Vermaelen: Musiałem być bardzo cierpliwy

Grzegorz Zioło

31 grudnia 2017, 11:54

Mundo Deportivo

22 komentarze

Thomas Vermaelen znów może mieć powody do zadowolenia. Belg przeżywa obecnie swój najlepszy moment w Barcelonie od przyjścia do klubu latem 2014 roku. Zawodnik sprowadzony z Arsenalu wyszedł na boisko w pierwszym składzie w czterech ostatnich spotkaniach i za każdym razem defensywa Blaugrany zachowała czyste konto.

Wcześniej Vermaelen musiał zmagać się z wieloma problemami. Niekończące się urazy, wypożyczenie do Romy, brak szans na grę na początku tego sezonu – wszystko to sprawiało, że zawodnik rozważał odejście zimą z klubu. Po kontuzji Samuela Umtitiego belgijski obrońca wrócił jednak do składu i Ernesto Valverde ma do niego pełne zaufanie. Vermaelen odwdzięcza się trenerowi dobrą grą i nikt nie ma wątpliwości, czy należy mu się miejsce w pierwszej jedenastce. – Udało mi się udowodnić, że nie jestem ze szkła – przyznaje zawodnik w rozmowie z Mundo Deportivo.

Po wielu kontuzjach i ciężkiej pracy nad powrotem do zdrowia znów jesteś w wysokiej formie. Jakie to uczucie?

Jestem bardzo szczęśliwy. Musiałem być cierpliwy, ponieważ początki były trudne. Kiedy podpisujesz kontrakt z Barceloną, wiesz, że panuje tam duża konkurencja i nie jest łatwo przebić się do składu w zespole, w którym gra wiele gwiazd. Uzbroiłem się w cierpliwość i ciężko pracowałem, kiedy urazy nie pozwalały mi grać. Skupiłem się na dążeniu do swoich celów, zacisnąłem zęby i walczyłem o to, by być gotowy do gry, gdy dostanę taką szansę. Na szczęście kilka tygodni temu ten moment w końcu nadszedł.

Po tak długiej nieobecności jesteś w zadziwiająco dobrej formie. Też czujesz się zaskoczony?

Oczywiście. Zawsze byłem pewien swoich umiejętności, ale w Barcelonie nie grałem regularnie, więc nie wiedziałem, jak mi pójdzie. Wiedziałem, że mam odpowiednie umiejętności, żeby grać w Barcelonie, ale przez długi czas nie mogłem tego zaprezentować przez kontuzje. Udało się to dopiero w ostatnich tygodniach i bardzo mnie to cieszy. 

Po tylu kontuzjach można było się obawiać, że któraś z nich się odnowi. Jak się czujesz pod względem fizycznym?

Wiem, że wielu ludzi będzie mieć wątpliwości co do mojego zdrowia, ponieważ w ostatnich latach miałem z nim wiele problemów, ale od listopada 2016 roku nie pojawiały się nowe urazy i od tego czasu czuję się dobrze. Wiem, że przypięto mi łatkę zawodnika ze szkła, ale udało mi się poradzić z problemami. Obecnie udowadniam, że jestem w stanie wytrzymać dłużej bez kontuzji, i mam nadzieję, że taka sytuacja się utrzyma.

Skąd przychodziło wsparcie w trudnych momentach?

Przede wszystkim od rodziny i przyjaciół, którzy pomagali mi od samego początku, i bardzo im za to dziękuję. Byli ze mną także kibice, oni również wspierali mnie w walce o powrót do zdrowia.

Miałeś niedawno okazję zagrać w swoim pierwszym El Clásico na Santiago Bernabéu. Przygotowywałeś się szczególnie do tego spotkania?

Nie, przygotowywałem się tak samo jak do każdego innego meczu, ale oczywiście miałem świadomość, że to spotkanie jest wyjątkowe i moją grę będzie obserwował cały świat.

Po raz pierwszy grałeś przeciwko Cristiano Ronaldo?

Nie, już wcześniej grałem przeciwko niemu w meczu Belgii z Portugalią.

W meczu na Bernabéu nie było widać, żebyś odczuwał przed nim strach...

Strach to nie jest dobre słowo w kontekście piłki nożnej. Oczywiście, musisz zdawać sobie sprawę z klasy rywala, ale musisz też być pewien, że jesteś w stanie go powstrzymać.

Jakie były twoje doświadczenia związane z pierwszym El Clásico w Madrycie?

Byłem bardzo zadowolony. Występ w prawdopodobnie najważniejszym meczu na świecie i zwycięstwo 3:0 na terenie rywala to coś, czego nie zapomnę do końca życia.

Myślisz, że zwycięstwo na Bernabéu i 14 punktów przewagi sprawiają, że liga jest już rozstrzygnięta?

Nie, niczego jeszcze nie wygraliśmy. To duża przewaga, ale nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie sezonu.

Co znaczy dla ciebie trening i gra u boku Leo Messiego?

To dla mnie zaszczyt, że jestem w jednej drużynie z najlepszym piłkarzem w historii. To wielka przyjemność móc obserwować go z bliska na boisku i podczas treningów.

Dużą popularność w Internecie zdobył filmik, na którym twoje dzieci cieszą się, widząc cię w pierwszym składzie...

Bardzo mnie to zdziwiło. Moja żona wysłała mi ten filmik po meczu i bardzo mi się spodobał. Zachowamy go i pokażemy dzieciom, kiedy będą starsze.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (22)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze