Odkąd Javier Tebas został prezesem LaLigi w 2013 roku, jego głównym celem stało się wypromowanie rozgrywek nie tylko w Hiszpanii, ale przede wszystkim za granicą. Pomóc miały mu w tym dwa kluby - Real i Barcelona. Na początku Tebas zamierzał podbić rynek amerykański. Pojedynki Królewskich z Azulgraną odbywały się o godzinach dopasowanych do kibiców ze Stanów, organizowano nowe wydarzenia, angażowano do współpracy słynnych zawodników (m.in. Raúla). Plan się powiódł. Zagraniczne kontrakty pozwoliły znacząco zwiększyć przychody z transmisji spotkań i pomogły klubom zbilansować swoje budżety. Po osiągnięciu stabilności finansowej strategia LaLigi zmieniła się. Teraz głównym celem stało się szukanie nowych rynków i pozyskiwanie środków, które kluby będą mogły przeznaczyć np. na modernizację swoich stadionów. Z tego powodu pora rozgrywania dzisiejszego spotkania to ukłon w stronę dalekiej Azji i krajów arabskich. W Stanach Zjednoczonych najwcześniejsze El Clásico w historii (13:00 polskiego czasu) będzie transmitowane na żywo nocą (na zachodnim wybrzeżu o 4:00) lub wczesnym rankiem (na wschodzie o 7:00).
Dzisiejsze El Clásico wykracza daleko poza Santiago Bernabéu. Tebas planuje przybliżyć ligę hiszpańską kibicom m.in. w Chinach, Indiach, Indonezji, Japonii, Wietnamie, Korei Południowej i Kenii. Pomogą mu w tym ambasadorzy LaLigi. Éric Abidal będzie obecny w Szanghaju, Gianluca Zambrotta - w Delhi, Gaizka Mendieta - w Dżakarcie, Christian Karembeu - w Ho Chi Minh, Luis García - w Tokio, Fernando Morientes - w Seulu, a Frédéric Kanouté - w Nairobi. Każdy z nich udzieli wielu wywiadów i weźmie udział w różnych akcjach promocyjnych. Łącznie mecz będzie transmitowany w 182 krajach, a przewidywana oglądalność to 650 milionów widzów. W zeszłym sezonie rozgrywki o mistrzostwo Hiszpanii oglądało łącznie 2,5 miliarda kibiców. Działacze LaLigi nie ustają jednak w promowaniu swojego produktu, a ich celem jest doścignięcie pod względem oglądalności angielskiej Premier League.
Komentarze (8)