Quique Sánchez Flores: Messi, gdyby chciał, mógłby strzelić hat-trick w każdym meczu

Julia Cicha

19 grudnia 2016, 18:30

AS

14 komentarzy

Trener Espanyolu był dość zadowolony z postawy swoich zawodników w meczu z Barceloną. Przyznał, że Messiego nie da się powstrzymać i że nawet jego syn jest fanem Argentyńczyka.

Powstrzymanie przez Barçę: Mecz był dość spokojny w defensywie, dopóki Messi tego nie zaburzył. Spotkanie nie różniło się bardzo od tego, czego oczekiwałem. Wolałbym, byśmy częściej wychodzili z kontrą, grali szerzej, ale było nas niewielu i okazało się to niemożliwe. Mierzyliśmy się z drużyną złożoną z najlepszych zawodników na świecie, którzy grali w piłkę i tworzyli piękno. Mimo to moi piłkarze dobrze ograniczali im przestrzeń na boisku.

Niespełnione cele: Do przerwy było dobrze, mniej więcej tak, jak chcieliśmy. Mogliśmy bardziej zaryzykować, wyjść nieco wyżej. Sytuacja nie jest taka sama przy 0:1 jak przy wyższym wyniku. Mecz był bardzo trudny dla niektórych piłkarzy, którzy nie grają zbyt często. Barça wiele wymaga, gdyby to od niej zależało, grałaby na 50 metrach. Tam czuje się dobrze. By skrzywdzić Barcelonę, trzeba wejść na jej połowę i poszukać kontry. Nasza bramka pokazuje, co chcieliśmy robić. Kontuzje jednak bardzo na nas wpłynęły i byliśmy jedynie połowicznie przygotowani do tego meczu.

Kontuzja Diego Lópeza: Mecz można podzielić na fazę sprzed i po kontuzji. W ciągu dziesięciu minut Barcelona się rozszalała i to nas zdekoncentrowało. Na tym polegała różnica, te momenty były trudne. Bramkarzowi nigdy nie jest łatwo wchodzić do gry w ten sposób. Takie były okoliczności i musimy ocenić go jak najlepiej.

Rozmowa z Messim: Pogratulowałem mu skromności. To coś bardzo ważnego. Nie narzeka, gdy go przewracają i biją… Jestem pod wielkim wrażeniem. Dobrze się dogadujemy. Nie wiem już, ile osób prosiło mnie o jego koszulkę, w tym mój syn, który jest kibicem Barcelony. Dzisiejsza gra moich piłkarzy ma dużą wartość ze względu na poziom rywali. Messi jest w stanie odmienić losy każdego pojedynku. To jedyny piłkarz na świecie, który, gdyby sobie tak postanowił, mógłby strzelić hat-trick w każdym meczu. Kiedy drybluje na 2/3 boiska, sprawia, że kręci ci się w głowie.

Pewność siebie: Zdajemy sobie sprawę, że aby bronić i mieć piłkę, potrzeba czasu. Po przerwie chcieliśmy wyjść bardziej do przodu, ale nie widziałem w piłkarzach pewności siebie. Nie padły bramki. Potrzebujemy tego uczucia, które uczyni nas silnymi, solidnymi i godnymi szacunku.

Brak przywitania z Luisem Enrique: Czasem podchodzisz, czasem nie, czasem schodzisz z boiska wcześniej… To nic specjalnego.

Nastrój: Nastrój nie był wrogi. Stadion był pełny, co sprawiło, że dobrze się grało.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze