Kiedy Andrés Iniesta uzyskał od lekarzy potwierdzenie, że doznał lekkiego urazu mięśnia dwugłowego lewego uda, jego pierwsze pytanie dotyczyło możliwości ewentualnego występu w rewanżowym meczu z Chelsea 14 marca. Odpowiedź nie była łatwa, ponieważ przerwa w grze po takich kontuzjach zazwyczaj wynosi około 20 dni.
Iniesta jest jednak zdeterminowany, żeby zdążyć wyleczyć się przed spotkaniem 1/8 finału Ligi Mistrzów. Kapitan Barcelony chce wrócić do treningów z resztą zespołu 13 marca i wziąć udział w ostatniej sesji przed pojednynkiem z The Blues. Wtedy wspólnie z Ernesto Valverde i sztabem medycznym miałby podjąć decyzję, czy zostanie powołany na mecz z mistrzem Anglii.
Szansa na występ Iniesty w tym spotkaniu jest niewielka, ale nie zerowa. Chęć zawodnika do szybkiej rekonwalescencji pokazuje, że on sam wierzy w możliwość wcześniejszego pojawienia się na boisku. Teraz pomocnika Barçy czeka dziewięć dni intensywnej pracy nad powrotem do zdrowia.
Iniesta już udowodnił, że potrafi dokonać rzeczy niemożliwych. Hiszpan miał nie zagrać w finale Ligi Mistrzów w 2009 roku z powodu kontuzji mięśnia przywodziciela w prawej nodze, jednak ostatecznie wystąpił w najważniejszym meczu sezonu. Pep Guardiola poradził mu jedynie, żeby unikał mocnych uderzeń kontuzjowaną nogą, żeby nie pogłębić urazu. Ryzyko opłaciło się, ponieważ Barcelona pokonała Manchester United 2:0 i wygrała trofeum.
Komentarze (36)