Bartomeu: Musimy być optymistami [cz. 1]

Julia Cicha

5 września 2017, 15:05

Mundo Deportivo

67 komentarzy

Josep Maria Bartomeu udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo. Poniżej prezentujemy pierwszą część rozmowy, w której prezydent skomentował działania Barcelony na rynku transferowym oraz odpowiedział na zarzuty stawiane zarządowi, zaznaczając, że nie widzi powodu do składania wniosku o wotum nieufności.

Okienko transferowe zostało zamknięte, a wam nie udało się pozyskać Coutinho, co powoduje niezadowolenie części kibiców. Barça jest w kryzysie?
Nie. Staraliśmy się mieć jak najlepszy skład, a teraz spróbujemy wygrać wszystkie możliwe trofea.

Zauważyłeś, że niektórzy zaczynają atakować zarząd jeszcze zanim sezon zaczął się na dobre?
Pesymizm jest zauważalny. Czytam i słyszę negatywne komentarze, a przecież jesteśmy Barceloną, jednym z najważniejszych klubów na świecie. Jesteśmy przygotowani do rywalizacji, mamy nowych piłkarzy i celujemy we wszystkie tytuły. Proszę o niepodchodzenie do wszystkiego z pesymizmem, ponieważ wtedy wydaje się, że straciliśmy wartość sportową, a nie jest to prawda.

Dlaczego uważasz, że pojawił się pesymizm?
Nie wiem. W minionym sezonie zdobyliśmy Superpuchar Hiszpanii i Puchar Króla, do ostatniej kolejki walczyliśmy o mistrzostwo Hiszpanii, a w Lidze Mistrzów rzeczywiście nam nie poszło. Doszło do zmian, odszedł Luis Enrique i zatrudniliśmy Valverde. Jeden z ważnych piłkarzy odszedł po zapłaceniu klauzuli, ale pozyskaliśmy nowych, którzy również będą pełnić ważną rolę w zespole. Semedo, Paulinho, Deulofeu i Dembélé jako zastępca Neymara. Mówię o pesymiźmie, ponieważ wydaje się, że jesteśmy teraz gorsi, a nie jest to prawda. Wciąż aspirujemy do bycia lepszą drużyną. Aleñá czy Ortolá z Barçy B mają szansę na grę w pierwszym zespole. Zobaczycie, że będziemy rywalizować lepiej niż w poprzednim sezonie. Bez Neymara, ale z zawodnikami takimi jak Dembélé. Nie mamy już tridente, ale za to zyskamy większą równowagę na boisku, jest to widoczne w grze Valverde. Bardzo dobrze wprowadza zmiany w zespole, wierzy w nasz styl i skupia się na wychowankach i La Masíi.

Real jest lepszy od Barçy?
Nie jest i od czasów Ronaldinho nigdy nie był. Barça zdominowała piłkę nożną i stała się odnoszącą sukcesy drużyną. W związku z tym przeprowadziliśmy konkretne zmiany. Projekt Rijkaarda odniósł sukces, tak samo ten Pepa oraz Tito, gdy mógł trenować. Martino wygrał jedynie Superpuchar, ale dał zespołowi coś od siebie. Potem przyszedł Luis Enrique, który wygrał wszystko. Teraz pora na Valverde, któremu ufamy, ponieważ wierzy w nasz styl, szkółkę i dobrze planuje spotkania.

Epoka sukcesów Barcelony to epoka Messiego, prawda?
Zaczęła się od uśmiechu Ronaldinho, a potem Messi przejął pałeczkę. To najlepsi piłkarze pod wodzą dobrych trenerów.

Neymar zdradził Barçę?
Nie zachował się odpowiednio.

A jak powinien był się zachować?
Jeśli zawodnik chce odejść, powinien jasno oznajmić to klubowi, a potem zająć się tą sprawą. Dzięki temu zyskuje się czas na szukanie zastępcy. Neymar nie dał nam tej szansy, razem z ojcem milczał na temat przyszłości, mówiąc, że nie jest zdecydowany… Brak decyzji oraz wpłacenie 222 milionów klauzuli sprawiły, że ceny na rynku bardzo wzrosły.

Zbyt wolno szukaliście jego następcy?
Zaczęliśmy szukać w momencie, w którym dowiedzieliśmy się, że Neymar odchodzi.

Minguella powiedział, że już w maju ostrzegł was, że tak się stanie.
Mnie niczego nie powiedział, być może komuś innemu. Z Minguellą, którego bardzo szanuję, rozmawiałem ostatnio o piłce w styczniu u niego w domu. Myślę, że był to piątek 27 stycznia. W trakcie tournée klub zdawał sobie sprawę, że Neymar może odejść, i zaczął działać. Od samego początku wybranym przez nas zastępcą był Dembélé. Transfer zajął nam trochę czasu. Gdyby ojciec Neymara powiedział nam wcześniej, że ten chce odejść, cena Dembélé byłaby inna. Pragnę przypomnieć, że ceny na rynku rosną z powodu pieniędzy niepochodzących ze źródeł związanych z piłką. Tak samo jest w Anglii i we Francji.

Dlaczego Neymar odszedł?
Nie wiem, trzeba zapytać jego, nam nie powiedział. Dla pieniędzy? Dla bycia liderem? Tutaj był w najlepszym klubie, otoczony najlepszymi zawodnikami, grając z najlepszym piłkarzem – Leo Messim. Nie wiem, dlaczego odszedł. Po prostu zapłacił klauzulę i tyle.

Jesteś zadowolony ze wzmocnień w tym okienku transferowym?
Chcieliśmy pozyskać prawego obrońcę i pomocnika. Pojawiło się wiele nazwisk, ale jestem zadowolony z wyboru Semedo, dobrze radził sobie w wielu meczach. Paulinho jest typem gracza, którego chcieliśmy. Jest silny i dobry technicznie. Do tego musimy dodać Deulofeu wracającego do drużyny. Nie przewiedzieliśmy transferu lewoskrzydłowego, ponieważ nie wiedzieliśmy, że Neymar odejdzie. Postawiliśmy na Dembélé i pozyskaliśmy go.

Jesteś rozczarowany, że nie udało się z Coutinho?
Być może istniała potrzeba sprowadzenia jeszcze jednego zawodnika, ale wobec obecnych cen i inflacji zdecydowaliśmy się nie kontynuować negocjacji. Teraz musimy poczekać do stycznia i, jeśli zajdzie taka potrzeba, wprowadzić poprawki.

Coutinho może przyjść w styczniu?
Nie mówię o nikim konkretnym, zobaczymy.

Liverpool zaprzecza, że zażądał 200 milionów euro.
To prawda, taką cenę ustalili.

Dlaczego nie pozyskaliście Seriego?
Taka była decyzja trenera. Byliśmy nim zainteresowani, ale po przeanalizowaniu potrzeb drużyny okazało się, że nie był nam potrzebny.

Ale zainteresowanie Serim było wynikiem decyzji trenera, prawda?
Barça negocjowała w sprawie tego transferu na życzenie sztabu trenerskiego, ale po przemyśleniu potrzeb zespołu, nie umiejętności piłkarza, zdecydowano się zrezygnować z niego. Druga analiza polegała na rozważeniu potrzeb drużyny, nie chodziło o gracza. Mógł wpłynąć na to fakt, że mamy wielu pomocników i nikt nie odszedł…

Macie sobie coś do zarzucenia?
Po pierwsze uwierzyliśmy Neymarowi i jego ojcu. Po drugie plan sprzedaży zawodników nie wyszedł tak, jak zakładaliśmy.

Mogliście kupić Mbappe za 120 milionów?
Po odejściu Neymara sztab trenerski postawił na Dembélé. Nie było żadnych rozmów o Mbappe.

Emery powiedział Valverde, że nie staraliście się pozyskać Verrattiego. To prawda?
Chciałbym przypomnieć okładkę Mundo Deportivo, na której pozował Verratti. Oczywiście, że staraliśmy się go pozyskać.

Dlaczego się nie udało?
Klub nie chciał go sprzedać. W tym wypadku Barça i inne kluby ligi hiszpańskiej są w gorzej sytuacji.

Nie da się tego zmienić?
Rozmawiamy z UEFA i FIFA, ale tutaj chodzi o sprawy związane z pracą. W lidze hiszpańskiej obowiązują klauzule, ponieważ domagał się tego Związek Hiszpańskich Piłkarzy, a sędzia przyznał mu rację. Związki z innych państw powinny zgłosić się z tą sprawą do swoich sądów.

Bez Verrattiego i Coutinho brakuje wam zawodnika do gry kombinacyjnej?
Stwierdziliśmy, że mamy już piłkarzy organizujących grę, a także przygotowanych do tego wychowanków, np. Carlesa Aleñę. Lepiej postawić na swoich zawodników niż wydawać pieniądze na graczy z innych klubów.

Czy niektórzy z zawodników, których nie udało wam się sprowadzić, pojawią się na Camp Nou za rok?
Plany zmieniają się z sezonu na sezon. Wszystko zależy od tego, jak poradzimy sobie w obecnej kampanii, nasze cele mogą się zmienić. Musimy poczekać do kolejnego lata.

W miniony piątek Agusti Benedito złożył wniosek o wotum nieufności. Uważasz, że miał ku temu powody?
Miał do tego prawo jako socio, ale nie zgadzam się z nim, nie zaszły wyjątkowe okoliczności, które by to usprawiedliwiały.

Dlaczego nie?
Jeśli przeanalizujemy trzy filary klubu, a więc aspekty sportowe, ekonomiczne i społeczne, widać, że nie ma odpowiednich argumentów do złożenia tego wniosku.

Wyjaśnij, proszę.
Zakończyliśmy właśnie pełen sukcesów etap Luisa Enrique, wygrywając 9 z 13 tytułów. Teraz zaczynamy nowy projekt z Valverde, który wierzy w nasz system oraz w młodych zawodników takich jak Ortolá. Ma dobry skład, by stawić czoła wyzwaniom.

A sprawy ekonomiczne?
Nie mogłoby być lepiej. Znajdujemy się wysoko na liście Forbes, mamy pieniądze i zaczynamy projekt Espai Barca. Niedługo rozpoczniemy budowę Estadi Johan Cruyff, a pod koniec roku zatwierdzimy projekt strefy Les Corts.

A kwestie społeczne? Pojawiła się krytyka…
Rozumiem, że pojawia się krytyka zarządu, dlatego proszę, byśmy nie byli pesymistami. Mamy dobrą drużynę, zamknięty skład i musimy wspierać zespół w każdym meczu aż do końca.

W takim razie dlaczego Benedito złożył wniosek?
Nie wiem. Kiedy złoży wypełnione karty do głosowanie, będzie musiał wyjaśnić nam swoje motywy.

Pojawiła się rozbieżność dat podanych przez klub i Benedito.
Klub jasno informuje, że termin na zbieranie podpisów mija 19 września o 23:30, tak mówi statut.

Benedito twierdzi, że sobota nie jest dniem roboczym.
My trzymamy się prawa, a we wcześniejszych procesach soboty zawsze uznawane były za dni robocze. Benedito nie zamierza zbierać podpisów w najbliższą sobotę przy okazji meczu z Espanyolem?

Będzie zamieszanie związane z tym tematem…
Nie, ponieważ prawo i statut stawiają sprawę jasno. Jeśli naprawdę pojawi się zamieszanie przez te 2-3 dni różnicy, Zarząd będzie wspaniałomyślny.

Zamierzasz podać się do dymisji?
Nie. Zostały cztery lata kadencji i zamierzamy wypełnić obietnice złożone socios, którzy głosowali w wyborach w 2015 roku.

Boisz się, że jeśli wyniki Barcelony nie będą dobre, przysłuży się to wnioskowi o wotum nieufności?
Trzeba oddzielić codzienność klubu od rozwoju projektu zarządu. Sezon dopiero się zaczyna i chcemy wygrać wszystkie mecze, ale nie jest to możliwe. Jeśli pojawi się jakiś zły wynik, jestem pewien, że trener i zespół sobie z tym poradzą.

Uważasz, że bez referendum w sprawie niepodległości Katalonii, które odbędzie się 1 października, nie byłoby wniosku o wotum nieufności?
Nie sądzę, by było to związane z polityką, ale chcę zapewnić socios, że jako klub jesteśmy niezależni ekonomicznie, politycznie i medialnie. Jesteśmy katalońskim i prokatalońskim klubem i pragniemy, by socios dalej mieli władzę.

Bycie prezydentem Barcelony to dobra posada, klub jest silny finansowo i ma wielkie plany.
W ciągu kilku tygodni zaprezentujemy rekordowe przychody przekraczające 900 milionów euro. Nasze dochody zwiększą się spektakularnie, klub jest w stanie sam się utrzymać, ma pieniądze na inwestycje. Jeśli ktoś chce tu przyjść, musi chcieć pracować, a nie zajmować się interesami czy polityką.

Uważasz, że Barça może mieć wrogów u siebie, nie tylko w rozgrywkach?
Taka sytuacja często ma miejsce w Barcelonie. Zawsze mówiłem, że akceptujemy krytykę i różne opinie, jeśli tylko są konstruktywne. Dzięki temu jesteśmy wielkim klubem. W swojej historii Barça ciągle była krytykowana i wychodziła z tego silniejsza. Zawsze wychodzi z kryzysu, choć obecna sytuacja nie jest kryzysem.

Jak wyglądają negocjacje w sprawie sponsora na koszulkach treningowych?
Negocjujemy z kilkoma zainteresowanymi firmami.

A koszulki drużyny kobiet?
Nad tym też pracujemy, trzeba wziąć pod uwagę, że od przyszłego roku będziemy mieli również drużynę w lidze amerykańskiej.

Zamierzasz mianować wiceprezydenta ds. finansowych?
Na razie tego nie przewiduję. Mamy już skarbnika, jest nim Enric Tombas i wg statutu jest to trzecie najważniejsze stanowisko w klubie, po prezydencie i pierwszym wiceprezydencie. To on kontroluje sprawy finansowe.

Boisz się, że to wszystko może wpłynąć na rezultaty?
Nie, widząc grę piłkarzy myślę, że są niewrażliwi na kontrowersje i dyskusje otoczenia klubu. Są zmotywowani i z radością chcą iść naprzód.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (67)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze