Pérez, Ruiz i Miranda od lat szkolą się w Barcelonie i marzyli o momencie, w którym będą mogli wystąpić w pierwszej drużynie. Wraz z obecnymi rozgrywkami mają oni na koncie 16 sezonów w młodzieżowych zespołach Barçy. Cała trójka mogła wybrać odejście z klubu, tak jak ich koledzy Sergio Gómez czy Jordi Mboula. Zdecydowali się jednak na drogę, która może czasem wydawać się trudniejsza, czyli walkę o swoje miejsce w jednym z najlepszych klubów na świecie. Wczoraj wychowankowie Barcelony otrzymali nagrodę, choć zdają sobie sprawę, że wciąż muszą ciężko pracować w zespole rezerw.
Przypadek Péreza jest nieco inny niż te Mirandy i Ruiza. Skrzydłowy jest od nich bowiem dwa lata starszy i ostatnio występuje regularnie w Barcelonie B po dyskretnym początku rozgrywek. W swoim pierwszym meczu w podstawowym składzie Pérez zanotował hat-trick, a w kolejnym spotkaniu dołożył asystę. Trafił do zespołu cadete w 2012 roku z drużyny młodzieżowej Espanyolu. Po spotkaniu z Los Pericos w Superpucharze Katalonii 20-latek napisał na Instagramie: „spełniłem marzenie z dzieciństwa. Cieszę się, że zadebiutowałem w pierwszym zespole”.
Abel Ruiz i Juan Miranda są młodsi od Péreza, a Barcelona pracuje już nad zapewnieniem sobie dłuższej współpracy z tymi zawodnikami. Dyrektor ds. instytucjonalnych i sportowych FC Barcelony Guillermo Amor po starciu z Espanyolem pochwalił młodego napastnika: „musimy o niego dbać, ponieważ dobrze się zapowiada”. Trener Barçy B Gerard López ciągle liczy na Ruiza i Mirandę, choć ten drugi ma problem z regularną grą z powodu rywalizacji z Markiem Cucurellą. Lewy obrońca trafił do katalońskiego klubu w 2014 roku z Realu Betis i dołączył do zespołu cadete B. Z kolei Ruiz przybył do Barcelony w tym samym roku co Pérez, ale z racji młodego wieku został zawodnikiem infantilu B i od tego czasu robi regularne postępy, będąc punktem odniesienia we wszystkich drużynach młodzieżowych.
Komentarze (9)