Po uzyskaniu bardzo korzystnego rezultatu w pierwszym spotkaniu z Romą (4:1) Barcelona jest w doskonałej pozycji wyjściowej, aby w rewanżu na Stadio Olimpico zapewnić sobie awans do półfinału Ligi Mistrzów, w którym nie grała już od trzech lat.
Barça nie grała rewelacyjnie w pierwszym meczu z Romą, a i tak zdołała osiągnąć bardzo dobry wynik, choć paradoksalnie to piłkarze Giallorossich zdobyli w tym starciu więcej goli. Dwa trafienia samobójcze Daniele De Rossiego i Kostasa Manolasa ustawiły jednak pojedynek na Camp Nou i losy całej rywalizacji. Gdy wydawało się, że Edin Džeko przywrócił nadzieje Włochom, strzelając cenną bramkę na wyjeździe, kilka minut później czwartego gola dla Barcelony zdobył Luis Suárez.
Tym samym Roma musi wygrać na Stadio Olimpico co najmniej 3:0, aby móc awansować do półfinału. Barcelona rok temu na tym etapie rozgrywek przegrała we Włoszech z Juventusem właśnie w takich rozmiarach, ale bez wątpienia drużyna z Rzymu jest znacznie słabszym zespołem niż wówczas byli Bianconeri. Roma nie ma też ani jednego piłkarza o skali talentu Paulo Dybali, który potrafiłby wziąć na swoje barki odrabianie strat.
Oczywiście to nie oznacza, że Barça może Romę zlekceważyć. Zwłaszcza że gra Katalończyków na wyjazdach w Lidze Mistrzów nie jest w ostatnich miesiącach najlepsza. Dość powiedzieć, że w ostatnich ośmiu spotkaniach na obcych stadionach bilans Barcelony to dwa zwycięstwa, trzy remisy i trzy porażki. W poprzednim wyjazdowym meczu z Chelsea Barcelonę od przegranej ratowały słupki.
Powrót Nainggolana, niepewny występ Ündera i Busquetsa
Dodatkowym atutem Romy może być powrót Nainggolana. Filar środka pola Giallorossich wystąpił w ostatnim meczu z Fiorentiną i prawdopodobnie zagra również z Barceloną. Włosi będą jednak osłabieni na skrzydłach. Podczas wczorajszej konferencji prasowej Eusebio di Francesco potwierdził, że nie będzie mógł skorzystać z Diego Perottiego, a występ Cengiza Ündera stoi pod znakiem zapytania. Główna siła ofensywna Romy będzie więc znów opierać się na Džeko, Nainggolanie, a także dośrodkowaniach z bocznych sektorów boiska od Alessandro Florenziego i Aleksandara Kolarowa. Gdyby Ünder jednak mógł wystąpić, obrońcy Blaugrany będą musieli mieć się na baczności, gdyż jest to wschodząca gwiazda europejskiej piłki i kolejne odkrycie Monchiego.
Nie wiadomo, czy w barwach Barcelony będzie mógł wystąpić Sergio Busquets. Hiszpańskie dzienniki nie są zgodne co do tego w swoich przewidywaniach dotyczących wyjściowego składu Katalończyków. Defensywny pomocnik trenował wczoraj normalnie, ale wciąż odczuwa pewne dolegliwości. Niewykluczone, że Valverde postanowi dać mu odpocząć. W tej sytuacji w miejsce Busquetsa mógłby zagrać Rakitić, a za Chorwata - André Gomes lub Paulinho. Nie ma pewności co do występu Sergiego Roberto, który jest zagrożony absencją w ewentualnym pierwszym meczu półfinałowym, jeśli otrzyma żółtą kartkę w konfrontacji z Romą. Oprócz tych zmian Valverde nie powinien ryzykować i dokonywać zbyt wielu rotacji mimo korzystnego rezultatu z pierwszego spotkania.
Nieregularna Roma, regularna do bólu Barcelona
Barcelona przystąpi do pojedynku z Romą w dość stabilnej formie. Podopieczni Valverde robią swoje i utrzymują przewagę nad resztą stawki w LaLidze, choć grają bardzo zachowawczo i mało porywająco. Nie sposób im jednak odmówić skuteczności. Natomiast Roma w ostatniej kolejce Serie A przegrała z Fiorentiną 0:2 i została wyprzedzona w tabeli przez Lazio. Gdyby Inter nie przegrał z Torino, również Nerazzurri wyprzedziliby Romę w tabeli i zepchnęliby ją na piąte miejsce. Tym samym podopieczni di Francesco znaleźliby się poza miejscem gwarantującym grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Roma nie jest w rewelacyjnej dyspozycji i konieczność walki na dwóch frontach niewątpliwie nie wpływa najlepiej na ten zespół, co udowodniło również zremisowane spotkanie z Bologną. Na początku sezonu Roma potrafiła przegrać z Napoli, po czym wygrać sześć meczów z rzędu (w tym 3:0 z Chelsea i 2:1 z Lazio). W drugiej części rozgrywek była w stanie zwyciężyć w sześciu z siedmiu kolejnych spotkań w Serie A (w tym z ówczesnym liderem rozgrywek Napoli), a wcześniej nie pokonać żadnego rywala w pięciu konfrontacjach z rzędu. Z pewnością zespołowi z Rzymu brakuje regularności, niezbędnej w grze o najwyższą stawkę.
W tej sytuacji szanse Romy na odrobienie tak dużej straty wyglądają mizernie, choć na etapie ćwierćfinału Ligi Mistrzów z pewnością nikomu nie zabraknie wielkiej motywacji. Gdyby jednak Barcelona szybko strzeliła gola, entuzjazm Romy mógłby zostać błyskawicznie zgaszony. Nie można zapominać, że Giallorossich czekają w niedzielę derby Rzymu z Lazio, które ze względu na sytuację w tabeli będą miały jeszcze większe znaczenie.
Wspomnień czar
Barcelonie bardzo dobrze kojarzy się Stadio Olimpico, mimo że w ostatnim spotkaniu na tym stadionie w sezonie 2015/2016 zaledwie zremisowała 1:1, a Marc-André ter Stegen został pokonany przez Florenziego strzałem z połowy boiska. To właśnie na tym obiekcie odbył się bowiem finał Ligi Mistrzów w sezonie 2008/2009. Katalończycy pokonali wówczas Manchester United 2:0 i tym samym sięgnęli po pierwszy tryplet w historii klubu i hiszpańskiej piłki. Oby dzisiejsza noc również dostarczyła kibicom Barçy pozytywnych emocji, a nie tych podobnych do rozczarowania remisem i wpadką ter Stegena.
Fot. El Ronzo / CC BY-ND 2.0
Komentarze (45)