Dani Alves udzielił wywiadu hiszpańskiemu dziennikowi ABC, w którym m.in. skrytykował zarząd Barcelony oraz wypowiedział się na temat niepodległości Katalonii i konfliktu z Cristiano. Zapraszamy do lektury fragmentów wywiadu z obecnym graczem Juventusu.
ABC: Epizody rasistowskie, które cię dotknęły, mają wpływ na twoje myślenie?
Dani Alves: Nie, to jest inny temat. Nie wpływa to na mnie w żaden sposób, kiedy ktoś nazywa mnie czarnym. Nie czuję się inny. Takie rzeczy mają na człowieka wpływ tylko wtedy, kiedy on na to pozwoli. Ja nie nienawidzę niczego. Dlatego nie lubię tendencji do robienia z siebie ofiary, jaka istnieje dziś w społeczeństwie. Musimy przywiązywać znaczenie do rzeczy, które są ważne.
Nie lubisz za bardzo prasy…
To nie tak. Po prostu nie lubię, jak się wymyśla różne rzeczy, manipuluje i tworzy złe wibracje. Odnoszę się do prasy sportowej w Madrycie i Barcelonie. Uprawiają dziennikarstwo barowe, dziennikarstwo mediów społecznościowych. Interesuje ich tylko rozgłos, a to nie jest mówienie prawdy. Muszą nas szanować. Poza byciem piłkarzem trzeba być człowiekiem. I nie można wywoływać nienawiści pomiędzy nami, piłkarzami, i naszymi środowiskami. Cała moja kłótnia z Cristiano była z winy tej prasy.
Co się tak naprawdę stało?
Gdyby ludzie wiedzieli, jak ja bardzo szanuję Cristiano Ronaldo. Powtarzam to, aby była jasność. Bardzo szanuję Cristiano Ronaldo, ojca Cristiano Jr, syna Dolores i Jose, którego niech Bóg ma w swojej chwale. Wszyscy, którzy mi opowiadają o Cristiano, mówią, że to ogromny profesjonalista. Kiedy powiedziałem o nim, że będąc za bardzo pierwszoplanową postacią, rzucają się na niego po porażkach, powiedziałem to z pełnym szacunkiem. Tak samo myślę o Messim czy Neymarze. Chodzi o to, że prasa sprzedała to w inny sposób, pisząc, że ja źle o nim mówiłem. A Ronaldo w to uwierzył. Dlatego nie przywitał się ze mną na gali Złotej Piłki 2015. Ja nie muszę wypowiadać się o kimś, żeby pisali o mnie w gazetach. Nie mam żadnego ego.
Wyjaśniliście to?
Tak. Myślę, że z czasem on przypomniał sobie o sprawie, doszedł do wniosku, że moje słowa zostały zmanipulowane i przy okazji pierwszego El Clásico po tamtej gali podszedł do mnie i się przywitał. Koniec historii.
Hiszpański futbol jest spokojniejszy bez Guardioli i Mourinho?
Real Mourinho nie potrafił przegrywać. Grał nieczysto.
Barcelona też zagrała nieczysto z tobą?
Lubię, gdy mnie kochają, a gdy mnie nie kochają, odchodzę. Odejście za darmo z Barcelony było dużą lekcją. W trakcie moich trzech ostatnich sezonów tam ciągle się słyszało, że Alves odchodzi, ale władze klubu nigdy nie mówiły mi nic prosto w twarz. Byli bardzo fałszywi i niewdzięczni. Nie szanowali mnie. Zaproponowali mi przedłużenie umowy dopiero kiedy FIFA nałożyła na klub sankcje. Wtedy właśnie ja wszedłem w tę grę i przedłużyłem kontrakt z opcją odejścia za darmo. Ci, którzy dziś rządzą Barçą, nie mają żadnego pojęcia, jak traktować swoich piłkarzy.
Dlaczego wybrałeś Juventus?
Chciałem wyjść ze swojej strefy komfortu i rywalizować na wysokim poziomie w zwycięskim klubie z historią. Bo ja też jestem typem zwycięzcy, tak jak Juventus. To instytucja, która zawsze może czegoś nauczyć i zawsze walczy. Jestem tu szczęśliwy i mam nowe, piękne wyzwania w tej wspaniałej drużynie.
Przeżyłeś w Barcelonie lata najgorętszych ruchów niepodległościowych. Co sądzisz o tej sprawie?
Pogarda całej Hiszpanii, mówię o obywatelach i instytucjach politycznych, w stosunku do Katalonii wywołała tę falę niepodległościową w ostatnich latach. Tak to odczuwałem ja w ciągu tych ośmiu lat spędzonych w Katalonii. To spowodowało, że Katalończycy zamknęli się w sobie samych, ale tak nie powinno być. Oni przyjmują Hiszpanów z sympatią, choć podchodzą do nich nieufnie. A nie sądzę, by to było dobre. Są ludzie, którzy manifestują zapędy niepodległościowe, ale nawet nie wiedzą, co oznacza niepodległość. Idą z tłumem, za masą, ponieważ tak należy. Postawa instytucji hiszpańskich i katalońskich oraz ich ludzi jest błędna. Ja zawsze będę się opowiadał za dialogiem i zgodą. Niepodległość byłaby błędem. Jeśli dojdzie do jej uzyskania, obie strony na tym stracą. Razem Katalonia i Hiszpania są silniejsze.
Komentarze (86)