Rywalizacja w lidze z każdym tygodniem nabiera rumieńców. Zbliżamy się do końca rundy jesiennej, a w wyścigu o tytuł mistrzowski wciąż liczą się Valencia i Atlético, dzięki czemu spotkania na szczycie będą jeszcze bardziej emocjonujące. Liderem pozostaje Barcelona, która pod wodzą Ernesto Valverde być może nie imponuje rozmachem w grze ofensywnej, ale gromadzi punkty z zadziwiającą regularnością i nie przegrywa. Do dzisiejszego spotkania z Deportivo można zatem podchodzić ze spokojem.
Wraz z końcem roku zawsze przychodzi czas podsumowań. Dla Barcelony z pewnością był to wyjątkowo trudny okres, pełen niespodziewanych zwrotów akcji i bolesnych porażek. Wszystko wskazuje jednak na to, że zakończenie może być wyjątkowo udane. Zespół odzyskał niezbędną do zwyciężania równowagę, a każdy kolejny mecz potwierdza, że pokonanie Dumy Katalonii to wyjątkowo trudne zadanie. Kiedy przyszedł na to czas, swój egzamin zdał nawet skreślony już przez kibiców na dobre Thomas Vermaelen. Zanim jednak wystawimy piękną laurkę nowemu szkoleniowcowi Barcelony – nadchodzi kluczowy tydzień.
Deportivo czeka na swój moment
Na początek do Barcelony zawitają podpopieczni Cristobala Parralo, dla których trwające rozgrywki są prawdziwym pasmem niepowodzeń. Deportivo wygląda fatalnie zwłaszcza w meczach wyjazdowych – na stadionach rywali udało się do tej pory zgromadzić zaledwie pięć oczek, co plasuje ekipę z Galicji na jednej z ostatnich pozycji. W takich okolicznościach trudno oczekiwać, by do przełamania doszło właśnie na Camp Nou, skąd goście wywieźli w tym sezonie tylko jeden punkt. Jeśli jednak Deportivo miałoby dzisiaj nawiązać walkę, to swoją formę z meczu przeciwko Leganés muszą potwierdzić nie tylko defensorzy, ale także kwartet ofensywny z Adriánem Lópezem i Lucasem Pérezem na czele. W ostatniej kolejce pomimo dobrej gry potrzebowali oni aż 16 strzałów, by zdobić zwycięską bramkę. Powtórzenie takiej skuteczności na Camp Nou punktów by raczej nie przyniosło.
Prosimy bez niespodzianek
O ile goście musieliby wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, by mieć szansę na wywiezienie choćby punktu z Barcelony, o tyle gospodarze muszą po prostu zagrać swoje. Przy obecnej kadrze trudno oczekiwać fajerwerków, ale o punkty można być spokojnym. Ernesto Valverde przyzwyczaił nas do tego, że rotacje stosuje z rozwagą i nie inaczej powinno być dzisiaj. Najbardziej prawdopodobna jest zmiana na pozycji defensywnego pomocnika. Sergio Busquets jest zagrożony absencją w El Clásico, a trenerzy z dobrym skutkiem sprawdzili już rozwiązanie z Rakiticiem w tej roli. Nie wiemy także, kto ostatecznie będzie partnerem Piqué na środku obrony. Jeśli do jedenastki po dłuższej przerwie wróci Mascherano, to będzie on także faworytem do gry na Bernabéu. Bardziej prawdopodobny wydaje się jednak wariant z Vermaelenem, który w tym sezonie nie zawodzi. Linię ataku powinien natomiast uzupełnić Paco Alcácer,
Zagrać, jak na lidera przystało
Roszady w składzie mogą mieć dziś wpływ na płynność gry oraz jakość akcji ofensywnych, ale przy tak szerokiej kadrze i jasno nakreślonej taktyce, Barcelona powinna bez większego trudu wykorzystać wszystkie słabości Deportivo. W tym sezonie przekonaliśmy się już, że w tej ekipie jest co najmniej kilku zawodników, którzy mogą okazać się bohaterami spotkania. Swoją chwilę mieli już Paco, Paulinho, Alba, Ter Stegen czy Rakitić. A jeśli nie pojawi się nikt z drugiego szeregu, to zawsze można liczyć na Leo Messiego.
Komentarze (17)