Napastnik FC Barcelony Luis Suárez był dziś rano gościem programu "Fricandó Matiner", nadawanego przez stację radiową RAC105. Tuż po zakończeniu treningu Urugwajczyk rozmawiał z dziennikarzami przez telefon na temat bieżących spraw drużyny.
Jednym z tematów rozmowy byli zawodnicy, którzy mogą w najbliższym czasie wzmocnić Barcelonę. – Zarówno Coutinho, jak i Griezmann to zawodnicy światowej klasy, dlatego są w tym momencie swojej kariery tam, gdzie są. Obaj są młodzi i mają przed sobą wiele lat gry, a w Barcelonie zawsze chcemy mieć najlepszych piłkarzy – podkreślił Suárez. Urugwajczyk bardziej szczegółowo wypowiedział się na temat zawodnika Los Colchoneros. – Griezmann w Atlético potrzebuje obok siebie wysuniętego napastnika, nie jest typową "dziewiątką". Jeśli do nas dołączy, na pewno wniesie wiele do gry zespołu i będzie dawał z siebie wszystko na pozycji, na której wystawi go trener – dodał zdobywca dwóch bramek w meczu z Deportivo.
Suárez opowiedział też ciekawą anegdotę na temat wczorajszego spotkania na Camp Nou, związaną z bramką nieuznaną przez Mateu Lahoza. – Poprzedniego dnia grałem w domu z synem. Ćwiczyliśmy strzały raboną i mój syn powiedział, że może uda mi się zdobyć w ten sposób gola w meczu z Deportivo. Miałem taką okazję, ale sędzia nie uznał bramki. Kiedy wróciłem do domu, mój syn był zdziwiony, że ten gol nie został zaliczony, i stwierdził, że strzeliłem dokładnie tak, jak mi powiedział – przyznał urugwajski napastnik.
Zapytany o tę sytuację Suárez odparł: – ten problem nie jest taki trudny do rozwiązania. Wystarczy umieścić w piłce chip, który wskaże, czy piłka przekroczyła linię bramkową. Mam nadzieję, że już niedługo zostanie to wprowadzone w życie.
Suárez obiecał, że zdobędzie bramkę na Santiago Bernabéu, i podkreślił: - jeśli wygramy to spotkanie, zrobimy gigantyczny krok do przodu, ale nie możemy zapominać o innych rywalach.
Urugwajczyk wypowiedział się również na głośny ostatnio temat szpaleru podczas El Clásico. – To dla mnie nowy zwyczaj, znam go, odkąd przyjechałem do Hiszpanii. Słyszałem jednak, że jeśli grasz przeciwko zwycięzcy rozgrywek, w których twoja drużyna także brała udział, robisz szpaler i w ten sposób okazujesz szacunek swojemu rywalowi. Teraz sytuacja jest trochę inna, bo nie graliśmy w klubowych mistrzostwach świata, więc nie musimy tego robić, ale to klub podejmuje decyzję – uznał Suárez.
El Pistolero tak skomentował odejście Javiera Mascherano: – zawsze staram się unikać rozmawiania na temat moich bliskich przyjaciół. Masche to piłkarz, który wiele dał temu klubowi, więc decyzja w sprawie jego przyszłości na pewno będzie podjęta wspólnie i z korzyścią dla obu stron.
Na koniec Suárez żartobliwie odniósł się do Sergiego Roberto, który przysłuchiwał się rozmowie. – To ja zamieniam jego podania w asysty. On pozbywa się piłki, a ja sprawiam, że kończy się to bramką – powiedział z uśmiechem Urugwajczyk. To właśnie po akcji tych dwóch piłkarzy Barça zdobyła wczoraj gola na 3:0.
Komentarze (30)