Laporta: Obecny zarząd niszczy Barcelonę [cz.1]

Julia Cicha

14 sierpnia 2017, 21:14

Goal.com

182 komentarze

Wszystko zaczęło się od genialnego Brazylijczyka oraz transferu z PSG. Joan Laporta został wybrany na prezydenta FC Barcelony w 2003 roku i sprowadził do klubu Ronaldinho, który miał pomóc we wdrożeniu ambitnego planu sportowego. Dzisiaj, wstrząśnięty odejściem Neymara, kataloński klub znacznie oddalił się od miejsca, w którym Laporta zostawił go w 2010 roku.

Za jego kadencji Barcelona wygrała wszystko. W latach 1999-2004 klub nie zdobył żadnego trofeum, ale już pod wodzą Franka Rijkaarda zespół wygrał Ligę Mistrzów oraz mistrzostwo Hiszpanii. Zwycięską passę kontynuował Pep Guardiola. Do czasu odejścia Laporty drużyna Guardioli zdobyła siedem tytułów, wliczając w to tryplet w sezonie 2008/09 oraz sześć trofeów w ciągu 16 miesięcy. Barça była znana z wygrywania w świetnym do oglądania stylu.

− Najważniejsze zwycięstwa to te w Lidze Mistrzów oraz 6:2 z Realem na Bernabéu. Mówię o poziomie sportowym oraz o niepowtarzalnym stylu gry Barçy. Właśnie te mecze zapamiętałem i to z nich jestem dumny – powiedział Laporta w wywiadzie dla goal.com.

W 2010 roku wybory prezydenckie wygrał Sandro Rosell, niegdyś przyjaciel, a później rywal Laporty. Wtedy wszystko się zmieniło, m.in. przez oskarżenia ze strony Rosella o zadłużenie klubu przez Laportę. – Jego jedynym celem było zdyskredytowanie poprzedniego zarządu. Zostawiliśmy mu najlepszą Barçę w historii. Minęło siedem lat, a oni dalej podtrzymują tamte kłamstwa, by współpracować z Katarem. Usunęli logo UNICEF-u z koszulek, umieścili tam katarskiego sponsora, a potem oczerniali mnie, mówiąc, że źle zarządzałem klubem, przez co musieli szukać sponsora – opisuje Laporta.

− Teraz wszystko wychodzi na jaw. Były prezydent Barcelony mówi, że źle zarządzałem klubem, a teraz sam jest w więzieniu za domniemane kontakty z grupami przestępczymi, pobieranie nielegalnych prowizji i pranie brudnych pieniędzy. Musieliśmy przejść przez trudne i niesprawiedliwe chwile, ponieważ odchodząc z klubu, zostawiliśmy najlepszą Barçę w historii, a kolejny zarząd nas oczerniał – dodaje Laporta, po czym przypomina, że „na szczęście sąd przyznał nam rację. Po siedmiu latach udowodniono, że dobrze zarządzaliśmy klubem, dbając o jego finanse”.

− Trudno jest lubić Bartomeu, ponieważ swoim nastawieniem karmił Barcelonę kłamstwami, a poza tym zostały mu postawione zarzuty, więc nie jest osobą godną zaufania. Widzimy, że jest jedynie marionetką Rosella. To hańba, Barça ma kłopoty, ponieważ obecny i były prezydent dogadali się z prokuraturą, która wcześniej skazała klub, po raz pierwszy w historii, za podwójne przestępstwo podatkowe. Ich działania nie są przejrzyste, nie dają odpowiedniej ilości informacji. Wszystko jest niejasne i to z winy obecnego prezydenta  – zaznacza sternik Barcelony w latach 2003-10.

Barcelona zdobyła kolejny tryplet w sezonie 2014/15, ale sukces ten został osiągnięty dzięki bardziej pragmatycznemu stylowi gry, opartemu głównie na geniuszu Leo Messiego, Luisa Suáreza i Neymara w ataku. Po takim sukcesie Laporta przegrał wybory w 2015 roku, choć zapewnia, że chciał pokazać, że inny sposób zarządzania klubem jest możliwy. − Mimo trypletu chciałem zmienić zarządzanie klubem. Chciałem pokazać, że nie potrzebujemy Katarczyków, nie będziemy niszczyć La Masíi oraz kupować zawodników po bardzo wysokich cenach. Pragnąłem pokazać klub z logiem UNICEF-u na koszulkach, klub związany ze stylem gry Johana Cruyffa, oparty na La Masíi. Taki model zbudowaliśmy w przeszłości, a obecnie jest on niszczony.

− Instytucja stała się ważniejsza od klubu, a klub jest zależny od tego, co dzieje się na boisku. Zarząd nie zaplanował z wyprzedzeniem zmian w zespole i dlatego poprzedni sezon skończył się tak a nie inaczej. Nasz skład nie jest wyrównany, nie dbamy o wychowanków, którzy nie przechodzą do pierwszego zespołu. Martwi mnie to, ponieważ wypracowany przez nas model był do tej pory podziwiany i, według mnie, pozwalał na rywalizację z najbogatszymi klubami. Z naszej szkółki wywodzi się wiele gwiazd odnoszących sukcesy w pierwszej drużynie Barcelony – kontynuuje Laporta.

Były prezydent Barçy ma wiele do powiedzenia na temat La Masíi. − Niewielu wychowanków trafia obecnie do pierwszego zespołu. Zatrzymano tych, których mieliśmy, ale nie zapewniono im następców. Do tej pory korzystano ze świetnego pierwszego składu, ale nie myślano o przyszłości. Poza Sergim Roberto, który właściwie zalicza się jeszcze do czasów naszych rządów, w pierwszym zespole nie utrzymał się żaden wychowanek. Wręcz przeciwnie – sprzedawano ich lub sami odchodzili. To bardzo niepokojące, musimy kształcić utalentowanych graczy, a talentów w Barçy na pewno nie brakuje.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (182)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze