Od 25 października 2014 roku, kiedy to Luis Suárez wystąpił w swoim pierwszym meczu w Barcelonie, drużyna Luisa Enrique rozegrała 129 spotkań i tylko w 15 z nich zabrakło dwóch lub trzech członków tridente.
Bilans tych pojedynków to dziewięć zwycięstw, cztery remisy i dwie porażki (z Realem Sociedad w sezonie 2014/15 i w obecnej kampanii z Alavés). Ciekawy może być fakt, że Barça strzeliła w tych spotkaniach 19 bramek, z czego sześć zdobyło MSN.
W obecnym sezonie Luis Enrique mógł wystawić kompletne tridente od pierwszej minuty w 8 z 18 oficjalnych meczów. To dwa razy więcej niż rok temu, ale równocześnie znacznie mniej niż trener mógłby sobie życzyć. Neymar nie zagrał w czterech pierwszych spotkaniach z powodu udziału w igrzyskach olimpijskich, Messi opuścił kolejne cztery (trzy z powodu kontuzji, a w czwartym wszedł z ławki). Z kolei Luis Suárez nie zagrał w rewanżu Superpucharu Hiszpanii oraz przeciwko Alavés. Były to jednak decyzje szkoleniowca.
W tym sezonie Barcelona bardzo odczuwa brak tridente. W trzech meczach wygrała tylko raz (z Sevillą, ale sprawa zdobycia Superpucharu Hiszpanii była już przesądzona). Poza tym drużyna zremisowała z Málagą i przegrała z Alavés, chociaż w tym spotkaniu podstawowi napastnicy pojawili się na boisku po przerwie.
W poprzednim sezonie Lucho nie postawił na dwóch lub trzech członków MSN w ośmiu meczach, jednak prawie zawsze miało to miejsce w Pucharze Króla, w pojedynkach z dużo słabszymi rywalami. W lidze miało to miejsce tylko raz. Z kolei sezon wcześniej trener nie wystawił tridente jedynie w Pucharze oraz w meczu z Realem Sociedad, który był punktem zwrotnym dla Barcelony.
Komentarze (47)