Po pierwszej rundzie rozgrywek w tabeli La Ligi prowadzi Real Madryt z 43 punktami, drugie miejsce zajmuje Sevilla (42), a trzecie Barcelona (41). Los Blancos mają jednak do rozegrania zaległe spotkanie z Valencią, więc ich przewaga nad rywalami może jeszcze wzrosnąć. Zdaniem dziennika Mundo Deportivo pomyłki sędziowskie miały duży wpływ na to, że obecnie pozycję lidera zajmują podopieczni Zinedine'a Zidane'a.
Według analizy przeprowadzonej przez Mundo Deportivo największym beneficjentem błędów arbitrów na półmetku sezonu jest Real Madryt. Zdaniem tego dziennika Los Blancos wyraźnie skorzystali na pomyłkach sędziów w porównaniu do swoich bezpośrednich rywali w walce o mistrzostwo, a zwłaszcza do Barcelony.
W czterech spotkaniach Realu doszło do błędów wypaczających wynik na korzyść drużyny z Madrytu. Dzieki temu Królewscy zyskali w tabeli aż osiem punktów. W meczu z Celtą w drugiej kolejce La Ligi Real wygrał 2:1, a jedna z bramek Álvaro Moraty padła po ewidentnym spalonym. W czwartej kolejce pokrzywdzony był Espanyol, który przegrał z Los Blancos 0:2. Po pół godzinie gry Sergio Ramos powinien być wyrzucony z boiska za drugą żółtą kartkę. Kapitan drużyny z Madrytu faulował w polu karnym Hernana Péreza, ale sędzia nie wskazał na jedenasty metr, podobnie jak w przypadku przekroczenia przepisów przez Pepe w starciu z Leo Baptistao. Dodatkowo Dani Carvajal zagrał ręką we własnym polu karnym.
W piętnastej kolejce La Ligi Real mierzył się u siebie z Deportivo i również skorzystał na kontrowersyjnej decyzji arbitra. W doliczonym czasie gry Sergio Ramos zadecydował o zwycięstwie gospodarzy, trafiając do bramki po strzale głową. Inna sprawa, że nie powinno go być już na boisku, ponieważ pięć minut wcześniej brutalnie popchnął Sidneia, za co otrzymał tylko żółtą kartkę.
Poprzednia kolejka, która była zwieńczeniem pierwszej rundy rozgrywek, również zakończyła się kontrowersyjnym zwycięstwem Realu z Málagą (2:1), ponieważ Sergio Ramos jedną z bramek zdobył ze spalonego. Przez złą decyzję arbitra Los Blancos otrzymali dwa punkty więcej, a łącznie osiem przez całą rundę.
Barcelona była krzywdzona przez sędziów w ośmiu meczach, a w trzech z nich błędy wpłynęły na ostateczny rezultat. W przegranym spotkaniu z Celtą (3:4) arbiter nie podyktował ewidentnej jedenastki po faulu na Neymarze. W pojedynku Barçy z Málagą (0:0) sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki przez Gerarda Piqué, błędnie wskazując na pozycję spaloną środkowego obrońcy. Katalończycy zdobyli więc jeden punkt zamiast trzech. Jeszcze bardziej wyraźny błąd miał miejsce w starciu z Villarrealem (1:1), gdy arbiter nie zauważył dwóch zagrań ręką w polu karnym piłkarzy Żółtej Łodzi Podwodnej.
Trzeba też przyznać, że w jednej konfrontacji Barcelona skorzystała na błędnej decyzji sędziego. Stało się to w meczu z Realem Sociedad na Anoeta, gdy arbiter nie uznał prawidłowo zdobytej bramki Juanmiego. Dzięki temu Barça urwała punkt na bardzo trudnym dla siebie terenie.
Podsumowując, gdyby nie błędy arbitrów Barcelona mogłaby mieć cztery punkty więcej (45), a Real Madryt osiem punktów mniej (35). To spora różnica.
Komentarze (130)