Marcelino: Musimy zagrać z sercem i z głową

Grzegorz Zioło

7 lutego 2018, 17:00

AS

3 komentarze

Trener Valencii Marcelino odpowiedział na pytania dziennikarzy przed rewanżowym meczem półfinału Pucharu Króla przeciwko Barcelonie.

Jak czuje się Guedes?

Dostał powołanie, ale nie jest gotowy na grę od pierwszej minuty.

Myśli pan, że po trzech próbach pora na awans do finału?

Nie wiem czy na to zasługujemy, czy nie. Na pewno mogę powiedzieć, że tego chcemy. Gramy przeciwko wyraźnemu faworytowi rozgrywek i musimy odrobić niekorzystny rezultat. Naszym celem jest wygrana i awans, piłkarze są o tym przekonani. Liczymy też na naszych kibiców. Czeka nas długi i trudny mecz. Mam nadzieję, że po 90 minutach to my będziemy cieszyć się z awansu.

Gabriel Paulista stwierdził, że na Camp Nou Valencia grała przeciwko Barcelonie i sędziemu. Przeciw komu zagra jutro?

Przeciwko Barcelonie.

Tylko?

Oczywiście.

Przed meczem na Camp Nou mówił pan o "epice" w grze. Czy to wciąż aktualne?

Zazwyczaj myślę to, co mówię i mówię to, co myślę. Wiemy, że Barcelona to trudny rywal. Liczby są po jej stronie. W tym sezonie tylko w dwóch meczach Barcelona nie strzeliła gola. Postaramy się, żeby jutro stało się to po raz trzeci. Chcemy dobrze bronić i jeszcze lepiej atakować i kontratakować. To trudne, ale nie niemożliwe. Trzeba zagrać na maksa przez 90 minut.

Z jakim nastawieniem powinna wyjść Valencia, żeby odrobić jednobramkową stratę?

Nie ma wątpliwości, że będzie to intensywne spotkanie pod względem psychicznym. Musimy zagrać z sercem i z głową. Jeśli nie będziemy dobrze bronić, nie uda nam się awansować. Będą takie fragmenty meczu, w których rywal będzie miał przewagę. Musimy rozegrać je inteligentnie i na dużej intensywności. Prosimy naszych kibiców, żeby pomogli nam się bronić. Nie da się wygrać z Barceloną bez dobrej gry w defensywie. Nie mamy drużyny, która mogłaby zdominować Barçę przez 90 minut. W meczu ligowym na Mestalla mieliśmy sporo kłopotów w pierwszej połowie, a mimo to Barcelona nie stworzyła wielu okazji. W drugiej odsłonie byliśmy lepsi. Chcemy dobrze bronić i atakować lepiej niż na Camp Nou, żeby do końca meczu być w grze o awans.

Co pan pomyślał, kiedy zobaczył pan Messiego na ławce w meczu z Espanyolem?

Inaczej gra się przeciwko Barcelonie z Messim, a inaczej przeciwko Barcelonie bez niego. Ernesto Valverde ma do dyspozycji świetnych piłkarzy, ale bez Argentyńczyka drużyna wiele traci. Co pomyślałem? Że chcą awansować do finału i czują do nas respekt. Oprócz Messiego było też kilka innych zmian. Wiemy, że przyjdzie nam zmierzyć się z najlepszą wersją Barcelony.

Jakie nastawienie panuje wśród piłkarzy?

Przekonanie, nadzieja, ambicja... musimy unikać popełniania zbyt wielu błędów. Nie możemy ulegać przesadnej ekscytacji i dawać się ponieść emocjom. Serce jest ważne, ale głowa też musi być na miejscu. Jestem przekonany, że jeśli się do tego zastosujemy, będziemy mieli szansę na awans. Piłkarze też mają tego świadomość.

Czy przygotowania do tego meczu były inne niż zwykle?

Były łatwe pod względem psychicznym. W zależności od  jutrzejszego wyniku, być może będziemy musieli szukać dodatkowej motywacji na mecz ligowy z Levante, ale w tym spotkaniu nie będzie to konieczne. Piłkarze mają nadzieję na awans i grę w finale. Ta drużyna zawsze walczy. Nie będziemy czuć się lepsi od rywali, ponieważ gramy z Barceloną.

Czy szykują się zmiany w środku pola?

Nie zmienimy idei naszej gry. Nie wszyscy zawodnicy mogą zagrać, ale wyjdziemy w takim ustawieniu, które uznamy za najodpowiedniejsze przeciwko Barcelonie. Spróbujemy znaleźć najlepsze rozwiązanie.

Jaka będzie rola kibiców?

Kibice muszą wierzyć do końca. Ostatnio nie mieliśmy dobrej serii, ale drużyna zawsze pokazuje waleczność. Wparcie, jakie otrzymujemy od kibiców w każdym meczu pokazuje, że są zadowoleni z tego, co widzą. Piłkarze mogą zagrać lepsze lub gorsze spotkanie, ale zawsze dają z siebie wszystko, walczą o zwycięstwo i fani to doceniają. Przez ostatnie pięć miesięcy drużyna dała kibicom wystarczające argumenty, żeby wierzyli w awans. Na boisku damy z siebie wszystko.

Występ Piqué stoi pod dużym znakiem zapytania. Myśli pan, że faktycznie nie zagra?

Nie zależy to ode mnie. Jeśli Barcelona bawi się z nami w chowanego w sprawie Piqué to znaczy, że ma do nas respekt. Jeśli mają piłkarzy kontuzjowanych, mogę wymienić naszych zawodników, którzy nie mogli zagrać w pierwszym meczu. Wszystko nam jedno, przeciw komu zagramy. Jest tylko jeden kluczowy piłkarz, którego wolałbym nie zobaczyć w składzie Barcelony, ale on zagra, z korzyścią dla widowiska.

Guedes wraca do kadry. Czy to oznacza, że nie ma ryzyka odnowienia urazu?

Gdyby sztab medyczny miał co do tego obawy, nie powołałbym go.

Czy rozmawiał pan z piłkarzami na temat Luisa Suáreza i uczulał na możliwe prowokacje z jego strony?

Znamy się wzajemnie. Skupiamy się tylko na tym, jacy są nasi rywale pod względem piłkarskim. Nie rozmawialiśmy o tym i nie zamierzamy tego robić. Nie musimy reagować na zaczepki. Popełniliśmy pod tym względem błędy, na przykład w meczu z Las Palmas, i wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski.

Jak zapatruje się pan na ewentualną dogrywkę?

Spróbujemy zakończyć mecz w czwartek, nie w piątek. Wolałbym, żebyśmy wywalczyli awans w regulaminowym czasie. Dwie dogrywki w tak krótkim odstępie nie wpłynęłyby dobrze na zawodników. 

Jak czuje się Murillo?

Coraz lepiej. Myślę, że jest blisko powrotu do gry. Nastąpi to nie później, niż za trzy tygodnie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze