FC Barcelona pewnie pokonała Granadę 4:1 w wyjazdowym meczu na stadionie Los Cármenes. Gole zdobywali Suárez, Alcácer, Neymar i Saunier (sam.). Honorową bramkę dla gospodarzy strzelił Jeremie Boga.
Po zwycięstwie Realu Madryt nad Deportivo Alavés 3:0 Barcelona musiała wywieźć z Grenady trzy punkty, aby zachować nadzieje na końcowy triumf w lidze hiszpańskiej. Wiadomym było, że w meczu nie zagra zawieszony za kartki Leo Messi i cały ciężar kreacji ofensywnych miał spocząć na Neymarze i Luisie Suárezie.
Początek meczu nie należał jednak do najżwawszych i kibice długo czekali na jakiekolwiek emocje. Na nieszczęście gospodarzy to Barça zaczynała dochodzić do głosu, ale przed zdobyciem gola skutecznie powstrzymywał ją… Luis Suárez. Urugwajski napastnik w ciągu dziesięciu minut nie wykorzystał trzech akcji, które mógł zamienić na gola. Najpierw piłka trafiła w poprzeczkę, za drugim razem lepszy okazał się Guillermo Ochoa, a w trzecim przypadku Suárez trafił wprost w golkipera gospodarzy. Powtórka pokazała jednak, że napastnik Barcelony był nieprzepisowo przytrzymywany i sędzia mógł podyktować jedenastkę. Ostatecznie El Pistolero dopiął swego i otworzył wynik meczu tuż przed przerwą, wykorzystując doskonałe podanie z głębi pola od Jordiego Alby i przelobowując bramkarza Granady.
Po przerwie zespół Luisa Enrique wyszedł na boisko zbyt rozluźniony, co szybko zakończyło się wyrównującym golem. Zagapienie defensywy wykorzystał Boga, który nie dał szans ter Stegenowi w sytuacji sam na sam. Na szczęście to trafienie podziałało na Katalończyków niczym czerwona płachta na byka i Barcelona szybko doszła do głosu na Los Cármenes.
Piętnaście minut później Luis Suárez świetnie się zastawił i dograł piłkę do wychodzącego na wolną pozycję Paco Alcácera, który bezbłędnie wykorzystał tę sytuację, wyprowadzając swój zespół ponownie na prowadzenie. W kolejnych minutach gospodarze próbowali jeszcze odwrócić losy spotkania, ale to Barcelona zdobywała kolejne gole. Siedem minut przed końcem piłka po strzale Rakiticia niefortunnie odbiła się od Sauniera i wpadła do siatki obok bezradnego Ochoi. Tuż przed końcem meczu wynik ustalił Neymar po asyście Paco Alcácera.
Spotkanie w Granadzie nie zapisze się w historii futbolu, ale chcąc triumfować w lidze, należy takie mecze wygrywać. Zespół Luisa Enrique zrealizował ten plan w stu procentach, choć negatywnym aspektem pozostaje kontuzja Rafinhi. Na razie nie wiadomo jednak, jak długa będzie jego przerwa.
Komentarze (801)