Javi Varas będzie jednym z zawodników Las Palmas odpowiedzialnych za zatrzymanie ofensywy Barcelony w niedzielnym starciu tych drużyn na Estadio de Gran Canaria. 34-letni bramkarz, który jest weteranem La Ligi, przeanalizował nadchodzące spotkanie w rozmowie z Cadena SER i ostrzegł, że jego zespół nie ma nic do stracenia w konfrontacji z Barçą.
– Presja spoczywa na Barcelonie. U siebie jesteśmy mocną drużyną. To jeden z tych pojedynków, w których każdy chciałby zagrać – powiedział Varas.
Bramkarz Las Palmas przypomniał swój wspaniały występ na Camp Nou, gdy był jeszcze zawodnikiem Sevilli. Varas obronił wtedy rzut karny wykonywany w doliczonym czasie gry przez Leo Messiego, dzięki czemu zespołowi z Andaluzji udało się bezbramkowo zremisować. – Tamten mecz przeciwko Barcelonie nie był najlepszym w mojej karierze, ale miał największy wydźwięk. Pamiętam, że po przyjściu do szatni miałem w telefonie 60 nieodebranych połączeń z tego samego numeru.
34-latek wciąż nie wie, czy zostanie w klubie na następny sezon. – Mam ofertę przedłużenia kontraktu i muszę ocenić, co będzie najlepsze dla mnie i dla mojej rodziny.
Varas na początku marca stracił miejsce w podstawowym składzie Las Palmas na rzecz Raúla Lizoaina, ale w ostatnich spotkaniach wrócił do bramki drużyny z Wysp Kanaryjskich. W niedzielę będzie starał się powstrzymać tridente złożone z Leo Messiego, Luisa Suáreza oraz Neymara i dać radość kibicom zgromadzonym na Estadio de Gran Canaria w ostatnim meczu na tym stadionie w sezonie 2016/2017.
Komentarze (3)