Sparing z drużyną Adama Nawałki przed rosyjskim mundialem? Nic z tych rzeczy. W 30. kolejce ligi hiszpańskiej Barcelona zmierzy się na wyjeździe z Sevillą.
Po przerwie związanej z meczami reprezentacji wracamy na ligowe boiska, gdzie rywalizacja wkracza na ostatnią prostą. Sytuacja Barcelony w tabeli jest komfortowa: na dziewięć kolejek przed końcem podopieczni Ernesto Valverde mają jedenaście punktów przewagi nad drugim zespołem, co sprawia, że kibice częściej zadają sobie pytanie, kiedy rozstrzygnie się kwestia mistrzostwa niż kto po nie sięgnie. Sam trener nie popada oczywiście w hurraoptymizm, przypominając dyplomatycznie, że w piłce nożnej wszystko może się zdarzyć, ale chyba nikt nie wyobraża sobie innego scenariusza w tym sezonie niż powrót tytułu na Camp Nou.
Dzisiejsze spotkanie z Sevillą rozpoczyna maraton Barçy. W ciągu ośmiu tygodni Messi i spółka rozegrają na pewno 12 meczów, a biorąc pod uwagę Ligę Mistrzów, spotkań może być nawet 15. W takiej sytuacji nie lada wyzwaniem dla trenera będzie stosowanie odpowiednich rotacji, które pozwolą zawodnikom podejść do decydujących meczów sezonu w optymalnej dyspozycji fizycznej.
Sevilla dwóch prędkości
Dzisiejszy rywal Barcelony kończy dziś intensywny marzec, w którym wiele się wydarzyło. Z jednej strony dwie ligowe porażki, które sprawiły, że Sevilla musi bronić miejsca gwarantującego udział w europejskich pucharach. Z drugiej zaś wspaniały triumf w starciu z Manchesterem United i awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Mankamentem w grze drużyny z Andaluzji jest z całą pewnością postawa w obronie: tylko sześć zespołów w całej stawce ligowej straciło więcej goli niż Sevilla.
Wszystkie oczy zwrócone na Messiego
Wirus FIFA nie zebrał na szczęście na Camp Nou dużych żniw. Do stolicy Katalonii kontuzjowany wrócił jedynie Lucas Digne, który wypadł z gry na najbliższe trzy tygodnie. Przy świetnej dyspozycji Jordiego Alby nie stanowi to dla Barcelony problemu. Inaczej jest w przypadku Messiego. Argentyńczyk nie zagrał ani minuty w dwóch towarzyskich meczach swojej reprezentacji. Hiszpańskie media spekulują na temat jego dzisiejszego występu, sugerując, że jeśli Messi pojawi się na murawie, to nastąpi to być może w drugiej połowie. W barwach Sevilli na pewno nie zobaczymy drugiego najlepszego strzelca drużyny Pablo Sarabii, który w poprzednim spotkaniu zobaczył czerwoną kartkę.
W rundzie jesiennej Barcelona nie bez kłopotów wygrała z Sevillą 2:1 dzięki dwóm trafieniom Paco Alcácera. Dzisiaj również łatwo nie będzie. Biorąc pod uwagę meczowy maraton, rotacje i niepewny występ Messiego, trudno pokusić się o wytypowanie wyniku, niemniej jednak faworytem jest oczywiście Barcelona, która ostatnio czterokrotnie wracała z Estadio Ramón Sánchez Pizjuán z tarczą.
Komentarze (14)