Dzisiejszego wieczora na Camp Nou zmierzą się dwa zespoły, które na tym etapie sezonu mają prawo odczuwać zmęczenie po meczach Pucharu Króla. Do Barcelony przyjeżdża bowiem ekipa Deportivo Alavés, która w środę rozegrała 120 minut przeciwko Valencii, natomiast podopieczni Ernesto Valverde podejdą do spotkania niespełna trzy doby po ciężkim boju z Espanyolem. Zapowiada się zatem lekcja zarządzania kadrą, w czym gospodarze zdają się mieć nie tylko większe doświadczenie, ale i szerszy wachlarz możliwości.
Mamy za sobą już półmetek sezonu. Zapadły pierwsze istotne rozstrzygnięcia w Pucharze Króla, w rozgrywkach ligowych pojawił się zdecydowany faworyt do zdobycia tytułu, natomiast do startu fazy pucharowej Ligi Mistrzów można już odliczać dni. Dla Barcelony napięty kalendarz na tym etapie nie jest żadną nowością, ale i goście z Baskonii to przecież finaliści krajowego pucharu z zeszłego roku. Niemniej jednak wyprawa na Camp Nou bezpośrednio po bolesnej porażce w dwumeczu z Valencią oraz przy tak trudnej sytuacji w ligowej tabeli musi być dla Deportivo Alavés prawdziwym wyzwaniem, podczas gdy Duma Katalonii bez szczególnej presji i zapewne w odświeżonym składzie wyjdzie na murawę potwierdzić wysoką formę,
Baskowie w strefie zagrożenia
Jeżeli spojrzymy na dół tabeli ligowej, to tym razem trudno szukać prawdziwego dostarczyciela punktów. Co prawda ekipy Málagi i Las Palmas trochę odstają od reszty, jednak wszystko może się bardzo szybko zmienić. Andaluzyjczycy w dwóch ostatnich meczach zdobywali po punkcie, tymczasem rozochoceni wygraną nad Valencią podopieczni Paco Jémeza będą chcieli dzisiaj napsuć trochę krwi zmęczonemu Atlético Madryt. Dla Deportivo Alavés celem jest natomiast wydostanie się ze strefy zagrożenia, którą definiuje kilkupunktowa przewaga nad strefą spadkową. W ostatnich tygodniach ucieczka Basków była całkiem udana – 10 punktów zgromadzonych w ostatnich sześciu meczach to wynik bardzo dobry i widać, że Abelardo buduje konkurencyjną drużynę. Dzisiejsza wyprawa po punkty do stolicy Katalonii może okazać się jednak misją z kategorii niewykonalnych i nawet szeroka, całkiem ciekawa kadra oraz seria pięciu kolejnych meczów bez porażki nie mają tutaj większego znaczenia.
Camp Nou prawdę Ci powie
Zdobywanie punktów w Barcelonie zawsze było trudne dla przyjezdnych, jednak w tym sezonie stało się to niemal niemożliwe. Wydaje się, że jesteśmy świadkami ciekawej ewolucji tego zespołu. Na konferencjach nie słyszymy już w kółko, że drużyna musi grać swoje, a wtedy zwycięstwo powinno stać się faktem. Ernesto Valverde znakomicie zorganizował grę defensywną zespołu i za każdym razem szuka słabości rywali. Jeśli na ich ujawnienie trzeba poczekać 45 minut – żaden problem, mecz można zamknąć po przerwie. Tutaj nie ma przypadku – od pamiętnej klęski w Superpucharze Hiszpanii Barcelona przegrała jedynie z Espanyolem w Pucharze Króla, a na własnym terenie tylko raz straciła punkty. Te statystyki muszą działać na wyobraźnię i dzisiaj nic nie wskazuje na to, by miały się pogorszyć. Można się raczej spodziewać, że Abelardo odbierze na Camp Nou pewne wskazówki odnośnie tego, na co powinien zwrócić uwagę w kolejnych spotkaniach.
Wygrać pomimo rotacji
Jedynie rotacje mogą dzisiaj wpłynąć na poziom gry Barcelony i najpewniej Valverde się na nie zdecyduje. Na szczęście potencjalnym zmiennikiem dla Iniesty jest aktualnie Coutinho, a do składu wrócił już na dobre Paco Alcácer. W tej sytuacji potencjalna jedenastka powinna być wystarczająco silna, by nie pozostawić złudzeń przemęczonej rywalizacją w Pucharze Króla ekipie Deportivo Alavés. Każdy inny wynik niż wysokie zwycięstwo gospodarzy będzie niespodzianką i jeśli ktoś takie stwierdzenie interpretuje jako przejaw pychy, to jaka jest definicja sensacyjnego rozstrzygnięcia?
Komentarze (25)