Trener Leganés przeanalizował występ swojej drużyny przeciwko Barcelonie na pomeczowej konferencji prasowej.
Leganés wciąż nieco brakuje w meczach z niektórymi drużynami...
Pierwsze pół godziny spotkania nie podobało mi się, nie mieliśmy piłki, było nam ciężko. Brakowało nam nieco entuzjazmu, za bardzo szanowaliśmy rywali. Później, mając już piłkę, stworzyliśmy niebezpieczeństwo pod bramką, mogliśmy strzelić gola. Musimy się poprawić, bo w przeciwnym wypadku mecze właśnie tak będą się układać. Nie ma przypadków.
Wszystko zmienia się po stracie bramki?
Kiedy udawało nam się dobrze bronić, odzyskiwać piłkę i wychodzić z akcjami, wiele nas to kosztowało, brakowało nam agresji. Przed stratą bramki Amrabat miał dobrą okazję. Musimy bronić agresywnie, strzelanie wiele nas kosztuje, jednych więcej niż innych. Barcelona zyskała kontrolę dzięki trafieniu na 1:0, zmieniło ono nastroje na boisku. W drugiej połowie zagraliśmy inaczej i podobało mi się to. Przez pierwsze 20-25 minut byliśmy bliżej rywali, zdarzyły się faule. Było to bliższe tego, jak chcielibyśmy grać. Później padł gol na 0:2, graliśmy w końcu ze świetną drużyną. Wyciągniemy z tego konsekwencje.
Dlaczego Raúl zmienił Siovasa?
Siovas miał źółtą kartkę. Przegrywaliśmy 0:2, a Vidal szukał Rico i zagrywał piłki za Gabriela. Mogło to być niebezpieczne, a Raúl grał już na tej pozycji. Uważałem, że musieliśmy zabezpieczyć się w ten sposób.
To był mecz pojedynczych błędów.
W Primera División różnica jest zazwyczaj widoczna w polu karnym. Wypracowane akcje, celne strzały. Jedni strzelają celniej niż inni. My straciliśmy wiele bramek w sytuacjach, których powinniśmy unikać. Możemy rywalizować, ale nie możemy o tym zapominać. W naszym polu karnym nie zagraliśmy przekonująco, a pod bramką Barcelony nie wykorzystaliśmy tych 2, 3 czy 4 okazji, które mieliśmy. Jako Leganés musimy to zaakceptować. Musimy poprawić grę bez piłki, by być bliżej zwycięstwa.
Czy przyda się do czegoś stwierdzenie, że Leganés zasłużyło na więcej?
Każdy z naszych meczów był inny. Powtarza się to, że tracimy za dużo bramek. Osiem to za wiele, nieważne, jak dobrzy są rywale… Gramy w Primera División, jeśli będziemy tyle tracić i pozwalać na tworzenie tylu okazji, będzie nam trudno utrzymać się w lidze. Tutaj leży różnica. Nie możemy popełniać błędów. Czasem możemy zagrać atrakcyjniej, ale w takich spotkaniach dużo tracimy. Trzeba zresetować się po raz kolejny. Nie zagraliśmy tak źle. Teraz jedziemy do Vigo, potem gramy w Pucharze. Nie wierzę w przypadki. Jeśli strzelono nam osiem bramek… Trzeba się temu przyjrzeć. Dobre wrażenie nie pomaga w rywalizacji.
Co powiesz o bramce na 0:1?
Pichu wyczuł podanie i miał czas na wyciągnięcie ręki, ale piłka spadła tuż przed Suárezem. Ja jednak skupiłbym się na tym, co było wcześniej. Podczas kontrataku nie byliśmy zwarci, Busquets miał za dużo czasu na myślenie. Dotknął piłkę 2-3 razy. W takich sytuacjach musimy być bliżej rywala, to tam musimy być silniejsi. Pozostałe rzeczy po prostu się zdarzają. Nie chcę, żeby zdarzały nam się wahania formy. Nie możemy myśleć, że ponieważ teraz jesteśmy wysoko, będziemy grać w Lidze Europy. Ta porażka również nie jest katastrofą, takie rzeczy mogą się przytrafić. Przeanalizujemy wszystko, by w kolejnym meczu zagrać lepiej.
Barça robi różnicę.
Ma inny potencjał niż my. Gra innym systemem, z dwoma napastnikami, czasem czwórką pomocników. Wciąż zachowuje styl Barcelony z ostatnich lat, ale zmienia niektóre pozycje. Dobrze dominuje w obu polach karnych i ma świetnego trenera.
Komentarze (1)