Wotum nieufności w Barcelonie - czy uda się odwołać zarząd Bartomeu?

Łukasz Lewtak

9 czerwca 2017, 18:25

33 komentarze

Były kandydat w wyborach na prezydenta FC Barcelony Agusti Benedito zapowiedział, że chce złożyć wotum nieufności wobec Josepa Marii Bartomeu i jego zarządu z powodu "największego kryzysu instytucjonalnego" w klubie. Wcześniej o takim zamiarze mówił również Joan Laporta, z którym Benedito rozmawiał już o tej sprawie. Jakie warunki muszą być spełnione, aby złożyć wotum nieufności?

Benedito najpierw zamierza mailowo oraz telefonicznie zbierać zgłoszenia od socios, a następnie złoży odpowiednie dokumenty, by móc zacząć oficjalne zbieranie podpisów. Według statutu klubu będzie miał 14 dni, aby zdobyć poparcie 15% socios (ok. 16 500). Wtedy wniosek zostanie przyjęty i odbędzie się głosowanie nad odwołaniem zarządu, w którym za odejściem obecnych władz musiałoby opowiedzieć się aż 2/3 głosujących.

Droga do przeprowadzenia głosowania nad wotum nieufności jest więc długa. Zebranie ponad 16 tysięcy podpisów socios po zakończeniu sezonu i tuż przed wakacjami z całą pewnością nie będzie łatwym zadaniem. Gdyby jednak to się udało, doszłoby do trzeciego w historii FC Barcelony głosowania nad wotum nieufności dla zarządu klubu.

7 marca 1998 roku grupa o nazwie "L'Elefant Blau" ("Niebieski Słoń"), której członkiem był Joan Laporta, doprowadziła do zwołania głosowania nad wotum nieufności wobec zarządu kierowanego wówczas przez Josepa Lluísa Núñeza. Wraz z wnioskiem ówcześni opozycjoniści złożyli 6000 podpisów socios popierających ich inicjatywę (wtedy konieczne było zebranie podpisów jedynie 5% socios). Następnie specjalnie powołana komisja ds. wotum nieufności przyjęła wniosek "L'Elefant Blau", czym zdecydowała o wysłaniu socios Barcelony do urn. Głosowanie odbyło się na Miniestadi dokładnie 7 marca 1998 roku, w dniu El Clásico na Camp Nou, które Barcelona wygrała 3:0 po golach Andersona, Figo i Giovanniego. Swój głos oddało wówczas łącznie 40 412 socios (44,02% uprawnionych do głosowania). Wynik był dla opozycji jednoznaczny, gdyż ponad 61% głosujących poparło Josepa Lluísa Núñeza, podczas gdy "L'Elefant Blau" otrzymała jedynie 14 358 głosów (nieco ponad 35%).

Drugie głosowanie nad wotum nieufności dla zarządu Barçy miało miejsce 6 lipca 2008 roku z inicjatywy Oriola Giralta, który był przeciwnikiem ówczesnego prezydenta Joana Laporty. 60,6% (23 870 osób) opowiedziało się za dymisją zarządu Laporty, za pozostaniem prezydenta na stanowisku głosowało 37,75% (14 871 osób), a 1,5% (540) oddało pusty głos. Komisja naliczyła również 108 (0,27%) nieprawidłowych głosów. Taka sytuacja oznaczała, że wotum nieufności nie było skuteczne, bowiem nie został osiągnięty próg 66,6% socios chcących odejścia ówczesnych władz. Frekwencja wyniosła 33,15%, co oznaczało, że w głosowaniu wzięło udział 39 389 osób. Do odwołania zarządu Laporty zabrakło zaledwie 2387 głosów.

W 2013 roku grupa o nazwie "Go Barça" z Jordim Casesem i Joanem Arnesem na czele chciała złożyć kolejny wniosek o wotum nieufności, tym razem przeciwko zarządowi Sandro Rosella. Zmieniono jednak wtedy statut klubu i inicjatorzy musieli zebrać już podpisy nie 5%, a 15% socios, co okazało się niemożliwe. Ostatecznie grupa "Go Barça" wycofała się ze swoich planów.

Teraz podobną inicjatywę chce zgłosić Agusti Benedito. Gorąco wspierał go będzie Joan Laporta. Jeśli pod wnioskiem o przeprowadzenie głosowania nad wotum nieufności uda się uzyskać podpisy 15% socios, wtedy w najbliższym czasie obecny zarząd zostanie poddany ocenie i stanie przed poważnym testem.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (33)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze