FC Barcelona jest blisko poszerzenia współpracy z firmą Beko. Nie podpisano jeszcze umowy, ale, jak informuje Mundo Deportivo, nowy kontrakt na cztery sezony sprawi, że turecka firma stanie się trzecim najważniejszym sponsorem klubu, po Nike i Rakutenie.
Obecne porozumienie obowiązujące do 2018 roku zakłada, że logo Beko pojawiać się będzie na rękawie koszulek pierwszego zespołu Barcelony oraz z tyłu koszulek treningowych. Poza tym umowa obejmuje dodatkowe wydarzenia takie jak sesje fotograficzne zawodników oraz prawa marketingowe i ofertę VIP. Nowy kontrakt będzie bardziej korzystny finansowo. Beko płaciło do tej pory Barcelonie 8-10 milionów, a teraz mówi się o podwojeniu tej kwoty. Mundo Deportivo podaje, że klub miałby zarobić 80 milionów euro w trakcie czterech sezonów. W konsekwencji logo Beko stanie się bardziej widoczne na strojach treningowych, a także pozostanie w niezmienionej formie na koszulkach meczowych.
Głównym punktem poszerzenia kontraktu jest umowa sponsorska z La Masíą. Już niedługo logo Beko może pojawić się na budynkach szkółki Barcelony. Umowa działałaby na podobnych zasadach co planowana zmiana nazwy Camp Nou, na której klub planuje zarobić około 400 milionów w ciągu 30 lat.
Wiceprezydent Manel Arroyo i Francesco Calvo, odpowiedzialny za handel międzynarodowy, od miesięcy pracują nad umową z Beko i wydaje się, że negocjacje wchodzą już na ostatnią prostą. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, klub będzie mógł zaakceptować porozumienie i ogłosić je już na poniedziałkowym zebraniu zarządu. Mimo wszystko Barcelona nie spieszy się z negocjacjami. Do tej pory prezydent Bartomeu zapewnił jedynie, że przed 30 czerwca zostanie zwołane nadzwyczajne zgromadzenie socios compromisarios, na którym zapadnie decyzja odnośnie naming rights stadionu.
Komentarze (35)