Halilović: Widzę siebie w wielkim klubie

Ola

14 maja 2017, 09:47

Sport

35 komentarzy

Alen Halilović przyszedł do Barçy jako wielki talent z Chorwacji. Zabrakło mu jednak cierpliwości i regularnej gry, aby udowodnić, że trafił do odpowiedniego miejsca. Został wypożyczony do Sportingu Gijón, a następnie sprzedany do HSV, skąd trafił na wypożyczenie do UD Las Palmas. Dziś zmierzy się ze swoją byłą drużyną. Chorwacki pomocnik w rozmowie ze Sportem opowiedział o swojej dotychczasowej karierze oraz dzisiejszym meczu.

Sport: Odnalazłeś swoje miejsce w Las Palmas?

Alen Halilović: Jestem zadowolony tutaj, to dobre miejsce, by rozgrywać mecze i nabierać pewności siebie.

Jednak nie grasz w pierwszym składzie.

Gram w prawie każdym meczu. Oczywiście, że chciałbym więcej, ale pozostał mi jeszcze rok wypożyczenia i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie zadomowię się w pierwszym składzie. Chcę się dobrze do tego przygotować latem.

Masz dopiero 20 lat, a już nosiłeś koszulki pięciu różnych klubów.

Tak, wciąż jeszcze mam 20 lat, a po dobrym sezonie w Gijón podpisałem umowę z Hamburgiem…

To była zła decyzja?

Prawie w ogóle nie grałem, to był bardzo trudny czas dla mnie, ale wiele się nauczyłem w Niemczech. Problem w tym, że nie grałem, a potrzebowałem tego, by nabierać pewności siebie.

Straciłeś ją w pewnym momencie?

Tak, w Niemczech straciłem pewność, ponieważ prawie nie grałem, a to nie jest łatwe.

Odzyskałeś już tę pewność siebie?

Chciałem wrócić do Hiszpanii i ją odzyskać, zacząć dobrze trenować, grać. Człowiek widzi, że może grać na Bernabéu i rywalizować z tymi zawodnikami. Teraz czuję się bardzo komfortowo.

Jednak brakuje ci regularności.

Tutaj trenuję bardzo, bardzo dobrze, ale to zależy od trenera, żeby dał piłkarzowi dwa, trzy, cztery mecze i nawet jeśli się potknie, dalej na niego stawiał.

Zobaczymy, kto będzie trenerem w przyszłym sezonie…

Ostatecznie wszystko zależy ode mnie i czy otrzymam te cztery czy pięć meczów,  w których widać, czy zawodnik gra dobrze, czy źle.

Jak ty siebie oceniasz?

Dobrze, mieszkam z fizjoterapeutą, który mi pomaga, przygotowuję się z nim codziennie na poziomie fizycznym, ale również dietetycznym.

Piłka to nie wszystko.

Najważniejsze jest to, by być piłkarzem, który potrafi bronić, atakować, zachowywać w pewnych momentach spokój… A to nie jest tylko talent, najważniejsze jest dobre trenowanie oraz życie prywatne.

I cierpliwość.

Tak, cierpliwość jest bardzo ważna. Ja mam 20 lat, a byłem w Barcelonie, Gijón, Hamburgu… Mam cierpliwość i inni również będą ją mieli, jeśli będę się prowadził jak profesjonalista i myślał o futbolu. To właśnie robię.

Zabrakło ci tego wszystkiego, kiedy byłeś w Barcelonie?

Trafiłem tam, gdy byłem bardzo młody, miałem tylko 18 lat. A naprzeciwko miałem Neymara, Suáreza, Messiego… Ciężko jest otrzymywać szanse, ja miałem jeszcze pięć lat kontraktu, ale jestem człowiekiem, który nie lubi siedzieć na ławce i myśleć tylko o cieszeniu się życiem. Chciałem grać oraz by inni mogli zobaczyć, że jestem w stanie to robić.

Dobrze wspominasz swój etap w Barcelonie?

Oczywiście, to spektakularne miasto i jestem bardzo zadowolony, że tam byłem oraz że grałem w jednym zespole z najlepszymi zawodnikami świata. Jednak kiedy się nie otrzymuje minut, a czas leci, nie jest się zadowolonym.

Mecz przeciwko Barcelonie pomoże ci udowodnić, że twój transfer nie był błędem.

Nie muszę niczego udowadniać. Chcę wystąpić w meczu z Barçą, jednak zależy mi tylko na tym, by zagrać dobrze i pomóc moim kolegom. Jesteśmy w stanie zrobić więcej niż robimy w ostatnich spotkaniach, a w pojedynku z Barceloną patrzy na nas cały świat.

Co czujesz, mierząc się ze swoją przeszłością?

Szacunek, mam duży szacunek do Barçy i do jej zawodników, którzy są moimi przyjaciółmi, ale takie jest życie…

Dla Barçy stawka jest dużo większa.

To ważny mecz dla Barcelony, ale dla nas też, ponieważ to nasze ostatnie spotkanie u siebie, a wygranie z Barceloną po dwóch czy trzech nie tak dobrych miesiącach byłoby wyjątkowe dla naszych kibiców.

Odebranie mistrzostwa Barcelonie?

Kwestia mistrzostwa nie zależy od Barçy, a w tym roku Real Madryt gra bardzo dobrze. Zobaczymy, co się wydarzy…

Rozmawiasz czasami z którymś z byłych kolegów?

Z Rakiticiem, z nim rozmawiam dużo, z Piqué, Jordim Albą… Leo i Neymarem. Spędziłem z nimi dobre chwile. To moi przyjaciele.

Widzisz siebie kiedyś w wielkim klubie?

Tak, widzę. Patrzę na przykład Dybali czy Griezmanna, którzy w wieku 19 czy 20 lat nie rozwijali się w najlepszych drużynach świata, ale kiedy otrzymuje się szanse i zagra się jeden czy dwa dobre sezony… Widzę siebie w wielkim klubie, ale muszę się rozwijać.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (35)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze