Belletti: Paulinho jest gotowy na Barçę

Dariusz Maruszczak

30 czerwca 2017, 15:37

Mundo Deportivo

32 komentarze

Juliano Belletti jest pamiętany przede wszystkim ze swojej bramki w finale Ligi Mistrzów w 2006 roku, która dała Barcelonie drugi w jej historii triumf w tych rozgrywkach. Dziś Brazylijczyk wraca na Camp Nou, aby rozegrać w barwach legend Barçy mecz charytatywny przeciwko byłym piłkarzom Manchesteru United. Z tej okazji Belletti udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo, w którym wypowiedział się m.in. na temat planów transferowych klubu, nowego trenera Ernesto Valverde i swojej roli w pomocy Chapecoense.

Zdenerwowany przed powrotem na Camp Nou?
To była niespodzianka, nie sądziłem, że jeszcze kiedyś tu wrócę. Zmierzymy się ze wspaniałą drużyną, przed 50 tysiącami kibiców. To coś wyjątkowego, również z tego powodu, że jest to mecz charytatywny.

Pokonaliście Real Madryt. Jesteście w stanie wygrać z Manchesterem?
Spotkanie z Manchesterem jest charytatywne, ale to w końcu też rywalizacja. Nikt nie lubi przegrywać i zrobimy wszystko, by kibice dobrze się bawili.

Grałeś w Barcelonie na prawej obronie, a klub szuka właśnie piłkarza na tę pozycję. Co sądzisz o Bellerinie, którego Barça chciałaby kupić?
Nie widziałem go w akcji wystarczająco wiele razy. Barcelona powinna sprowadzić takiego zawodnika, jakiego chce nowy trener, ale rozumiem, że dyrekcja sportowa szuka piłkarzy, którzy mogą dostosować się do stylu i wymagań klubu. Barça nie ma czasu na testy. Na tej pozycji klub chce mieć kogoś, kto przyjdzie i od razu zrobi różnicę.

Twój rodak Paulinho zapewniał, że otrzymał ofertę z Barcelony. Widziałbyś go w Barçy?
Paulinho jest podstawowym zawodnikiem reprezentacji Brazylii, gra imponującą piłkę, jest bardzo regularny i inteligentny. Myślę, że jest gotowy na Barçę. Ludzie myślą o nim głównie w kontekście występów w Tottenhamie, ale uważam, że skoro jest podstawowym piłkarzem Canarinhos, to może również być istotnym graczem Blaugrany.

Wiele mówi się także o Lucasie Limie, pomocniku Santosu. Co przemawia na jego korzyść?
W Brazylii jest gwiazdą, ale Valverde musi przemyśleć, czy jego sposób gry może być użyteczny w Barcelonie. Lucas Lima z pewnością jest świetnym piłkarzem, ale nie wiadomo, czy będzie umiał przystosować się do tego, czego wymaga trener. Giuly był bardzo ofensywnym piłkarzem w Monaco, ale kiedy trafił do Barçy, szybko potrafił się zaadaptować. Przypadek Lucasa Limy może być podobny.

W Palmeiras gra Yerry Mina, którego Barcelona może sprowadzić. Widziałeś go w akcji?
Pod względem umiejętności gry w defensywie jest bardzo dobry. Palmeiras nie wyprowadza piłki tak, jak czyni to Barca, ale to jest rzecz, której może się nauczyć.

Priorytetem transferowym klubu jest jednak bez wątpienia Marco Verratti.
Nie śledziłem dokładnie jego gry, ale ma jakość i warunki, aby przystosować się do stylu Barcelony i realizować to, czego będzie od niego oczekiwał Valverde. Nie możemy jednak mówić, że jest idealnym następcą Xaviego, bo to nie pomaga piłkarzowi, który ma trafić do klubu. Każdy ma swoją drogę. W pierwszym spotkaniu przeciwko Barçy zagrał bardzo dobrze, ale mecze z Dumą Katalonii zawsze motywują mocniej.

Jesteś w stanie zrozumieć wydatek rzędu 100 milionów euro na zakup piłkarza?
Rynek mówi sam za siebie. Kiedy Ronaldinho trafił do Barcelony za 25 milionów, Internet nie był tak rozpowszechniony, a piłka nie była aż tak międzynarodowa. Teraz za pomocą jednego kliknięcia można kupić koszulkę dowolnego gracza z dowolnego miejsca na świecie, a wizerunek zawodnika jest jeszcze bardziej wartościowy. To wszystko jest kwestią marketingu.

Odszedł Luis Enrique, przyszedł Ernesto Valverde. Myślisz, że będzie w stanie odnieść sukces?
Mam nadzieję, że tak. Nie znam jego pracy na wylot, żeby wypowiadać się na temat detali, ale ma wszystko, co potrzeba, aby tu triumfować. Jest doświadczony, wie, jaka jest Barça i jak gra, zna presję towarzyszącą pracy w tym klubie, zna piłkarzy. 

Po tragedii Chapecoense reprezentowałeś Barcelonę w Chapeco. Teraz ten brazylijski klub zagra w Pucharze Gampera. Zadowolony z tej inicjatywy?
Kiedy mówią, że "Barcelona to więcej niż klub", to mają na myśli takie rzeczy jak ta. Byłem tam trzy dni w imieniu Barçy, żeby okazać solidarność i pomoc rodzinom. To bardzo smutny moment w historii Chapecoense. Ten sport ma dużo możliwości, aby pomagać w sferze socjalnej, i Barcelona to czyni.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (32)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze