Analiza taktyczna El Clásico

Mateusz Hernik/Dariusz Maruszczak

12 maja 2018, 16:05

La Vanguardia

6 komentarzy

Wielki futbol, emocje i wiele kwestii spornych - El Clásico nikogo nie pozostawia obojętnym. W ubiegłą niedzielę Barcelona zremisowała na Camp Nou z Realem Madryt 2:2. Poniżej przedstawiamy analizę najważniejszych aspektów taktycznych tego spotkania.

Ernesto Valverde i jego przepis na przedarcie się prawą stroną

Szkoleniowiec Blaugrany powtórzył schemat gry wykorzystany w finale Pucharu Króla. Jest to dowód na to, że drużyna z Barcelony darzy trenera wielkim zaufaniem i szacunkiem. Valverde zdawał sobie sprawę z potencjału ofensywnego lewej flanki Realu Madryt. Postanowił więc zwalczyć ogień ogniem. Sergi Roberto ustawiony był dość wysoko, a Coutinho zajmował raczej środkową strefę boiska. Tym sposobem Barça próbowała utrudnić życie Marcelo i Ramosowi. Udało się to osiągnąć kilka razy podczas pierwszej połowy. W grze Coutinho momentami wyczuwalna była niepewność (32 kontakty z piłką oraz skuteczność podań na poziomie 82%), ale dobrze wykonał swoje zadanie. Świetnie spisywał się natomiast prawy obrońca Barçy, który zanim obejrzał czerwoną kartkę, prawie cały czas przebywał na połowie Realu. Przy piłce był 44 razy. Po jego fantastycznych podaniach Suárez umieścił piłkę w siatce, a Messi miał sytuację jeden na jeden. Barcelona konsekwentnie atakowała prawą stroną (40% wszystkich akcji). Takie ustawienie Katalończyków znacznie utrudniało grę Realowi. W początkowej fazie meczu (do 20. minuty) Blaugrana ewidentnie dominowała - miała 62% posiadania piłki. Później Królewscy odzyskali kontrolę.

Real Madryt z BBC i starcia Bale’a z Albą

Tym razem Zinedine Zidane nie postawił na Kovacicia. Drużyna przypominała bardziej tę, którą zapamiętaliśmy z poprzednich sezonów. Rozpoczęli w ustawieniu 4-3-3, co gwarantowało dość dużą swobodę w ataku oraz możliwość obrony systemem 4-4-2 z Bale’em na prawym skrzydle. Na środku, poza Casemiro, nie zastosowano żadnych dodatkowych środków bezpieczeństwa. Najciekawsze jest jednak to, jakie zadanie Zidane powierzył Bale’owi. Miał on przez cały czas pilnować Jordiego Alby. Taki zabieg pozwolił na przesunięcie Nacho bliżej środka, by uniknąć szturmów Alby na lewym skrzydle. Okazało się to dobrym posunięciem. Lewy obrońca Barçy nie miał wiele swobody w ataku. Odnotował tylko 54 kontakty z piłką (7. miejsce wśród graczy Blaugrany). 

Suárez blisko Varane’a

Wdrożony w życie plan atakowania prawą stroną objawiał się również w ustawieniu Luisa Suáreza. Szukał on słabych stron obrony Realu Madryt, skupiając się na prawym środkowym obrońcy Królewskich. Czekał na prostopadłe podania, jednocześnie trzymając na dystans Ramosa, który dysponuje lepszymi warunkami fizycznymi niż Varane. Urugwajczyk stworzył sobie w ten sposób wiele dogodnych sytuacji. Od czasu do czasu napastnik Barcelony przekraczał linię wyznaczaną przez Varane’a, by znaleźć się na lewej flance między Francuzem i wysoko wychodzącym Nacho. Pomimo tego, że ustawienie Barçy w drugiej połowie uległo zmianie, Suárez konsekwentnie zajmował swoją pozycję. Dzięki tym założeniom Urugwajczyk zdobył pierwszą bramkę, a druga padła bezpośrednio po jego starciu z francuskim obrońcą. Ten świetny występ na pewno nie byłby tak kluczowy dla losów meczu, gdyby nie starannie opracowane ustawienie zawodnika z numerem 9.

Recepta Modricia i Kroosa na uwolnienie się spod pressingu

Barcelona zdecydowanie przeważała przez pierwsze 15-20 minut, jednak później zawodnikom Zidane’a udało się wyjść z trudnej sytuacji. Osiągnęli to dzięki swoim środkowym pomocnikom. W pierwszym kwadransie Toni Kross i Luca Modrić zanotowali w sumie 20 kontaktów z piłką (15+5). Później jednak obaj zaczęli lepiej czytać grę i dostrzegać lepsze strefy boiska do przyjmowania piłki. Obaj zaczęli oddalać się od piłki, aby później przejmować ją na wolnych pozycjach. W ten sposób wyrwali się spod pressingu, jaki wywierali Busquets i Rakitić. Jako że środkowi pomocnicy Barçy napierali równolegle, rozdzielenie Modricia i Kroosa od razu dawało jednemu z nich więcej swobody (zwłaszcza Kroosowi). Efekt możemy zaobserwować na podstawie statystyki posiadania piłki Królewskich: 38% w 19. minucie i 46% w 40. Do końca pierwszej połowy liczba kontaktów z piłką Kroosa i Modricia wzrosła do 72 (42+30). Ostatecznie to właśnie oni mieli największy udział w prowadzeniu gry Realu Madryt.

Druga połowa w ustawieniu 4-3-2

Po czerwonej kartce Sergiego Roberto Valverde musiał szybko zmienić ustawienie drużyny. Coutinho opuścił boisko, a w jego miejsce na murawie zameldował się Semedo. Taki ruch pozwolił na utrzymanie wcześniejszej koncepcji atakowania prawą stroną. Był to jednak ostrożniejszy wariant, gwarantujący więcej spokoju w obronie. Z jednej strony defensywna formacja złożona z Piqué, Umtitiego, Busquetsa i Rakitica, z drugiej strony Messi i Suárez, którzy wywierali na obrońcach Realu Madryt ostrożną presję w określonych momentach. Duma Katalonii wciąż była groźna w ofensywie, ale musiała zrobić ten mały krok do tyłu, by odpowiednio zabezpieczyć własną bramkę przy grze w dziesiątkę.

Ograniczone pole manewru: wykorzystanie Messiego i przestrzeni dla Paulinho

Z upływem minut Barcelona podzieliła się na dwa oddalone od siebie bloki, co wpłynęło na obraz spotkania. W tej sytuacji Messi był bardziej zaangażowany w grę niż wcześniej i choć był bardzo osamotniony, niemal w pojedynkę tworzył okazje bramkowe. Strzelił gola na 2:1, gdy minął Sergio Ramosa i Casemiro po podaniu od Luisa Suáreza. W innej sytuacji tylko refleks Keylora Navasa powstrzymał Argentyńczyka od zdobycia kolejnej bramki.

Mecz wymagał wielkiego wysiłku w środku pola i dlatego też na boisku pojawił się Paulinho. Wejście Brazylijczyka dało impuls, aby wykorzystać pas centralny, w którym pojawiło się dużo wolnej przestrzeni. Coraz większe zmęczenie po długim okresie gry w osłabieniu spowodowało, że ataki Barcelony ograniczyły się właśnie do wykorzystywania nieco mniej kontrolowanych zrywów Paulinho i akcji Messiego.

Wspaniały gol Bale’a i współpraca Vázqueza z Asensio

Tak jak to miało miejsce w pierwszej połowie, kiedy Barcelona spisywała się lepiej w środku pola, jedna odosobniona i dobrze przeprowadzona akcja w drugiej części gry zakończyła się golem dla Realu, strzelonym przez Bale’a. Kilka minut przed tym trafieniem Zinedine Zidane wprowadził na boisko Lucasa Vázqueza w miejsce Nacho. Ten ruch oraz zmęczenie spowodowane grą w osłabieniu wymusiły cofnięcie się Barcelony pod własną bramkę. Wejście Vázqueza doprowadziło do przejścia Bale’a na lewe skrzydło i przesunięcia się Marco Asensio bliżej prawej flanki. W ten sposób Real uzyskał stałą przewagę, mając Asensio w środku i Vázqueza na skrzydle. Ten manewr ułatwił Los Blancos rozgrywanie piłki. Obaj ci zawodnicy podawali do siebie 14 razy w ciągu pierwszych 18 minut wspólnej gry, a większość dośrodkowań Realu w pole karne Barcelony miała miejsce właśnie w końcówce spotkania.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (6)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze