcia. Wielu piłkarzy mówi po angielsku, a Suárez powiedział mi po holendersku: „co słychać? Dobrze, że do nas przeszedłeś”. Z Messim nie rozmawiałem jeszcze dużo, ale nie zachowuje się jak gwiazda. Nastrój w szatni jest bardzo dobry.
– Zazwyczaj patrzę, z której strony wieje wiatr, ale tutaj nie trzeba tego robić.
– Luis Enrique powiedział mi, że za miesiąc będzie mówił do mnie po angielsku, a ja do niego po hiszpańsku.
Van Gaal, Van der Sar, Kahn
– Razem z rodzicami i bratem Thomasem zwiedziliśmy kiedyś Camp Nou. Miałem 11 lat i powiedziałem tacie, by zrobił zdjęcie, bo kiedyś tam zagram. Grałem wtedy w szkółce i na pewno wielu chłopców mówi takie rzeczy.
– Van Gaal nie myślał, że zmiana na Mistrzostwach Świata w 2014 roku będzie miała tak zły wpływ na mnie ani że media zareagują tak, jak zareagowały (trener wpuścił Tima Krula na konkurs rzutów karnych, a potem chwalił się „świetnym posunięciem”).
– Jako dziecko zacząłem grać na pozycji napastnika, ale potem zostałem bramkarzem bez większego powodu. Od początku musiałem walczyć z bratem i kuzynem o miejsce w składzie.
– Moimi idolami są Edwin van der Sar z powodu fantastycznej gry i Oliver Kahn za jego mentalność zwycięzcy. Każdy chce wygrywać. Mój brat bardzo mi to utrudniał, musiałem się wysilić, by zawsze być skoncentrowanym. Mój tata zawsze mówił, że „z wiekiem staje się wolniejszy, ale bardziej złośliwy”.
Komentarze (34)